Dziś mamy poznać decyzję w sprawie odwołania ze stanowiska przewodniczącego PKBWL. Domagają się tego członkowie komisji, którzy w zeszłym tygodniu zdecydowaną większością głosów zażądali odwołania Klicha. Ostateczna decyzja należy do ministra infrastruktury Sławomira Nowaka. Akredytowany przy rosyjskim MAK Klich może ponieść konsekwencje swojej uległości wobec Rosji i bierności podczas badania katastrofy smoleńskiej, co zarzucają mu m.in. członkowie PKBWL.
– Nie wiem, dlaczego to trwa tak długo i decyzja jeszcze nie zapadła. Minister Nowak mógł ją podjąć już w zeszłym tygodniu – mówi Jerzy Polaczek, minister infrastruktury w rządzie PiS.
– Decyzja zapadnie w czwartek. Mogę jedynie potwierdzić, że minister spotkał się już z płk. Edmundem Klichem – powiedział nam wczoraj rzecznik resortu transportu Mikołaj Karpiński. Nie chciał jednak zdradzić szczegółów tej rozmowy.
Członkowie komisji także nie chcą się oficjalnie wypowiadać w mediach w tej sprawie.
– Większość z nas nie wyobraża sobie dalszej współpracy z panem Klichem i wierzymy, że tym razem nasz postulat zostanie zrealizowany. Trudno mówić jednak o czystej formalności ze strony ministra Nowaka, bo przypominam, że 13 z 14 członków naszej komisji miało analogiczny postulat dokładnie rok temu. Ówczesny minister Cezary Grabarczyk go zignorował. Wszystko okaże się po naszym spotkaniu z ministrem – powiedział „Codziennej” jeden z członków PKBWL.
Minister spędził środowe przedpołudnie we Wrocławiu, uczestnicząc w konferencji zorganizowanej przez marszałków województw. Jak się dowiedzieliśmy, aby zdążyć na spotkanie w sprawie płk. Klicha, do stolicy wrócił… samolotem.
Faktycznie, wybierając inny środek transportu, mógłby nie zdążyć. Podróż pociągiem z Wrocławia do Warszawy zajęłaby ministrowi 7 godz. 12 min. Samochodem niewiele mniej, bo w budowie jest niemal cała droga S-8 z Wrocławia do Warszawy.
