Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ »

KE domaga się pieniędzy od Polski za Turów. Premier zapowiada odwołanie: „UE jest pełna absurdów”

- Przygotowujemy procedurę odwoławczą, żeby nic nie zapłacić w tym przypadku - powiedział premier Mateusz Morawiecki pytany o kary ws. Turowa, czego domaga się Komisja Europejska. - Chcemy wykorzystać wszystkie możliwe ścieżki prawne, aby odwołać się od tych kar - zapowiedział.

qbanez, CC BY 3.0 <https://creativecommons.org/licenses/by/3.0>, via Wikimedia Commons

We wtorek Komisja Europejska poinformowała Polskę, że przystąpi do potrącenia płatności z tytułu kar należnych w sprawie Turowa. Potrącenie dotyczy kar obejmujących okres 20 września 2021 r. - 19 października 2021 r. Komisja przystąpi do tego po 10 dniach roboczych od powiadomienia.

Odwołanie 

Pytany o kary ws. Turowa w kontekście decyzji KE, Morawiecki odparł na konferencji prasowej: "Chcemy wykorzystać wszystkie możliwe ścieżki prawne, aby odwołać się od tych kar".

- My już zakończyliśmy spór z Republiką Czeską i doszliśmy do zdrowego kompromisu

- ocenił premier.

Zdaniem szefa rządu "to jest jakiś kompletny absurd", aby "domagać się od rządu, żeby wyłączył 3, 4 lub 5 proc., czy więcej czasami, systemu energetycznego, żeby ludzie marźli w swoich domach, żeby nie było prądu u kilku milionów rodaków".

- Unia Europejska, niestety, jest pełna takich absurdów. Przyczyna tego leży też w pewnym ideologicznym zacietrzewieniu

- ocenił premier.

Zakończony spór 

Podkreślił, że spór z Republiką Czeską jest zakończony i "już nie ma żadnego problemu tutaj - kopalnia i elektrownia Turów dalej mogą spokojnie funkcjonować".

- No i są te - moim zdaniem - kompletnie absurdalnie naliczone kary, zresztą najwyższe w historii w tamtym czasie. Jestem już po rozmowie z naszym ambasadorem w Brukseli, ze Stałym Przedstawicielstwem (RP przy Unii Europejskiej). I przygotowujemy procedurę odwoławczą, tak żeby nic nie zapłacić w tym przypadku

 - powiedział premier.

Dodał, że procedura odwoławcza jest opracowywana przez "naszych prawników pracujących w Brukseli i tutaj". - Ona będzie pokazywała z jednej strony pewną podstawową cechę, która miała miejsce w tamtym postanowieniu zabezpieczającym. Do tej pory w większości przypadków, jeśli nie we wszystkich przypadkach, ewentualne kary nakładane były przez Trybunał, a tutaj ta kara jest nałożona na nas jak na królika doświadczalnego - wyjaśnił.

Premier zapewnił, że nigdy nie dopuszczał tego, że kopalnia i elektrownia Turów może zostać wyłączona z użytku, z produkcji. - Naszego słowa dotrzymaliśmy, ona pracuje dzisiaj bez przeszkód, a od tych kar będziemy w maksymalnie skuteczny sposób się odwoływać - zaznaczył.

Wezwania KE 

13 stycznia Komisja Europejska poinformowała, że wysłała do Polski dwa wezwania do zapłaty kar dotyczących kopalni Turów i dotąd nie otrzymała pieniędzy. Rzecznik Komisji Balazs Ujvari przekazał, że zgodnie z procedurą jeśli KE nie otrzyma pieniędzy, potrąci środki z funduszy należnych z budżetu UE.

- Za każdym razem, gdy wysyłamy wezwanie do zapłaty, dotyczy to okresu jednego miesiąca. Płatność jest należna od 20 września, kiedy sąd (TSUE) nałożył karę. Pierwsze wezwanie do zapłaty dotyczy okresu od 20 września do 19 października. Zostało ono wysłane 10 listopada, z ostatecznym terminem 45 dni (na zapłatę - PAP). Nie otrzymaliśmy płatności w tym terminie i dlatego KE zdecydowała się na wysłanie tzw. listu przypominającego z ostatecznym terminem 15 dni. Jeśli władze polskie nie dokonają płatności, KE ma solidne procedury (...) żeby odzyskać kary (...) poprzez potrącenie kwoty wymienionej w pierwszym wezwaniu do zapłaty z płatności, które kraje członkowskie otrzymują z budżetu UE

 - mówił wówczas Ujvari.

Sprawa Turowa 

Pod koniec lutego 2021 roku Czechy wniosły do TSUE skargę przeciwko Polsce w sprawie rozbudowy kopalni Turów. Jednocześnie domagały się zastosowania tzw. środka tymczasowego, czyli nakazu wstrzymania wydobycia. Strona czeska uważa, że rozbudowa kopalni zagraża dostępowi mieszkańców Liberca do wody; skarżą się oni także na hałas i pył związany z eksploatacją węgla brunatnego. Polski rząd nie zastosował się do nakazu wstrzymania wydobycia.

20 września TSUE nałożył na Polskę karę 500 tys. euro dziennie za niewdrożenie środka tymczasowego i niezaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni.

Na początku lutego br. premierzy Polski i Czech, Mateusz Morawiecki i Petr Fiala, podpisali w Pradze umowę międzyrządową "o współpracy w zakresie odnoszenia się do skutków na terytorium Republiki Czeskiej wynikających z eksploatacji kopalni odkrywkowej węgla brunatnego Turów". Umowa zakłada m.in., że Polska ma zapłacić 35 mln euro rekompensaty, natomiast Fundacja PGE ma przekazać 10 mln euro krajowi libereckiemu.

W piśmie do TSUE polski pełnomocnik wskazuje, że Polska i Czechy w sposób ugodowy zakończyły spór i zrzekają się "wszelkich roszczeń w tej sprawie".

W kolejnym kroku, rządy Czech i Polski poinformowały w ubiegły piątek Trybunał Sprawiedliwości UE o zawarciu ugody w sprawie kopalni Turów. Jak przekazał wówczas Ireneusz Kolowca z biura prasowego TSUE, zgodnie z regulaminem prezes Trybunału postanawia o wykreśleniu sprawy z rejestru.

 



Źródło: PAP, Niezalezna.pl

 

prenumerata.swsmedia.pl

Telewizja Republika

sklep.gazetapolska.pl

Wspieraj Fundację Niezależne Media

Chcesz skomentować tekst? Udostępnij treść i skomentuj w mediach społecznościowych.
as
Wczytuję ocenę...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo