Tak niewiele słów w piękny sposób odsłaniających jakże wiele. I coś dużo głębszego niż brak umiejętności posługiwania się słowem oraz atak choroby filipińskiej podczas pisania blogowej notki.
Skądinąd, jak widać, Lech Wałęsa umiejętnie łączy dziedzictwo Komorowskiego i Kwaśniewskiego. Ale to, co naprawdę ciekawe, to fakt, jak postrzegany jest przez byłego prezydenta honor. Można nawet ukuć na podstawie tego krótkiego tekstu roboczą teorię honoru III RP. Honor zatem to pieniądze i owacje tłumu. To kontrakty i zaproszenia do salonów. Honor służy tylko budowaniu dominacji nad tymi, którym się nie udało. Honor to płynięcie z prądem i umiejętność czerpania z tego wymiernych korzyści majątkowych. Honor to pogarda dla tych, którzy nie zaakceptowali partycypacji w systemie. Honor to poddańczość. I co tu dodać? Ot, jakie państwo, taki honor.
