W czwartkowy wieczór liderka Polski 2050 niespodziewanie nawet dla członków swojego ugrupowania poinformowała o rezygnacji z teki ministra w rządzie Tuska oraz przewodniczenia partii.
W piątkowe przedpołudnie Szymon Hołownia wraz z parlamentarzystami z Polski 2050 podczas konferencji prasowej w Sejmie zapewniał, że "nic się nie zmieniło". - Polska 2050 jest, Polska 2050 będzie - mówił
Są ludzie, którzy odchodzą, są ludzie, którzy decydują się na dokonanie różnego rodzaju podziałów, są ludzie, którzy na jakimś etapie swojej drogi politycznej uznają, że rozdźwięk, już nie chcę powiedzieć rozłam, i konfrontacja, jest lepszą metodą niż współpraca i cierpliwe budowanie i z tym trzeba się po prostu pogodzić, tak w życiu jest
- powiedział Hołownia.
Zapewniła przy tym, że dopóki jest w niej on, to "Polska 2050 będzie partią pokoju, a nie wojny".
Polska 2050 będzie lojalnym, odpowiedzialnym partnerem w rządzie, ale będzie też mówiła, że należy rozmawiać z Prezydentem Rzeczpospolitej o ważnych dla nas sprawach, a nie zwalczać go, tak jak czasami obóz prezydencki, też trzeba sobie powiedzieć jasno, bo nie sam pan prezydent pewnie najczęściej, zwalcza ten rząd
- tłumaczył były marszałek Sejmu.
Podziękował, ale dokumentów nie ma
Przy okazji podziękował ustępującej minister. - Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz dobrze zasłużyła się Polsce. Takie jest moje zdanie i to, że są między nami czy były różnego rodzaju wątpliwości, spory, różnice, które zawsze są, takiej oceny jej pracy dla Polski z mojej strony nie zmienia. Chciałbym w związku z tym jeszcze raz serdecznie jej za ten czas podziękować - powiedział.
Zwrócił uwagę, że jak dotąd deklaracja polityk jest tylko deklaracją wyrażoną w mediach społecznościowych.
Wczoraj obiegła media wiadomość, że Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, przewodnicząca naszej partii, złożyła rezygnację ze swojej funkcji, a także z udziału w rządzie koalicji 15 października. Na mój stan wiedzy dokumenty w tej sprawie żadne ani do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, ani do naszej partii nie dotarły
- dodał.
Co dalej?
Na konferencji kilkukrotnie padało pytanie o to, czy po odejściu dotychczasowej liderki jest szansa na ponowne zjednoczenie się z posłami, którzy odeszli wraz z Pauliną Hennig-Kloską lub powrót do Trzeciej Drogi z PSL.
Hołownia podkreślał, że "do tanga trzeba dwojga". Podczas konferencji dopytywany o to, czy już dzwonił do lider Centrum, okazało się, że on nie, ale rozmawiał z nią już Bartosz Romowicz.