Mariusz Kamiński po wyjściu z przesłuchania w rzeszowskiej Prokuraturze Okręgowej powiedział dziennikarzom, że wyjaśnił kilka istotnych kwestii i że jest optymistycznie nastawiony. Dodał, że w jego opinii śledztwo wkrótce zostanie umorzone.
Jego zdaniem absurdem jest to, aby tego typu śledztwo trwało cztery lata: "To jest zabawa. Tak nie może być. Prokuratura musi mieć swoje priorytety, a tym priorytetem jest zwalczanie prawdziwej przestępczości, a nie nękanie w tym momencie ludzi związanych z opozycją".
Kamiński, podobnie jak inni świadkowie, był przesłuchiwany w kancelarii tajnej rzeszowskiej prokuratury.
Śledztwo dotyczące rzekomego przekroczenia uprawnień przez prokuratorów Prokuratury Okręgowej w Warszawie, funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w sierpniu 2007 r. zostało przedłużone do końca stycznia 2012 r. - śledczy muszą przesłuchać jeszcze b. ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę oraz osobę z b. kierownictwa prokuratury krajowej.
Są to już ostatnie czynności dowodowe, jakie prokuratura musi wykonać przed podjęciem decyzji dotyczącej dalszego działania – czy postawić komuś zarzuty, czy umorzyć postępowanie.
Przypomnijmy, że mimo wielu innych śledztw - mających wykazać domniemane nadużycia i przestępstwa polityków Prawa i Sprawiedliwości oraz szefów służb specjalnych za rządów PiS - prokuratorzy nie potrafili udowodnić żadnego z "nadużyć", szeroko opisywanych w mainstreamowych mediach.