Na terenie Jarosławskiego Opactwa doszło dziś rano do ataku z użyciem noża. 31-letni obywatel Ukrainy ranił czterech mężczyzn i kobietę. Media początkowo donosiły, że stało się to podczas mszy świętej, jednak zdarzenie miało miejsce niedługo przez nabożeństwem. Poszkodowani trafili do szpitala, a trzech mężczyzn - księży doznało poważnych obrażeń. Napastnik został zatrzymany przez policję.
• Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”
Jak potwierdziła rzeczniczka policji w Jarosławiu asp. sztab. Anna Długosz, jeden z mężczyzn, ksiądz zmarł. O godzinie 13:30 Katedra Rzeszowska poinformowała na Facebooku o śmierci drugiej osoby. Obie ofiary śmiertelne to księża.
Szczegóły w artykule: Atak nożownika w klasztorze! 31-letni Ukrainiec zaatakował kilka osób. Nie żyje ksiądz
Siostra Barbara o tragedii w Jarosławiu. „Długo nie dojdziemy do siebie”
O szczegółach tragedii mówiła na antenie TV Republika siostra Barbara Dendor, przełożona benedyktynek w Jarosławiu.
Siostra Barbara relacjonuje, że atak nożownika jest szczególnie wstrząsający dla osób, które od lat tworzą wspólnotę tego miejsca. Jak mówi, zaatakowani zostali m.in. ksiądz rektor Ośrodka Formacji Kultury Chrześcijańskiej Marek Pieńkowski oraz ksiądz Stanisław Zbojnowicz. Ranny został również ksiądz Adrian, który, jak relacjonuje siostra, odniósł najmniej poważne obrażenia.
Myślę, że długo nie dojdziemy do siebie po tej tragedii, która wydarzyła się w tym miejscu, można powiedzieć, spokojnym, bezpiecznym
– mówiła siostra Barbara.
Przełożona benedyktynek zaznaczyła, że klasztor był dotąd miejscem, w którym nie spotykała się z podobną agresją.
To, co powiedziałam wcześniej, że została zaatakowana tutaj nasza tożsamość, to, co tutaj robimy. I myślę, że długo nam będzie tego brakować
– podkreśliła.
Jak zaznaczyła, sama nie pamięta podobnego zdarzenia w klasztorze.
Kim był napastnik?
W rozmowie pojawił się również temat funkcjonującego w okolicy ośrodka pomocy dla Ukraińców. Siostra Barbara zaznaczyła jednak, że nie wie, czy napastnik miał z nim jakikolwiek związek. "W ogóle tego człowieka, zresztą ja go nie widziałam, także trudno powiedzieć" – powiedziała.
Dodała, że siostry również wcześniej pomagały osobom z Ukrainy.
Myśmy też miały uchodźców. No wiadomo, różne są osoby... U nas nie mamy tego ośrodka, mamy tylko jedno małżeństwo, które tak naprawdę straciło wszystko. To jest taka nasza pomoc dla nich
– wyjaśniła.
Siostra Barbara wspominała również zmarłego duchownego, pozostałych poszkodowanych i ich wieloletnią posługę.
Ksiądz Marek około 20 lat, ksiądz Stanisław trochę krócej. Taka prawa ręka księdza Marka. On przede wszystkim zajmował się zakrystią
– relacjonowała.
Ksiądz Marek Piękowski pełnił funkcję dyrektora Ośrodka Formacji Kultury Chrześcijańskiej. Ksiądz Adrian zajmował się natomiast sprawami gospodarczymi. "Taka współpraca była... I też na miarę możliwości współpracowaliśmy razem" - wspominała siostra Barbara.
Tragedia wstrząsnęła nie tylko lokalną wspólnotą.
"To, co się dzisiaj wydarzyło, to wstrząsnęło wszystkimi, całą naszą diecezją i nie tylko" - mówiła przełożona benedyktynek.
Jak dodała, po tragedii napływają wyrazy współczucia m.in. od duchownych i osób związanych z klasztorem. Na razie nie wiadomo również, czy w związku z tragedią działalność ośrodka zostanie czasowo ograniczona.
- To już jest decyzja na pewno naszych księży biskupów - zaznaczyła siostra Barbara.
Siostra Barbara została również zapytana o kwestie bezpieczeństwa. Jak przekazała, w części należącej do księży funkcjonuje monitoring. Kamery znajdują się także na zewnątrz części zajmowanej przez siostry.
- Księża mają monitoring. My mamy monitoring tutaj na zewnątrz - powiedziała.
Dopytana, czy monitoring obejmuje również miejsce, w którym doszło do ataku, odpowiedziała twierdząco.
Siostra Barbara podkreśliła, że dla całej wspólnoty jest to wydarzenie, po którym trudno będzie szybko wrócić do normalnego funkcjonowania.