Platforma zarzuca byłemu premierowi oraz byłemu ministrowi sprawiedliwości m.in. naruszenie konstytucji. Jarosław Kaczyński ich zdaniem na początku rządów PiS-u, choć nie był premierem, faktycznie rządził Radą Ministrów. Zbigniewowi Ziobrze zarzuca się przekroczenie uprawnień i nadzór nad niepodległymi mu bezpośrednio służbami. W obu wnioskach jest mowa o nieprawidłowych, zdaniem Platformy, działaniach w „walce z układem”, a na poparcie tych zarzutów przedstawione są rzekome dowody z dwóch komisji śledczych – komisji badającej przyczyny śmierci Barbary Blidy i komisji ds. nacisków na służby specjalne. Wnioskom PO przyklaskują posłowie SLD i Ruchu Palikota. Zdaniem tych ostatnich zarzuty są oczywiste.
– Tusk zapowiedział, że chce spokoju, po czym wyleciał do Brukseli, a jego pomagierzy złożyli wniosek. Kiedy zestawić to z jego słowami, że w jednym kraju trudno ułożyć sobie życie z liderem opozycji, to doskonale widać, że premierowi marzy się sytuacja polityczna żywcem przeniesiona z Ukrainy – mówi „Codziennej” Joachim Brudziński. Przewodniczący komitetu wykonawczego PiSu uważa wnioski za bezzasadne: – Przecież nawet Andrzej Czuma, szef komisji ds. nacisków na służby specjalne, jednoznacznie stwierdził, że to wszystko duby smalone, a nie merytoryczne zarzuty. – Ten wniosek to przykrywka, bo rząd jest całkowicie nieskuteczny, czego najlepszy dowód mamy dziś w Brukseli – dodaje.
Również Zbigniew Ziobro uważa, że wniosek PO ma przykryć porażkę negocjacji ws. budżetu Unii Europejskiej. – Premier czuje, że może wrócić z nich „na tarczy” i dlatego robi komedię – mówi Ziobro. – Jeśli jednak wnioski przejdą, będzie to doskonała okazja do wyświetlenia patologii Platformy Obywatelskiej – zapowiada Ziobro w rozmowie z „Codzienną”.
Specjaliści są jednak sceptyczni co do tego, czy wnioski przejdą. – Z powodu układu sił w Sejmie wniosek nie ma szans. Jest to raczej wydarzenie medialne niż konkretne działanie polityczne – mówi „Codziennej” dr Maciej Zakrzewski z Uniwersytetu im. Jana Pawła II. – Ten wniosek jest raczej wynikiem walki politycznej niż decyzją podyktowaną troską o stan państwa – dodaje.
Politolog zwraca uwagę, że przed Trybunałem Stanu nie stanęli nawet członkowie WRON-u odpowiedzialni za wprowadzenie stanu wojennego, choć w ich wypadku zarzuty były oczywiste.
O tym, że pomysł z Trybunałem Stanu nie przypadł do gustu nawet współkoalicjantom, świadczy wypowiedź Janusza Piechocińskiego. Nowy prezes PSL-u mówi, że nie widzi powodu, by eskalować napięcie w debacie publicznej. – Wniosek czeka na ocenę formalną i prawną, jest za wcześnie, by się na ten temat wypowiadać – ucina pytany przez „Codzienną” poseł PO Andrzej Halicki.
