Tusk się nie pomylił. On świadomie odwrócił kota ogonem. Bity i kopany przez policyjnego tajniaka uczestnik obchodów stał się bitym i kopanym policjantem, a bijący i kopiący policjant po cywilnemu został okrzyknięty przez Tuska ofiarą napaści. Kolejna, bezczelna manipulacja Tuska, która ma na celu zrównanie PiS z bandziorami, którzy rozrabiali poza Marszem Niepodległości 11listopada. Według takiego przekazu, PiS ma być nieodpowiedzialną, skrajną prawicą, która prowokuje, popiera, a może nawet urządza burdy uliczne.
Te burdy uliczne, które przyniosły straty materialne, a ich efektem byli ranni i zatrzymani przez policję chuligani, służą także dezawuowaniu obywatelskich obchodów Święta Niepodległości. Mają również zniechęcić obywateli do brania udziału w podobnych marszach w kolejnych latach.
Jednak przede wszystkim będą pretekstem do zmiany prawa o zgromadzeniach publicznych. Prawo to może zostać ograniczone, co jest na rękę rządowi, który już zapowiedział drugą falę kryzysu w 2012 r. i może spodziewać się protestów społecznych. Teraz protesty społeczne będą określane jako burdy i awantury „kiboli”, w jeśli PiS poprze ekonomiczne protesty, zostanie uznany za partię „faszystowską”, która popiera „bandyckie rozruchy”.
Gdy obywatele wyjdą na ulicę w proteście przeciwko złym rządom Platformy Obywatelskiej, ta w świetle prawa wyśle na nich kordony uzbrojonej policji, jak na chuliganów i „kiboli”. Zatem słowa Tuska były zapowiedzią bezwzględnej, wręcz fizycznej walki z opozycją, jeśli ta zdecyduje się wyjść na ulice lub poprzeć protesty społeczne. Czy uda nam się odwrócić ten fałszywy obraz Marszu Niepodległości i wykazać, że także policja uczestniczyła w prowokacjach 11 listopada i to policja, obok lewackich bojówkarzy, biła manifestantów z biało-czerwonymi barwami? Mam nadzieję, że uda się zwołać nadzwyczajne posiedzenie Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych, na którym będziemy te kwestie wyjaśniać.