Dotarliśmy do notatki, z której wynika, że na polecenie prok. Woźniaka, kierownika zespołu śledczego nr 2 Prokuratury Krajowej, zadaniem prokuratorów była wnikliwa analiza wypowiedzi Zbigniewa Ziobro, które padły podczas konwencji Prawa i Sprawiedliwości w ubiegłym roku.
Pomysły Ziobro na zmiany w wymiarze sprawiedliwości śledczy ocenili jako powiązane „z prowadzonym przez Zespół śledczy nr 2 Prokuratury Krajowej postępowaniem przeciwko Marcinowi Romanowskiemu i innym podejrzanym o czyn z art. 231 par 1 i 2 k,k”. Nie do końca wiadomo, na jakiej podstawie.
Doniesienia Niezależnej komentował na antenie Telewizji Republika sam zainteresowany.
- Kompetencją prokuratury nie jest inwigilowanie działania legalnych partii politycznych w państwie demokratycznym - rozpoczął Ziobro.
Przyznał, że „tego rodzaju kompetencje były wpisane w ustawę, ale Służby Bezpieczeństwa w słusznie minionym okresie”.
- Ona faktycznie miała za zadanie monitować spotkania opozycyjnych partii wobec Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i jej przystawek. Mamy powrót do dawnych czasów - dodał.
I dalej: „ci prokuratorzy przyznają się do swojej partyjnej roli i przypadkowo noszonej togi. Przy użyciu aparatu sprawiedliwości mają za zadanie zniszczyć największą partię opozycyjną. Podsłuchują jej plany, cele polityczne. To jest rzecz niebywała. Takie działania mogą się kojarzyć tylko ze Służbą Bezpieczeństwa wszystkim, którzy mają minimalne pojęcie, jak było za komuny”.
Po doprecyzowaniu, że decyzję miał wydać prok. Piotr Woźniak, odparł:
„to akcja koordynowana przez najbardziej zaufanego człowieka, oddelegowanego do wykonywania najbardziej brudnych zadań tej władzy. Jego rola całkowicie wykracza poza przyzwoitego prokuratora”.
- To są ludzie zdesperowani, przekroczyli już czerwoną linię. Oni idą już na całość. Śledzą nas, bo boją się odpowiedzialności karnej. Wiedzą, co robią. To są przestępcy - podsumował Ziobro.