Wiera Nikołajewna Putina, starsza kobieta mieszkająca niedaleko stolicy Gruzji Tbilisi, twierdzi, że Władimir Putin jest jej biologicznym synem. Jej historia w wielu punktach zaprzecza oficjalnej biografii prezydenta Rosji.
Przez ok. 20 lat Władimir Putin pracował w KGB. W 1999 r. przeszedł z tajnych służb do świata polityki, który cechuje pewna otwartość, ma w niego wgląd opinia publiczna. Zwłaszcza ma to znaczenie, jeśli polityk pretenduje do roli prezydenta wielkiego kraju. Kiedy tylko Putin pojawił się w życiu publicznym, dziennikarze zaczęli szukać odpowiedzi na pytanie – kim on jest. Okazało się, że o człowieku, który – jak wszystko na to wskazywało – zostanie prezydentem Rosji, nikt nic nie wie. I nawet upublicznione fakty jego biografii pozostawiają bardzo dużo pytań. Np. według oficjalnej biografii matka miała urodzić Putina w wieku 41 lat, prezydent był więc bardzo późnym dzieckiem. W zasadzie jest to możliwe, ale mało prawdopodobne w Związku Sowieckim w tamtych latach. Oprócz tego bardzo rzucał się w oczy inny fakt – oficjalni rodzice Władimira Putina zmarli w tym samym okresie. Matka Putina Maria na początku 1999 r., ojciec Władimir Putin w sierpniu tego samego roku. Stało się to więc równolegle z przeniesieniem Putina z KGB do rządu Rosji. Przypomnę, że Putin do 19 sierpnia 1999 r. był szefem Federalnej Służby Bezpieczeństwa, tego dnia powołano go na stanowisko premiera. We wrześniu tego samego roku dokonano największego w historii Rosji ataku terrorystycznego – wysadzono kilka bloków mieszkalnych. Zginęły setki osób. W tym samym miesiącu i roku rozpoczęła się druga wojna czeczeńska. A więc okres sierpień–wrzesień 1999 r. miał szczególne znaczenie i dla Putina, i dla Rosji. Wszystkie te zbiegi okoliczności rodziły pytania, które jako biograf Putina musiałem zbadać i opisać. Bycie adoptowanym dzieckiem nie jest dziś niczym nadzwyczajnym. Ale kiedy matka odsyła dziecko do krewnych, obiecuje je odebrać za dwa tygodnie, po czym znika na zawsze, to musi boleć. Ta historia nie mogła na niego nie wpłynąć. Prezydent jednak nie może mieć tajemnic, nie wolno mu zatajać szczegółów swojej przeszłości.
Na Pana prośbę Czeczen Wacha Ibragimow, który został zastrzelony w 2003 r. w Azerbejdżanie, przeprowadził wywiady z Wierą Putiną. Które wątki z tych rozmów szczególnie utkwiły w Pana pamięci?
Wiera Nikołajewna opowiedziała dosyć szczegółowo historię Wołodi Putina. Poza tym zebraliśmy wspomnienia mieszkańców gruzińskiej wioski. Oczywiście po wielu latach trudno stwierdzić, czy Wołodia Putin to właśnie ten Władimir Putin, który został prezydentem, ale opowieści ludzi, których relacje czytałem, sprawiają wrażenie wiarygodnych. Niektórzy mówią np. o zamiłowaniu Putina do zapasów czy łowienia ryb, czyli o hobby, z którego dziś słynie Władimir Putin. Warto też wspomnieć o fizycznym podobieństwie kobiety z Gruzji i prezydenta Rosji. Analizując więc zebrane informacje, doszedłem do wniosku, że Wiera Putina ani nie kłamie, ani się nie myli. A jeśli tak, możemy zdobyć cenne wskazówki dotyczące portretu psychologicznego prezydenta Rosji. W innym świetle zobaczymy np. stosunek Putina do Gruzinów. Jego dzieciństwo spędzone w Gruzji nie należało do najszczęśliwszych, takie doświadczenia potrafią potem rzutować na dorosłe życie. Być może ten wątek nie był też bez znaczenia, kiedy młody Putin podejmował decyzję o służbie w KGB.
Dziecko odtrącone przez biologiczną rodzinę szuka oparcia gdzie indziej. Łaknie silnego patrona. W ZSRS to KGB było najsilniejszą instytucją w państwie i w tej służbie Putin znalazł spokojną przystań.
Pisze Pan w jednej ze swoich książek, że 9 marca 2000 r. po starcie z lotniska Szeremietiewo w Moskwie rozbił się samolot, na którego pokładzie znajdował się znany rosyjski dziennikarz Artiom Borowik. Zamierzał on opublikować dane o biologicznej matce Putina w przeddzień wyborów prezydenckich.
Kandydowanie w wyborach wymaga starannego przygotowania. Wszystkie zabójstwa dokonywane w tym okresie, akty terrorystyczne, miały związek z działalnością służb specjalnych, które brały udział w wysunięciu Putina na stanowisko prezydenta Rosji. Sam protegowany nie musiał być wtajemniczony we wszystkie szczegóły działań FSB. Jestem jednak przekonany, że Putin osobiście odpowiada za akty terrorystyczne w 1999 r. Będąc do sierpnia 1999 r. szefem FSB, nie mógł nie wiedzieć, że we wrześniu w Rosji planuje się wysadzenie kilku bloków mieszkalnych. Jednak jeżeli mówimy o likwidacji konkretnych osób, to tu decyzja mogła zapaść bez udziału Putina.
Putin znowu jest prezydentem. Jak Pana zdaniem rozwinie się sytuacja w Rosji?
Dziś Putin oczywiście ma więcej władzy. W ostatnich miesiącach dokonano też przynajmniej dwóch ważnych zmian kadrowych. Siergieja Iwanowa, generała KGB, wyznaczono na stanowisko szefa administracji prezydenta. Mamy do czynienia z sytuacją, kiedy prezydentem będzie pułkownik Putin, lecz szefem administracji będzie generał. To bardzo zły znak. Siergiej Iwanow należy do kagebowskiego betonu i jedyna rzecz, z powodu której może wydawać się trochę bardziej miły niż inni generałowie, to fakt, że zna język angielski. Ale jest to jedyna różnica.
I kolejna zmiana kadrowa, równie zła i bardzo znacząca. To wyznaczenie Dmitrija Rogozina na stanowisko wicepremiera. To rosyjski faszysta o nastawieniu antyzachodnim, antyeuropejskim, antyamerykańskim. Myślę, że mianowanie go wicepremierem Rosji to pierwszy krok ku temu, żeby zrobić go szefem rosyjskiego rządu. Wydaje mi się, że Miedwiediew z tego stanowiska, które obiecano mu po wyborach, po jakimś stosunkowo krótkim czasie zostanie zdjęty. Jego miejsce zajmie właśnie Rogozin. Na razie jako wicepremier odpowiada za kompleks wojskowo-przemysłowy kraju, jeździ, odwiedza fabryki produkujące broń, zwiększa budżet na obronność. To też jest dosyć znaczące. Warto zaznaczyć, że obecny rosyjski rząd – podobnie jak rządy z okresu prezydentury Putina w latach 2000–2008 – tak naprawdę nie ma żadnej ideologii. Chodzi o pieniądze i wpływy. Myślę, że teraz zacznie się nowy okres, kiedy Putin spróbuje podporządkować kraj pewnej ideologii. Bardzo się boję, że będzie to ideologia rosyjskiego nacjonalizmu-faszyzmu.