A tu nagle oznajmia Donald Tusk, że to Jarosław Kaczyński „uciekł od odpowiedzialności” – sam tchórzliwie oddał władzę, żeby się nie mierzyć z nadchodzącym kryzysem. A on, Tusk – wiadomo, że wzór powagi i odpowiedzialności – nie chciał, ale musiał; wziął ster i wyprowadził zieloną wyspę na spokojne wody, niczym legendarny Cincinnatus. Można zwątpić. Nie tylko w to, czy rzeczywiście społeczeństwo było oburzone na niedemokratyczne praktyki IV RP, ale – co gorsza – czy w ogóle owe straszliwe zbrodnie Kaczyńskiego i Ziobry miały miejsce.
Nie minęło kilka dni, a tu kolejny prominentny platformers przywala lemingom z drugiej strony. To nieprawda, co piszą w sondażach, że mamy nad PiS wielką i trwałą przewagę – oznajmia w wywiadzie dla zaprzyjaźnionego tygodnika Grzegorz Schetyna. W rzeczywistości wygrywamy tylko ledwie-ledwie, o parę procent!
No, po prostu się w pale nie mieści. To sondaże mogą mówić nieprawdę? Sondażownie mogą fałszować polityczną rzeczywistość, zawyżać poparcie dla władzy, a zaniżać dla opozycji? Oczywiście, nie jest to myśl nowa, ale dotychczas podobne oskarżenia formułowali jedynie wstrętni pisowcy, chorzy z nienawiści i hołdujący spiskowym paranojom. A tu sam marszałek Schetyna… Parę dni po sondażu pokazującym, że PO tradycyjnie nokautuje PiS piętnastoma punktami procentowymi…
A na okładce tygodnika „Polityka” – dłoń międzynarodowego spekulanta wyciska bezwzględnie kulę ziemską. W środku poczytać możemy o tym, jak pazerni bankierzy i globalni spekulanci finansowi okradają świat i niszczą gospodarkę. Nazwisko Soros na szczęście nie pada, ale ktoś może wszak skojarzyć te wynurzenia z wielkim filantropem, którego Adam Michnik wielbił słowami „jesteś jak słoń, który ma dwie trąby, a każdą daje ludziom szczęście” – w końcu to tygodnik „inteligenta” (choć, co prawda, takiego, który za najwybitniejszego pisarza XX wieku uważa Hemingwaya). Piętnaście lat temu krytykowanie międzynarodowych spekulantów trafiało się tylko w spychanych do getta pismach prawicowych i było uznawane za dowód ich absolutnego kretynizmu, obskuranctwa, paranoi tudzież nienawiści. No i niech Państwo patrzą – wystarczyło, że uderzył w tę nutę premier, strasząc światowym kryzysem…
Nie wiem doprawdy, jak lemingi są w stanie za tym nadążać.