Za pierwszym razem, w latach 80., został zaatakowany przez reżim Jaruzelskiego za kontakty z podziemną Solidarnością. Potem, w latach 1993–1997, jako nr 2 w ambasadzie zajmował się newralgicznymi kwestiami politycznymi i wojskowymi związanymi z wprowadzaniem Polski do NATO. A w latach 2003–2006, w okresie wchodzenia do UE, był ambasadorem na Litwie, i to z nominacji George’a Busha. Jest zatem dyplomatą wyjątkowo wręcz zaangażowanym w strategię USA w naszym regionie.
Za urzędowania poprzedniego ambasadora w naszych stosunkach z USA działo się niewiele. Był to przecież okres resetu, gdy prezydent Obama prowadził politykę ustępstw wobec Rosji. W jej ramach USA zrezygnowały m.in. z budowy w Polsce tarczy antyrakietowej. Nominacja Mulla oznacza, że reset się skończył i Ameryka wraca do gry. W Polsce i szerzej – w Europie Środkowej.
