Za granicą pozostaje jeszcze 440 turystów Sky Clubu. Wrócą oni zgodnie z planem w przyszłym tygodniu. Do tej pory urząd marszałkowski wydał już 3 mln zł na operację sprowadzenia turystów do kraju. Jej koszt pomniejszy kwotę ubezpieczenia biura, która wynosi 25 mln zł. Według wstępnej listy, na wycieczki opłacone w Sky Clubie nie wyjedzie ponad 19 tys. osób, a suma dokonanych przez nie wpłat to ponad 30 mln zł. Poszkodowani mają 365 dni na zgłaszanie roszczeń. Zwrot z gwarancji dla klientów będzie dotyczył co najwyżej części wpłaconych kwot. W tej sytuacji trudno się dziwić, że klienci czują się oszukani i rozgoryczeni.
Sprawa upadłości Sky Clubu wygląda wyjątkowo podejrzanie. Już w ubiegłym tygodniu o wszczęcie w tej sprawie postępowania karnego wystąpił do prokuratury marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik. Zarzucił on Sky Clubowi „doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem klientów". – Przedstawiciele, znając sytuację finansową zarządzanej spółki i wiedząc, że nie będą w stanie wywiązać się z zaciągniętych zobowiązań, przyjmowali od klientów świadczenia pieniężne, mając świadomość braku możliwości świadczenia wzajemnego – ocenił wówczas Struzik.
Jeszcze w przededniu upadku biura Agnieszka Dral z zarządu Sky Clubu w czasie spotkania zorganizowanego w siedzibie marszałka zapewniała, że spółka ma pokrycie finansowe na przetrwanie tegorocznego sezonu turystycznego.
Sky Club stracił płynność na początku wakacji, kiedy klienci zapłacili już za wczasy, a nie skorzystali jeszcze z usług. Nie wiadomo, co stało się z ogromnymi kwotami. Według informacji pojawiających się w internecie prezes zarządu Sky Clubu Agnieszka Dral to prywatnie bliska znajoma prezesa Domu Maklerskiego IDM SA Grzegorza Leszczyńskiego, który jest mocno zaangażowany w sprawy finansowe Sky Clubu. Jeszcze dwa tygodnie temu akcja IDM kosztowała 2 zł, teraz spadła do niewiele ponad 1 zł. I pomyśleć, że pięć lat temu kurs DM IDM przekraczał 25 zł!
W ubiegłym tygodniu wartość rynkowa DM IDM SA spadła w ciągu trzech dni o 175 mln zł. Prezes Leszczyński zaprzecza, że spadek kursu jego spółki ma związek z bankructwem Sky Clubu. Zarząd DM IDM SA w związku z publikacjami o zaangażowaniu tej spółki w Sky Club oświadczył, że „DM IDM SA ani podmioty powiązane kapitałowo z brokerem nie są ani nie były udziałowcami Sky Club Sp. z o.o.". Przyznał za to, że DM IDM był zaangażowany w pozyskanie finansowania dla Sky Clubu i organizował emisję jego obligacji. Sam nabył też pewną ich pulę, choć nie ujawnił za jaką kwotę.
DM IDM zaangażował się najpierw przez swoje spółki zależne w upadające biuro podróży Triada. Prezes Leszczyński przyznał, że kosztowało to firmę 40 mln zł. DM IDM zapewnił Triadzie finansowanie pomostowe i przygotowywał emisję obligacji zamiennych na akcje, planując wprowadzenie tej spółki na giełdę. Z uwagi na trudną sytuację rynkową projekt ten został zawieszony. Po upadku Triady jej klientów i szyld przejął Sky Club, który z kolei zbankrutował tydzień temu.
Nie były to jedyne w ostatnich miesiącach upadłości spółek, w które zaangażowany był DM IDM. Najgłośniejsze było kwietniowe bankructwo DSS, która realizowała kluczowy odcinek C na autostradzie A2. Zaciągnęła ona gigantyczne długi i zbankrutowała, pozostawiając nieopłaconych podwykonawców. Na upadku DSS ucierpiała też spółka zależna DM IDM – Idea TFI, która ma obligacje bankruta i jest jego akcjonariuszem.
