Znam wielu wyborców PO, ale ani jednego, który powiedziałby, że kraj jest dobrze rządzony. To dowodzi, że nie wiążą wyboru politycznego z jakością rządzenia. Nie chodzi o to, że PO dobrze rządzi, tylko o to, że dobrze ich reprezentuje – stawia na świeczniku ludzi o podobnych do ich przekonań sposobie myślenia i aspiracjach. I podobnie jest z lewicą: pojawili się ludzie, którzy za swojego reprezentanta uznają Palikota.
Wynika z tego, że strategia PiS, polegająca na przekonywaniu, że będziemy lepiej rządzili, nie jest dostosowana do społeczeństwa, które głosuje na tożsamości, a nie na programy. Oprócz programu potrzebna jest więc aktywna polityka tożsamości. Trzeba zapytać tych, którzy w czasie Euro jeździli z biało-czerwonymi chorągiewkami, kim właściwie są i czy nadal zamierzają biernie przyglądać się upadkowi państwa?
