Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Podwójna asymetria

Nie mam pretensji do Niemców, że dbają o swoje interesy. Właśnie ze względu na swój interes narodowy udają, że w RFN nie ma polskiej mniejszości narodowej, choć w tym kraju mieszka 3 mln Polaków.

Autor:

Nie mam pretensji do Niemców, że dbają o swoje interesy. Właśnie ze względu na swój interes narodowy udają, że w RFN nie ma polskiej mniejszości narodowej, choć w tym kraju mieszka 3 mln Polaków. Status mniejszości narodowej w Niemczech mają stosunkowo niewielkie populacje Duńczyków i Fryzów, nasi słowiańscy bracia – Serbołużyczanie, ale też Cyganie. A nie ma go olbrzymia rzesza naszych rodaków. 

Nie miejmy jednak pretensji do wilka, że jest wilkiem. Niemcy po prostu walczą o swoje. Pretensje mieć należy do rządu Tuska, który bezrefleksyjnie przyjmuje niemiecką wersję, że polskiej mniejszości nad Renem i Szprewą nie ma, ba, członkowie partii i rządu Tuska wmawiają polskiej opinii publicznej, że niemiecki punkt widzenia jest dla nas OK (ostatnio czynił to wiceszef MSWiA Tomasz Siemoniak, niegdyś działacz KLD, dziś PO, skądinąd wywodzący się ze znanego z wysokich standardów moralnych środowiska liberałów z Wałbrzycha).

W ostatnich dniach zakończył pracę polsko-niemiecki okrągły stół, który potwierdził, że ten mebel Polsce nie służy. „Okrągły stół” z 1989 r. był kulawym kompromisem z komunistami, ten z 2011 r. jest kulawym kompromisem z Teutonami. Rząd Tuska, zwany przez niektórych również „rządem polskim”, znowu zrezygnował – w dokumencie będącym podsumowaniem owego polsko-niemieckiego „OS” – z wielu kluczowych dla Polaków w Niemczech spraw. Np. sprawy statusu prawnego potomków Polaków mieszkających w III Rzeszy przed 1940 r. albo zwrotu majątku polskich organizacji z tamtego czasu. Dalej nie ma jasnych zasad i reguł nauczania języka polskiego w Niemczech, choć polskiego podatnika, w tym czytelnika „Gazety Polskiej”, sporo kosztuje nauka języka niemieckiego przez ich mniejszość w Polsce. Co ciekawe, kwoty te wcale się nie zmniejszają mimo kryzysu i faktu, że np. spada liczba uczniów w niemieckich klasach i wiernych na mszach w języku niemieckim. Niesamowite jest, że Polska – jeden z pięciu najbiedniejszych krajów UE (obok Litwy, Łotwy, Rumunii i Bułgarii) – płaci dużo więcej na mniejszość niemiecką w Polsce niż najbogatszy kraj UE, Niemcy, na Polaków w RFN. 

Możemy więc mówić o podwójnej asymetrii w relacjach Warszawa–Berlin. Chodzi i o sprawy formalnoprawne, i finansowe. W tej pierwszej kwestii Polska od 20 lat formalnie uznaje (i wspiera) niemiecką mniejszość w Rzeczypospolitej. Niemcy wciąż odmawiają nam tego względem naszych rodaków. W tej drugiej sprawie co roku z polskiego budżetu płynie szeroka rzeka środków na mniejszość niemiecką – tymczasem w przypadku budżetu RFN i tamtejszych Polaków jest to jedynie wąski strumyczek. 

Mamy prawo być wściekli na Niemców, że traktują nas z buta. Ale jeszcze bardziej powinniśmy być wściekli na obecne władze w Warszawie, które względem Niemców siedzą jak mysz pod miotłą i nie potrafią nic poważnego zdziałać na rzecz polskiej mniejszości u naszego zachodniego sąsiada. Niemcy widzą to i tym bardziej traktują aspiracje mieszkających tam Polaków z pogardą. 

Powinniśmy więc mieć pretensje do obu rządów – tego nad Szprewą i tego nad Wisłą. Choć ten drugi łatwiej zmienić…  

Autor:

Źródło:

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska