W takiej sytuacji zajmowanie się drobnostkami w rodzaju robienia dzięki posiadanej władzy interesików dla siebie lub krewnych i znajomych królika, którzy potem odwdzięczą się sowicie, dzieląc się z rządzącą partią pieniędzmi zarobionymi dzięki nieuczciwemu wsparciu polityków, wydaje się niestosowne. Ale tylko wydaje się, sadzę bowiem, że utrzymywanie władzy w sytuacji tak jawnego zaprzaństwa rządzących możliwe jest właśnie tylko ze względu na nieczyste związki łączące ich z – pożal się, Boże! – elitami biznesu.
Już rok temu środowiska związane z rynkiem giełdowym wyrażały wątpliwości, czy premier rządu w swoim exposé powinien wskazywać plany wprowadzenia podatku od wydobywanych kopalin. Podkreśla się, że aby zapewnić równość w dostępie do informacji o istotnym znaczeniu dla notowań papierów wartościowych – a taka z całą pewnością jest, zwłaszcza dla spółek wydobywczych notowanych na giełdzie, zapowiedź wprowadzenia podatku od kopalin – należy, jeśli to tylko możliwe, podawać takie informacje po zakończeniu sesji. Wówczas sądziłem, i dziś też tak uważam, że takie wymagania stawiane rządowemu exposé i samemu premierowi, nawet temu obecnemu, są nadmierne, choć nie wykluczam, że sporo osób, które miały wątpliwe szczęście słuchać tego słabiutkiego retorycznie występu Donalda Tuska, mogło się wzbogacić dzięki zasłyszanej informacji. Politycy nie mają jednak prawa, powołując się na ochronę rynku kapitałowego, trzymać w tajemnicy swoich planów, zwłaszcza gdy dotyczą one podwyższania istniejących lub wprowadzania nowych podatków. Już zupełną groteską byłoby przesuwanie wystąpienia premiera na godziny popołudniowe, po to by sprostać wymogom giełdowych kontrolerów.
Inaczej jednak ma się rzecz z umieszczoną na Twitterze zajawką specjalisty od dorzynania opozycji na temat jego „przeczuć” dotyczącą cen gazu ziemnego sprowadzanego z Rosji. Takie „przeczucie” z pewnością zostało odebrane przez tych, do których dotarło „twitnięcie” Radosława Sikorskiego, jako pewna informacja o obniżce cen gazu. Czy Sikorski umieścił tę informację celowo, bo umówił się z którymś z inwestorów, że gdy potwierdzi się wiadomość o obniżeniu ceny zakupu rosyjskiego gazu, to niezwłocznie wypuści on ten sygnał do sieci przy pomocy swego ukochanego Twittera? Nie mam pojęcia, ale brak mi dowodów, że tak było, więc zakładam, że nic w tym z prawdy. Czynię to ochoczo i tym chętniej, znając rozdęte ego, a także powszechnie wyśmiewany narcyzm ministra. Stawiam dolary przeciw orzechom, że za podaniem tej informacji stała wyłącznie chęć publicznego zabłyśnięcia, której Sikorski nie byłby w stanie powściągnąć, nawet gdyby wiedział, co naprawdę czyni.
