Sprawy zwrotu majątku, który Żydzi pozostawili w Polsce, po 1989 r. ruszyły z wielkim animuszem. Od tego czasu tylko w samych Katowicach spadkobiercom dawnych właścicieli zwrócono ponad 200 kamienic. Niektóre z nich położone są w centrum miasta, wzdłuż najdroższych handlowych ulic: 3 Maja, Warszawskiej, Słowackiego, Sokolskiej. Na początku 2000 r. do policji i prokuratury zaczęły nadchodzić niepokojące sygnały o mafijnym wręcz procederze przejmowania pożydowskich nieruchomości. Dziś powiedzielibyśmy, że była to zaawansowana metoda „na wnuczka”.
Cały proceder dokładnie opisała „Rzeczpospolita” („Kamienicę wyłudzę”, 25 września 2002 r.) Urzędnicy w Katowicach ze zdumieniem przecierali oczy, kiedy nagle, po kilkudziesięciu latach odnajdywali się spadkobiercy dawnych właścicieli. Na podstawie cudem „ocalonych” dokumentów sąd przeprowadzał postępowanie spadkowe i atrakcyjna nieruchomość musiała zostać zwrócona. Szczęśliwi właściciele szybko ustanawiali pełnomocnika, który dbał o ich interesy.
Mecenasi na usługach lewych spadkobierców
Mafijny proceder nie byłby prawdopodobnie możliwy, gdyby nie pomoc prawników. Jednym z nich był mecenas Marek Barczyk. Opinia publiczna poznała go jako obrońcę niemal wszystkich zomowców, którzy zasiedli na ławie oskarżonych w procesie pacyfikacji kopalni „Wujek” i „Manifest Lipcowy”. Barczyk zasłynął tym, że żądał wydania zakazu wyświetlania filmu Kazimierza Kutza Śmierć jak kromka chleba, bezpardonowo atakował świadków i domagał się ukarania strajkujących górników z „Wujka”. Twierdził, że to oni zaatakowali uzbrojonych milicjantów i dlatego są winni śmierci dziewięciu swoich kolegów.
W roku 1990 Barczyk został pełnomocnikiem w sprawie o stwierdzenie nabycia spadku XIX-wiecznej kamienicy przy ul. Warszawskiej w Katowicach. Przedstawił nieudolnie sfałszowane pełnomocnictwo, podpisane przez „H. Vecchia”, rzekomą spadkobierczynię zamieszkałą w Pittsburghu (USA). Mecenas w 2006 r. został skazany na 6 lat więzienia m.in. za oszustwa, płatną protekcję, przywłaszczenie pieniędzy i podrabianie dokumentów. Zmarł nagle podczas przerwy w odbywaniu kary.
W innej sprawie mec. Maksymilian L. zabiegał w 1997 r. o zwrot kamienicy przy ul. Słowackiego na rzecz Chany Goldfeld i jej siostry Frajdli Dykierman. Przedstawił pełnomocnictwo, w którym nie zgadzało się imię rzekomej współwłaścicielki.
„Przedłożenie obecnie nowego pełnomocnictwa od niej jest niemożliwe, bowiem według uzyskanych informacji wymieniona jest poważnie chora (zanik pamięci)” – tłumaczył mec. L. Wydziałowi Lokalowemu Urzędu Miasta w Katowicach. Takie tłumaczenie brzmiało dla urzędników wiarygodnie i pod koniec 1997 r. zwrócono kamienicę. Parę lat później, gdy nieruchomość została już sprzedana, śledczy kanałami dyplomatycznymi sprawdzili historię spadkobierców. – Okazało się, że Chana Goldfeld zmarła w latach 70. w Izraelu. Dwadzieścia lat przed sprawą! To klasyczny chwyt na „dyżurnego Żyda” – tłumaczy osoba pamiętająca śledztwo.
TW Józef i interwencja ambasady Izraela
Ciekawych informacji na temat historii pożydowskich kamienic mógłby udzielić Feliks Lipman, ówczesny przewodniczący Gminy Żydowskiej w Katowicach, a równocześnie pełnomocnik kilkunastu właścicieli kamienic. Udało nam się dotrzeć do bulwersujących faktów z jego życia, które nigdy nie zostały ujawnione.
Z dokumentów przechowywanych w IPN wynika, że Feliks Lipman był zarejestrowany jako tajny współpracownik „Józef” (nr ewid. KA–54765). Został zwerbowany jako TW 20 marca 1984 r. na zasadzie dobrowolności przez esbeka, kpt. Kazimierza Marszałka. Pozyskano go do zagadnienia „współpraca obywateli PRL z ośrodkami dywersji ideologicznej i politycznej”. W czasie rejestracji Lipman był już przewodniczącym Kongregacji Wyznania Mojżeszowego w Katowicach.
Nie zachowały się żadne inne dokumenty świadczące o jego ewentualnej współpracy z SB. Jak wynika z zapisów ewidencyjnych „F. Lipman TW »Józef« z dniem 26 stycznia 1990 r. przestał pozostawać w zainteresowaniu Wydziału III. Materiały z racji, że nie miały wartości operacyjnej, zostały zniszczone. Proszę o zdjęcie z ewidencji Wydziału C”.
Zapewne Lipman nigdy nie odciął się od swojej przeszłości. Jednym z jego „doradców” był płk Witold Zabiegała, były oficer katowickiej SB (kontrwywiadu), a w latach 90. – zastępca szefa delegatury UOP w Katowicach.
84-letni Lipman nie zdążył złożyć zeznań w śledztwie dotyczącym wyłudzeń kamienic – 27 sierpnia 2002 r. zginął, strzelając sobie w głowę. Prokuratura orzekła, że było to samobójstwo.
Na drzwiach widniała kartka „nie wchodzić bez policji”, a w pokoju obok ciała znaleziono pożegnalny list. Lipman wyjaśniał w nim, że odchodzi z tego świata z winy Lechosława Jarzębskiego, wojewody śląskiego, bliżej nieokreślonych biznesmenów oraz rodzeństwa z Izraela – Salomona Szelewika i jego siostry Cyli. Szelewik był wysokiej rangi emerytowanym oficerem armii izraelskiej. W lipcu przyjechał razem z siostrą do Katowic i odebrał Lipmanowi pełnomocnictwa. „Dziękuję żywym za życzliwość i przepraszam bardzo moją rodzinę” – tak kończył pożegnalny list.
Z naszych informacji wynika, że na wyciszeniu sprawy śmierci Lipmana najbardziej zależało ambasadzie Izraela. – Kilka godzin po tym samobójstwie ówczesny szef śląskiej policji gen. Mieczysław Kluk miał niezapowiedzianą wizytę dyplomaty z ambasady Izraela, któremu towarzyszył wysoki rangą urzędnik naszego wywiadu. Z tego, co nam potem przekazano, mieliśmy szybko zakończyć śledztwo w sprawie tego samobójstwa – wspomina T., oficer policji.
Gmina Żydowska w Katowicach za swoje mienie zabrane jej w czasie wojny i po wojnie decyzją Komisji Regulacyjnej ds. Gmin Wyznaniowych Żydowskich w Warszawie otrzymała rekompensatę finansową i w nieruchomościach zastępczych. Do kasy Gminy w Katowicach wpłynęło wtedy w sumie ponad 1,6 mln zł. Lipman w Gminie Żydowskiej nikogo (za wyjątkiem swojej sekretarki, ale też nie do końca) nie wprowadzał w interesy. Nikt też nie miał pełnych pełnomocnictw w dysponowaniu kontem gminy.
Jednym z jego zaufanych był Franciszek Kotulski – doradca prawny nie tylko Lipmana, ale całego Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich. Kotulski od 1994 do 1998 r. był przewodniczącym Rady Miejskiej w Katowicach (z ramienia Unii Wolności). Od lat zasiada w Komisji Regulacyjnej do Spraw Gmin Wyznaniowych Żydowskich jako przedstawiciel Zarządu Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP.
Całość artykułu w tygodniku “Gazeta Polska”