Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Z hasłami o “prawach człowieka” demolują system ścigania przestępców. Prokuratorzy apelują o weto

Powołując się na “europejskie standardy” oraz “prawa człowieka” parlamentarna większość próbuje zmienić procedurę karną w sposób, który umożliwi prowadzenie tajnych śledztw i utrudni stosowanie aresztów wobec groźnych przestępców. Reforma może znacząco wydłużyć postępowania, zwiększy ich koszty i - co szczególnie ważne - osłabi ochronę ofiar i świadków. Zdaniem zastępcy Prokuratora Generalnego Roberta Hernanda, z którym rozmawiał portal Niezależna.pl, “skuteczne państwo powinno zapewnić rolę ochronną wszystkim, a w szczególności pokrzywdzonym, którzy mają prawo czuć się bezpiecznie”. - Moim zdaniem przyjęta nowelizacja procedury karnej narusza tę powinność ochronną w sposób nieadekwatny do zagrożeń - ocenił.

Nowelizacja Kodeksu postępowanie karnego 

W ub. piątek Sejm po rozpatrzeniu poprawek Senatu przyjął ostateczny tekst ustawy o zmianie ustawy – Kodeks postępowania karnego oraz niektórych innych ustaw. (Tekst ustawy TUTAJ)  

Wcześniej, 23 stycznia podczas sejmowego głosowania nad projektem ustawy za jego odrzuceniem głosowali tylko posłowie Klubu Parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości. Posłowie Konfederacji i Konfederacji KP wstrzymali się od głosu. Obszerna nowelizacja dotycząca podstawowych instytucji prawnych regulujących proces karny, w tym definicji podejrzanego, stosowania tymczasowego aresztowania czy statusu obrońcy budzi wątpliwości nie tylko opozycji, ale także wielu prokuratorów.    

W przebiegu procesu legislacyjnego krytycznie wobec proponowanych w nowelizacji zmian wypowiadało się m.in. Niezależne Stowarzyszenie Prokuratorów "Ad Vocem", jednak jego formalne opinie w tej sprawie nie spotkały się z uznaniem parlamentarnej większości. W tej sytuacji w poniedziałek “Ad Vocem” skierowało do prezydenta Karola Nawrockiego kolejną pogłębioną opinię dotyczącą ustawy z apelem o jej zawetowanie.   

Prokuratorzy podkreślają, że Polska należy do najbezpieczniejszych krajów Unii Europejskiej, a nad Wisłą popełnianych jest dużo mniej najpoważniejszych przestępstw, takich jak gwałty czy rozboje, a niżeli w Europie Zachodniej. Wskazują też, że kształt obowiązujących przepisów prawa karnego, jako jeden z głównych elementów regulujących politykę bezpieczeństwa państwa, spełnia zasadniczo swoją rolę.    

Apelują o utrzymanie tego stanu rzeczy, zarzucając rządowi i resortowi sprawiedliwości chęć deregulacji prawa karnego i wprowadzania nowych przepisów, których wejście w życie może ich zdaniem osłabić efektywność działania organów ścigania i wpłynąć negatywnie bezpieczeństwo obywateli.   

Prokuratorzy, czyli ludzie, którzy na co dzień walczą z przestępcami mówią wprost, że zmiany zawarte w nowelizacji Kpk to prezent dla przestępców - mafii, hakerów, pedofilów internetowych, korupcjonistów. Ich zdaniem ofiary będą gorzej chronione, sprawy będą się ciągnąć latami, a policja i prokuratura stracą skuteczne narzędzia ścigania.    

Wskazują też na złudną ich zdaniem i nie znajdującą odzwierciedlenia w rzeczywistości atmosferę towarzyszącą procedowaniu zmian, która przepełniona była hasłami o “prawach człowieka” i “standardach unijnych”.   

Nowa definicja “podejrzanego”  

Obecnie podejrzanym staje się osoba, wobec której prokurator wyda postanowienie o przedstawieniu zarzutów, a następnie jej te zarzuty ogłosi. Wyjątkiem jest sytuacja, kiedy potencjalny sprawca przestępstwa się ukrywa. Po zmianie Kpk wystarczy, że policja bądź prokuratura zbierze jakieś dowody i przeprowadzi dowolną “czynność procesową ukierunkowaną na ściganie”. Może być to choćby sprawdzenie w bazie danych czy przeszukanie.   

Odnosząc się do zapisanej w nowelizacji nowej definicji osoby podejrzanej z-ca Prokuratora Generalnego prok. Robert Hernand z którym rozmawiał portal Niezależna.pl podkreślił, że obowiązujący dotychczas zapis “jednoznacznie wskazuje, kiedy dana osoba staje się osobą podejrzaną w sprawie”. - Musi być wydane postanowienie o przedstawieniu zarzutu przez uprawniony organ. Podejrzany ma wówczas prawo odnieść się do konkretnego zarzutu. Oczywiście poza sytuacją, w której ta osoba się ukrywa. Natomiast po uchwalonych zmianach osoba, w stosunku do której podjęto czynności procesowe ukierunkowane na jej ściganie wcale nie będzie musiała wiedzieć o tym, że ma status osoby podejrzanej, może żyć w pewnej nieświadomości. Czyli w sytuacji, w której niniejszą nowelizacją ustawodawca być może chciał spowodować ochronę podejrzanego na wstępnym etapie, zmiana ta może prowadzić do skutków wręcz odwrotnych - wskazał nasz rozmówca.

Zaznaczył, że może to powodować “bardzo poważne problemy natury interpretacyjnej, chociażby w kwestii podejmowanych wobec niej działań, jak np. uzyskanie historii konta czy też innych danych wrażliwych, które jej dotyczą”.  

- I ta osoba może kompletnie o tym nie wiedzieć. Istnieje więc w tym przypadku niebezpieczeństwo naruszania wobec takich osób praw i wolności obywatelskich

- dodał.  

Prawo do adwokata, ale nie dla wszystkich  

Nowe przepisy zakładają, że jeżeli podejrzany w związku z pierwszym przesłuchaniem oświadczy, że chce skorzystać z pomocy obrońcy, należy mu umożliwić jego ustanowienie,  odraczając do tego czasu (nie dłużej niż 3 godziny) przystąpienie do przesłuchania. Pozwalają jednak policji lub prokuratorowi odmówić adwokata w “wyjątkowych wypadkach” (np. ze względu na “ważny interes śledztwa”). W praktyce będzie można przesłuchać człowieka bez prawnika, gdy się komuś spieszy, ale dowody mogą później zostać odrzucone przez sąd.  

Prok. Hernand zaznaczył, że jest zwolennikiem dostępu osób zatrzymanych do pomocy prawnej, bo - jak stwierdził - “są to prawa i wolności obywatelskie”. - Ustawodawca jednak w sposób bardzo wybiórczy potraktował osoby, które są stronami postępowania - odniósł się do kwestii osób podejrzanych, ale gdzie w tym wszystkim jest pokrzywdzony? Pokrzywdzony ma też prawo korzystania z pomocy pełnomocnika, a tu, kiedy mamy do czynienia z możliwością przeniesienia kosztów na skarb państwa jest przez ustawodawcę traktowany gorzej. I będzie musiał po prostu płacić swojemu pełnomocnikowi za reprezentowanie jego osoby na etapie postępowania przygotowawczego i sądowego. Nie może być takiego rozróżnienia - podkreślił prokurator.  

Szczegółowe tłumaczenia akt postępowania   

Nowelizacja nakłada konieczność tłumaczenia wszystkich wskazanych przez osobę podejrzaną niemówiącą po polsku (lub jej pełnomocnika) dokumentów na etapie postępowania karnego. Mogą to być tysiące stron, a ich tłumaczenie może trwać nawet miesiącami.  

Odnosząc się uchwalonej w nowelizacji zmiany prok. Hernand wskazał na koszty, które będzie musiał ponieść skarb państwa. - Generowanie takich kosztów przy większej liczbie osób, które przebywają na terenie naszego kraju bez znajomości języka polskiego utrudni w moim przekonaniu to postępowanie - zaznaczył.   

- Zresztą strony będą mogły kwestionować jakość tłumaczenia. Obawiam się czy aby to nie będzie nadmiernie wykorzystywane celem bezprzedmiotowego przedłużenia prowadzonych postępowań na poszczególnych ich etapach

- dodał. 

Mniejsze bezpieczeństwo ofiar i świadków  

Po nowelizacji, w sprawach gróźb karalnych opisanych w art. 190 Kk łatwiej będzie wycofać wniosek o ściganie Nie wystarczy sprzeciw prokuratora – wystarczy zgoda sądu. Prokurator będzie musiał też okazywać podejrzanemu szczegóły wniosku o areszt – a ten wówczas będzie mógł poznać plan śledztwa.  

W art. 168a i 171 nowelizacja wraca też do starej, bardzo surowej zasady dotyczącej tzw. dowodów “z zatrutego drzewa”. Oznacza to, że jeśli policja popełni najmniejsze uchybienie formalne - cały dowód będzie niedopuszczalny. Prokuratorzy ostrzegają, że może to być przyczyną uniewinniania gangsterów, terrorystów i najgroźniejszych przestępców tylko i wyłącznie z powodów proceduralnych. 

Co bardzo istotne, świadkom w poważnych sprawach trudniej będzie też ukryć dane osobowe przed oskarżonym.  

Robert Hernand zwrócił uwagę na uchylenie art. 250 § 2 oraz eliminację w treści art. 156 § 5a regulacji dotyczącej udostępniania akt sprawy w zakresie tych zeznań świadków, gdzie istnieje obawa niebezpieczeństwa dla życia, zdrowia i wolności ich i osób dla nich najbliższych.  

- Obecnie w przypadku uwzględnienia przez prokuratora wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztowania takie wrażliwe dane wyodrębnia się w zbiorze dokumentów i zapoznaje się z nimi tylko sąd. Po wejściu w życie nowelizacji Kpk także podejrzany i jego obrońca będą mieli dostęp i to na samym początku, kiedy mamy najbardziej newralgiczny moment stosowania tego środka. W ten sposób nie zabezpiecza się w sposób prawidłowy postępowania

- podkreślił.  

Tymczasowe aresztowanie  

Nadużywanie przez sądy instytucji tymczasowego aresztowania od lat budzi wiele uzasadnionych emocji. Nowelizacja Kpk zakłada jednak, że nawet w przypadku wielu poważnych przestępstw, jak korupcja, udział w zorganizowanej grupie przestępczej, ciężkie pobicie, hakerstwo, czy groomowanie dzieci w internecie nie będzie już można stosować aresztu “z automatu”. Ponadto, jeśli sprawca posiada adres stałego pobytu choćby w innym kraju Unii Europejskiej, w przypadku wielu przestępstw praktycznie nie będzie mógł być aresztowany.  

Najbardziej kontrowersyjny jednak wydaje się zapis mówiący o tym, że nawet w najpoważniejszych sprawach areszt nie będzie mógł trwać dłużej niż 12 miesięcy do wyroku I instancji. W dodatku poręczenie majątkowe będzie łatwiejsze, ponieważ nie będzie już konieczności udowadniania, skąd pochodzą pieniądze. A mogą przecież pochodzić z przestępstwa. 

Komentując proponowane zmiany w odniesieniu do tymczasowego aresztowania, prok. Hernand przyznał, iż zdaje sobie sprawę, “że nowelizacja odbywa się pod hasłem: mniej tymczasowych aresztowań”. - Ale jeżeli żyjemy w dobie zagrożenia wewnętrznego, czyli zwiększającej się ilości grup przestępczych na terenie Rzeczpospolitej Polskiej, jeżeli mamy także do czynienia z zagrożeniem zewnętrznym, to prokurator, ale także sąd musi dysponować stosownym zabezpieczeniem prowadzonego postępowania. Trzeba pamiętać, że prokurator nie ma obowiązku skierowania wniosku o tymczasowe aresztowanie w sytuacji braku ku temu przesłanek, ani też ustawodawca nie nakłada na sąd takiego obowiązku. Natomiast organy te działają w interesie publicznym i muszą mieć do pewnego stopnia nieskrepowaną wolę w elastycznym stosowaniu tego środka zapobiegawczego - ocenił.  

- Ograniczenie możliwości stosowania tymczasowego aresztowania w stosunku do przestępstw zagrożonych karą do 10 lat pozbawienia zamiast do 8, może powodować, że w poważnych sprawach ta przesłanka samoistna stosowania tymczasowego aresztowania będzie znacznym utrudnieniem

- zauważył prokurator.   

Wskazał na przykłady konkretnych czynów przestępczych, jak np. bójka i pobicie z użyciem niebezpiecznego narzędzia, korupcja czynna i bierna czy też udział w zorganizowanej grupie przestępczej. - Ustawodawca zdecydował, że zagrożenie karą tych czynów nie jest samoistną przesłanką umożliwiającą zastosowanie tymczasowego aresztowania. Ustawodawca przewidział, że w sytuacji, w której podstawą stosowania tymczasowego aresztowania będzie tylko surowość kary, to możliwe jest stosowanie tego konkretnego środka zapobiegawczego w bardzo ograniczonym zakresie, mianowicie do 12 miesięcy i – co bardzo mnie dziwi – do czasu wydania wyroku przez sąd I instancji - tłumaczył.    

- Można sobie wyobrazić sytuację, w której dana osoba popełnia np. zbrodnię zabójstwa, przestępstwo terrorystyczne lub o charakterze szpiegowskim, po czym tylko do 12 miesięcy można będzie stosować ten środek. Ustawodawca powinien wiedzieć, że takie postępowania nie kończą się w 12 miesięcy przed sądem I instancji. Przykład: mamy do czynienia z przestępstwem zabójstwa i osoba się przyzna, opisując je, bądź nie, bo nie ma obowiązku składania wyjaśnień. Wyjaśni o samym zdarzeniu, przyznając się do popełnienie czynu, jednakże nie ujawni podżegacza i pomocnika. I nagle po 12 miesiącach trzeba będzie tę osobę wypuścić. I co? Wypuszczamy osobę, która dopuściła się przestępstwa zabójstwa, która nie ujawniła innych osób, związanych z jego popełnieniem? Ja wiem, że w przypadku zabójstwa i innych zbrodni także zachodzi obawa matactwa, lecz przesłanka ta z biegiem czasu może ulec osłabieniu, w taki sposób, że sąd nie będzie się mógł nią posługiwać przy przedłużeniu tymczasowego aresztowania

- wyjaśnił.   

Odwołując się do swojego doświadczenia przyznał, że nie zna sprawy, która by w przypadku takich przestępstw jak terrorystyczne czy szpiegowskie, “bardzo trudne na etapie prowadzenia postępowania przygotowawczego” zakończyła się na etapie sądu I instancji do 12 miesięcy od zastosowania tymczasowego aresztowania.   

Kolejnym problemem - zdaniem prok. Hernanda - będzie niemożność stosowania tymczasowego aresztowania w stosunku do podejrzanych o popełnienie przestępstw zagrożonych karą do 2 lat pozbawienia wolności. - Tu możemy mieć do czynienia z taką sytuacja, że nie można będzie stosować tymczasowego aresztowania do takich przestępstw jak: spowodowanie uszczerbku dla zdrowia dziecka poczętego, rozpijania osoby małoletniej, bezczeszczenia zwłok, czy chociażby składania osobie poniżej 15 roku życia propozycji obcowania płciowego czy poddania się innej czynności seksualnej lub udziału w produkowaniu treści pornograficznych za pośrednictwem systemu teleinformatycznego czy sieci telekomunikacyjnej - wskazał.    

- Musimy mieć świadomość, że tego typu czyny są bardzo niebezpieczne. Ustawodawca przewidział tylko taką karę minimalną, ale nie można wykluczać stosowania tego środka w sytuacji, kiedy występują określone przesłanki do jego stosowania, jak np. ukrywanie się czy matactwa

- wyjaśnił.    

Prawo do wykonania telefonu  

Nowa treść art. 245 § 4. zakłada, że osoba zatrzymana będzie miała prawo do jednorazowego porozumienia się ze wskazaną przez siebie osobą na zasadach określonych przez zatrzymującego. Odmowa będzie mogła mieć miejsce tylko w wyjątkowych wypadkach.  

Wskazując na zagrożenia wynikające z proponowanej w nowelizacji zmiany, prok. Hernand podkreślił, że kontakt ze wskazaną przez zatrzymanego osobą miałby nastąpić w momencie zatrzymania, “czyli najbardziej newralgicznej części czynności”.  

- Jeżeli miałaby to być osoba najbliższa czy znajoma, to w porządku, ale co w sytuacji, kiedy osoba zatrzymana wskaże np. potencjalnego współsprawcę, podżegacza czy pomocnika, a organy nie będą o nich jeszcze wiedziały?

- zastanawiał się nasz rozmówca.   

Podkreślił przy tym, że w przypadku przestępstw terrorystycznych czy szpiegowskich mamy do czynienia ze znacznie wyższą skalą niejawności działań przestępczych. - I w tym momencie potencjalnie możemy umożliwić kontakt osoby zatrzymanej z osobą, która jest w jakiś sposób zaangażowana w popełnienie przestępstwa - tłumaczył.  

Zdaniem z-cy Prokuratora Generalnego w nowelizacji Kpk “całkowicie niepotrzebnie zlikwidowano udział prokuratora w rozpatrywaniu środków odwoławczych na etapie postępowania przygotowawczego, czyli prokuratora nadrzędnego”. - Jego rola pozwalała na ograniczanie ilości spraw, które były przekazywane do sądu, bo właśnie prokurator nadrzędny uchylał postanowienie o odmowie wszczęcia czy umorzeniu postępowania i w żaden sposób nie zamykało to drogi do sądu w przyszłości poprzez skierowanie subsydiarnego aktu oskarżenia - ocenił.  

Powrót do procesu kontradyktoryjnego  

Prok. Hernand odniósł się też do zmian w art. 333 Kpk, w którym w nowelizacji dopisano paragraf 1 a, mówiący o tym, że zawarta w akcie oskarżenia lista osób, których wezwania żąda oskarżyciel oraz wykaz innych dowodów, których przeprowadzenia na rozprawie głównej domaga się oskarżyciel “powinny zawierać także wskazanie w odniesieniu do każdego dowodu, jakie okoliczności mają być udowodnione, a w razie potrzeby także określenie sposobu i kolejności przeprowadzenia dowodów”.    

"To już jest pewien etap wprowadzania zlikwidowanego w 2016 roku przez ustawodawcę procesu kontradyktoryjnego. W moim głębokim przekonaniu utrudni to sporządzanie skargi oskarżycielskiej przez prokuratora w wielu sprawach gospodarczych i finansowych. Prosty przykład: jeżeli w danej sprawie prokurator ma tysiące faktur, różnych umów finansowych, będzie musiał do każdego z tych dowodów wskazać, co chce tym dowodem udowodnić. A wystarczy wskazanie tych faktur i wyciągnięcie wniosków z uzasadnienia aktu oskarżenia jakie one mają znaczenie. Utrudni to sporządzenie skargi oskarżycielskiej, na którą prokurator ma tylko 14 dni. Te skargi będą nadto nadmiernie obszerne, a nie będzie miało to nic wspólnego z szybkością postępowania i będzie to prowadziło do niepotrzebnego formalizmu, który będzie mógł pozwalać na niepotrzebny zwrot aktu oskarżenia przez sąd. I nie będzie to miało przełożenia na podstawową zasadę procedury karnej tj. ustalenia prawdy materialnej" - tłumaczył.    

- Istota silnego państwa, to jest istota państwa skutecznego, które nie tylko dba o osoby podejrzane czy oskarżone. Państwo powinno też bardzo mocno dbać o interesy osób pokrzywdzonych i ich rodzin, bo one wspólnie przeżywają stratę - w zakresie utraty życia, zdrowia czy też stratę finansową. Skuteczne państwo taką rolę ochroną powinno zapewnić wszystkim, a w szczególności pokrzywdzonym, którzy mają prawo czuć się bezpiecznie. Moim zdaniem przyjęta nowelizacja procedury karnej narusza tę powinność ochronną w sposób nieadekwatny do zagrożeń

- podkreślił prok. Robert Hernand.  

 

Źródło: niezalezna.pl, sejm.gov.pl, “Ad Vocem”

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane