Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Tusk – kukiełka w rękach Merkel

Na scenie aktor. Światła reflektorów. Duża publiczność. Napięcie wiszące w powietrzu. Cisza. Napięcie rośnie. Wreszcie ulga. Sufler ratuje sytuację.

Autor:

Na scenie aktor. Światła reflektorów. Duża publiczność. Napięcie wiszące w powietrzu. Cisza. Napięcie rośnie. Wreszcie ulga. Sufler ratuje sytuację. Wprawne teatralne ucho wychwytuje kobiecy szept zza kulis. Aktor – w miarę podpowiedzi – zaczyna wygłaszać swoją (?) kwestię. Cóż, to metafora. Scena teatralna to przenośnia. Chodzi o scenę polityczną. Suflerem jest Frau Merkel, a bezradnym, skazanym na nią aktorem pan Tusk.

Jest wiele przykładów owych skutecznych, scenicznych podszeptów z Berlina. Dostarcza ich ostatnie pięciolecie. Najpierw premier Tusk, ku zaskoczeniu wielu, w czasie swojej pierwszej jako szefa rządu wizyty w Niemczech zdjął z porządku rozmów temat dla gospodarzy bardzo niewygodny: muzeum tzw. wypędzonych. Podobno nawet Władysław Bartoszewski był tym zdumiony. Eksperci dzielą się na tych, którzy twierdzą, że lider PO po prostu odgadł życzenie strony niemieckiej, i na tych, którzy uważają, że była to prośba kanclerz RFN.

Nowy rząd RP zostawił tę sprawę Berlinowi i doprowadził do realizacji najlepszego dla Merkel scenariusza: oficjalna państwowa placówka w stolicy Niemiec może teraz bezkarnie fałszować historię za milczącą zgodą Polaków, strony najbardziej przecież zainteresowanej, czyli ofiar... To był pierwszy spektakularny Tuskowy „prezent na żądanie” dla Merkel. Rzecz jasna, pierwszy z wielu.

Rosyjski portier

Potem premier z Platformy posłusznie wycofał obiekcje rządu PiS-u w sprawie bezwarunkowego przedłużenia na kolejne 10 lat umowy o współpracy między Unią Europejską a Federacją Rosyjską. To też wpisywało się dziwnym trafem w politykę Berlina. Następnie gabinet PO-PSL anulował zapowiadane wcześniej przez rząd Kaczyńskiego weto w kwestii przyjęcia Moskwy do OECD (Organization for Economic Co-operation and Development), na czym bardzo zależało Rosjanom ze względów ekonomicznych i prestiżowych. Ale – dodajmy – naciskali na to Niemcy pełniący w Europie funkcję głównych ambasadorów Kremla.

To nie tak, że Tusk zawsze powtarzał wszystko za Merkel jak za panią matką. Czasem – kiedy trzeba było – wymownie milczał. Właśnie to „głośne milczenie” Polski Donalda Tuska w sprawie Gazociągu Północnego było szczególnie po myśli i Berlina, i Moskwy. Mowa oczywiście o politycznej praktyce na arenie międzynarodowej, a nie popiskiwaniach rządu PO-PSL czynionych na użytek wewnętrzny, aby pokazać PiS-owi, że coś tam jednak rząd próbował.

Tarcza Angeli

Sufler Angela Merkel uruchamiała Tuska wtedy, gdy Niemcom było niewygodnie z czymś występować samemu lub coś blokować, ściągając na siebie gniew zainteresowanych państw. Tak było choćby z pomysłem poprzedniego rządu Węgier udzielenia przez UE antykryzysowej pomocy dla całej Europy Środkowo-Wschodniej (w tym oczywiście także dla Polski). Głównym płatnikiem byłby w tym momencie Berlin. Ale pani kanclerz nie musiała nawet zabierać głosu w tej sprawie: skutecznie wyręczył ją Tusk. I to mimo że nasz kraj mógłby być beneficjentem tej pomocy!!! W rezultacie to nasze państwo ściągnęło na siebie gniew Budapesztu i zawód innych krajów regionu. Tylko dlatego, że Tusk wystąpił jako tarcza Angeli Merkel.

Czasem szefowa rządu RFN w ogóle nie musi nic Tuskowi mówić. Wystarczy, że coś zrobi, a premier III RP od razu małpuje. Tak było w sprawie ACTA. Lider PO upierał się przy nich do momentu, gdy usłyszał, że Berlin odmówił ich ratyfikacji. Wtedy raptownie stał się przeciwnikiem ACTA. Tak raptownie, że za zmianą nie nadążyła większość polityków Platformy.

Choroba premiera Tuska objawiająca się potakiwaniem kanclerz Merkel czasem ma bardziej finezyjną postać. Tak było choćby z umiejscowieniem rur Nordstreamu przed zespołem portowym Świnoujście-Szczecin, w praktyce ograniczyło to większym statkom możliwość wpływania do polskiego zespołu portów. Oczywiście stało się tak w interesie niemieckiego Rostocku. Tu rząd Tuska, owszem, protestował, ale na tyle późno, że nie miało to już żadnego znaczenia. Gdy PiS domagał się tego ponad rok wcześniej, to koalicja PO-PSL nabrała wody w usta i miała dwie lewe ręce. Potem odegrano tylko teatr – decyzje już zapadły.

Pakt fiskalny to znakomity przykład, że jak Angela Merkel idzie w lewo, to Donald Tusk też zmierza w tym samym kierunku, a jak kanclerz RFN skręca w prawo, to zaraz polski premier zrobi to samo. Na początku Tusk bezrefleksyjnie powtarzał wszystkie „argumenty” za, będące echem postawy Niemiec. Po spotkaniu z premierem Włoch zaczął mieć wątpliwości. Wystarczyło, żeby Merkel tupnęła nogą, aby Tusk karnie wrócił do propaktowego szeregu. Wszak „ordnung muss sein”.

Huśtawka klimatyczna

Na koniec rozważań o kukiełce z Sopotu i lalkarzu (lalkarce), który w Berlinie pociąga za jej sznurki – deser klimatyczny. Gdy w 2008 r. UE decydowała o pakiecie klimatycznym, to dosłownie „za pięć dwunasta” przyjechała do Polski niemiecka kanclerz i przekonała Tuska, że ów pakiet jest OK. Naiwny Donald zawierzył sprytnej Angeli i Polska oczywiście poparła pakiet, mimo że był on dla nas skrajnie niekorzystny. Zaraz po jego uchwaleniu prezydent Francji z charakterystyczną dla siebie szczerą arogancją stwierdził w Strasburgu, że zrealizowanie ustaleń pakietu jest trudne nawet dla bogatej niemieckiej gospodarki. Czy jednak jeden z głównych architektów tego porozumienia – Niemcy – mógł się przyznać do błędu i wrzucić w sprawie wsteczny bieg? Koszty takiej decyzji, zarówno polityczne, jak i prestiżowe, byłyby spore. Trzeba więc było znaleźć frajera, który wyciągnie dla Niemców kasztany z ognia. Ochotnika Tuska nie trzeba było długo szukać. Polska zapowiedziała, że zawetuje pakiet. Słusznie. Tyle że nastąpiło to ponad rok po wielce dla pakietu krytycznych wypowiedziach ówczesnego ministra środowiska prof. Andrzeja Kraszewskiego (z nominacji PO!). Wtedy było jednak za wcześnie na weto. Teraz jest w sam raz, bo to potrzebne jest Berlinowi. Kukiełka Donald może zagrać nową rolę w starej sztuce. A scenariusz tej sztuki i tak pisany jest w Niemczech.



Autor:

Źródło:

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane