"Bardzo brakuje mi takiego Kościoła w polityce, którego doświadczaliśmy kilkadziesiąt lat temu" - stwierdził dziś Donald Tusk. Ten sam, który Kościół bezpardonowo atakował, porównując go do partii politycznej czy apelując o jego "rozdział od państwa".
Przedstawiciele polskiej opozycji uznają, że to był błąd, że polski premier czy polski prezydent nie wziął udziału w tej dyskusji w Kijowie. – Premier Morawiecki był w Kijowie w połowie marca, w trzecim tygodniu wojny. Mówił na łamach prasy niemieckiej do kanclerza Scholza, do prezydenta Macrona: „jedźcie tam także, zobaczcie na własne oczy, co robi Rosja”. Opozycja wtedy, również skrytykowała nas mówiąc, że to bez sensu są te wizyty, że to pusty gest, że to nie ma żadnego znaczenia. Ja się przede wszystkim dziwię tym politykom opozycji, którzy wypowiadają takie głupoty – mówił w rozmowie z Katarzyną Gójską Paweł Jabłoński, wiceminister spraw zagranicznych.
Marcin M. współpracował z organizacją popieraną przez ambasadę Rosji w Warszawie, brał udział w różnych inicjatywach prorosyjskich i pochwalał zbrodnie dokonywane na Ukraińcach. Niedawno wyjechał na Białoruś i w tamtejszych mediach reżimowych narzeka na nastroje rusofobiczne w Polsce. Wspiera go środowisko, opiekujące się w Mińsku polskim dezerterem Emilem Czeczką, który później został znaleziony powieszony.