Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Zbigniew Rau o zamieszaniu ws. Nuclear Sharing dla Polski: mizeria państwa polskiego pod rządami Tuska

Te wypowiedzi są absolutnie kompromitujące, jak na tych, którzy w tym rządzie są odpowiedzialni za naszą obronę narodową w czasie wojny na Ukrainie, w czasie prowokacji rosyjskich, w czasie, kiedy szaf CIA leci do Moskwy, żeby ostrzec Putina przed pomysłami zaatakowania wschodniej flanki. To wskazuje na mizerię państwa polskiego pod rządami Donalda Tuska - ocenił w rozmowie z portalem Niezależna.pl były szef MSZ Zbigniew Rau, odnosząc się do sprzecznych wypowiedzi przedstawicieli ścisłego kierownictwa MON w sprawie udziału Polski w programie Nuclear Sharing.

Szokująca deklaracja wiceministra 

Podczas czwartkowej wizyty w Kwaterze Głównej NATO w Brukseli Paweł Zalewski po spotkaniu z wiceszefem Pentagonu Elbridge'em Colbym oświadczył, że Polska nie chce mieć głowic nuklearnych na swoim terytorium, choć pragnie uczestniczyć w nuklearnym odstraszaniu Sojuszu. - Nie. Chciałbym to powiedzieć bardzo jasno i otwarcie. Polska nie chce mieć głowic nuklearnych na swoim terytorium - powiedział wiceszef MON zapytany o to, czy przyszła obecność wojskowa USA w Polsce mogłaby obejmować zdolności nuklearne. 

Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”

Władysław Kosiniak-Kamysz zdystansował się od tej wypowiedzi i zapewnił, że Warszawa jest niezmiennie zainteresowana udziałem w programie Nuclear Sharing oraz rozmowami o europejskim parasolu nuklearnym.  

Z kolei tego samego dnia wiceminister Magdalena Sobkowiak-Czarnecka pytana o stanowisko w tej sprawie w programie na żywo uchyliła się od jednoznacznej odpowiedzi, stwierdzając, że nie zna szczegółów wypowiedzi Zalewskiego ani kontekstu rozmów i nie chce ich komentować bez pełnej wiedzy. 

Politycy (m.in. Mariusz Błaszczak) oraz analitycy wskazują, że wykluczenie obecności głowic w praktyce oznacza rezygnację z realnego udziału w Nuclear Sharing i jest błędem strategicznym osłabiającym wschodnią flankę NATO. 

Absurdalna sytuacja 

Komentując wypowiedź Zalewskiego, były minister spraw zagranicznych prof. Zbigniew Rau ocenił, że “sytuacja stała się absurdalna”.  - Udział w programie Nuclear Sharing, to coś, o co bardzo zabiegaliśmy. Zawsze celem naszej dyplomacji było to, żebyśmy w NATO byli pełnoprawnym i jak najbardziej wiarygodnym sojusznikiem. Dlatego walczyliśmy chociażby o to, żeby tzw. Akt Stanowiący (o podstawach wzajemnych stosunków, współpracy i bezpieczeństwa) NATO-Rosja, który został zawarty zanim jeszcze przystąpiliśmy do NATO, nie obowiązywał. A tam na życzenie Rosji rzecz się właśnie sprowadzała do tego, że w krajach wschodniej flanki NATO nie będą stacjonować na stałe wojska natowskie, czyli amerykańskie i że nie będzie tam głowic jądrowych - przypomniał.   

  - To, co opowiada pan Zalewski niestety wpisuje się w to, żebyśmy byli niepełnoprawnym sojusznikiem z naszej własnej woli, bo nie chcemy tego, co w kategoriach odstraszania jest najskuteczniejsze. Skoro będzie u nas broń amerykańska, to Amerykanie tego terytorium będa bronić ze znacznie większą determinacją, a Rosjanie będą mieli zasadniczą przeszkodę mentalną, co jest bardzo ważne dla odstraszania, ale także wojskową i logistyczną, żeby nas zaatakować. Przecież do tego, żeby to wiedzieć nie trzeba być szefem sztabu

- tłumaczył polityk.   

 

Wyraził nadzieję, że nie taka miała być intencja ministra Zalewskiego. - Gdyby to jednak potraktować poważnie, to Rosjanie mogą się cieszyć. Państwa, które uczestniczą w Nuclear Sharing, wiedzą, że ich pozycja jest silna, a Polski słaba. Tą wypowiedzią wykluczamy nasze wzmocnienie w NATO - ocenił.  

Egzystencjalny interes Polski 

Zbigniew Rau podkreślił, że wykazanie "niewzruszonej lojalności wobec NATO", a tak naprawdę głównie wobec Stanów Zjednoczonych jest polską racją stanu. - Ażeby ta lojalność była połączona jeszcze z naszą wiarygodnością sojuszniczą, jako potężny, możliwie najsilniejszy w kategoriach, na które nas stać sojusznik, należy być otwartym na wszystkie propozycje natowskie. Bez tego nie możemy oczekiwać, że podatnik amerykański będzie finansował obecność wojsk USA u nas, żeby broniły naszej wschodniej flanki NATO. To jest więc w naszym absolutnie podstawowym, egzystencjalnym interesie, żebyśmy tak byli postrzegani. I nie służą temu wszelkie wątpliwości związane z nieskoordynowanymi lub nieprzemyślanymi wypowiedziami - wyjaśnił. 

 

Odnosząc się do sprzecznych wypowiedzi, które w tej samej kwestii padły ze strony trzech przedstawicieli kierownictwa MON, prof. Rau stwierdził, że "w kategoriach racjonalnej polityki i polskiej racji stanu nie można tego wytłumaczyć".  

- Te wypowiedzi są absolutnie kompromitujące, jak na tych, którzy w tym rządzie są odpowiedzialni za naszą obronę narodową w czasie wojny na Ukrainie, w czasie prowokacji rosyjskich, w czasie, kiedy szaf CIA leci do Moskwy, żeby ostrzec Putina przed pomysłami zaatakowania wschodniej flanki. To wskazuje na mizerię państwa polskiego pod rządami Donalda Tuska

- podsumował były szef MSZ.   

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polityka