W czwartek Sejm ma głosować nad wotum nieufności dla minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy oraz minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski.
Wniosek o odwołanie Hennig-Kloski trafił do Sejmu pod koniec marca, podpisało się pod nim ok. 100 posłów opozycji. Ale przez pewien czas wątpliwości pojawiały się również w koalicji... Ostatnie godziny pokazały jednak, że koalicjanci "zmiękli" i zagłosują tak, "jak trzeba".
"Dialog zamiast ultimatum - tego oczekiwaliśmy i to się wydarzyło. Minister Klimatu i Środowiska przyszła na klub Polska 2050 i przedstawiła plan działań w sprawach, które były dla nas kluczowe przy podejmowaniu decyzji. We wrześniu do porządku prac rządu ma trafić ustawa włączająca „małpki” do systemu kaucyjnego. Do czerwca ma być gotowe 1,5 mld zł z „Czystego Powietrza” do rozliczenia z UE"
- pisała wczoraj na platformie X Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, stojąca na czele Polski 2050 - po spotkaniu z Hennig-Kloską.
"Nie mam wątpliwości, jaki będzie wynik"
Na antenie Republiki gościł dziś rano Mirosław Suchoń, poseł Centrum. Stwierdził: "nie mam żadnych wątpliwości, jaki będzie wynik. Myślę, że dzisiaj firmy, które prowadzą zakłady w tym obszarze, wyrywają sobie włosy z głowy, bo dzisiaj wynik jest pewny. Minister Hennig-Kloska oraz Sobierańska-Grenda będą piastowały swoje funkcje, nie będzie tu żadnych niespodzianek".
Zapytany o to, dlaczego części koalicji stawiane było "ultimatum", odparł, że "to jest nieprawda".
Nie słyszałem i nie widziałem tego typu wycieczek. Było tak, że niektórzy zapędzili się i chyba pomylili strony. Nie było żadnego ultimatum.
– stwierdził.
W jego ocenie - "opozycji udało się nabrać część koalicji na to, że jest jakaś wspólnota wartości, wspólny projekt, bo w pewnym momencie - pominę nazwy - część koalicji była zaangażowana bardziej po stronie opozycji, niż po stronie rządu. Ale przyszli, przeprosili za swoje zachowanie, ich przedstawicielka w komisji zagłosowała przeciwko wnioskowi".
O napiętej atmosferze pomiędzy Centrum a Polską 2050 powiedział:
"Myślę, że mamy tutaj kilka spraw. Jeśli ktoś przychodzi do studia i mówi, że nie zagłosuje, nie będąc posłem, to myślę, że część kolegów z Polski 2050 widzi, że choć nie krzyczą - ponoszą konsekwencje za głosowanie. Zrobiła się tam ogromna awantura. Podczas posiedzenia komisji ochrony środowiska przedstawicielka Polski 2050 zagłosowała za odrzuceniem wniosku. A potem było spotkanie".
"Dzisiaj głosowanie. Ministrowie zajmą się tym, co powinni, czyli pracą na rzecz państwa" - powiedział.
Pełczyńska-Nałęcz do... dymisji?
Poseł Centrum został zapytany, czy to prawda, że jego klub przekonuje "Tuska do dymisji minister funduszy i polityki regionalnej Polski - Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz".
To jest zawsze decyzja premiera i on je podejmuje samodzielnie. Ma swoich współpracowników, których słucha. Nie będę odnosił się do tego typu rzeczy, które są wewnętrzną sprawą koalicji. Dzisiaj - przy wszystkich naszych sporach, które z reguły są o sprawę, wartości merytoryczne, to wyobraźmy sobie, co się dzieje w opozycji.
– odparł.
"W mojej ocenie dzisiaj Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz wychodzi ponad swoje kompetencje, choćby przedstawiając ustawy, które są obok planów rządowych. Może dość do wrażenia, że coś tutaj nie działa. W ten sposób nie działa minister koalicyjny. Myślę, że premier w tej sprawie podjął już działania - rozmawiał z nią. Z tej rozmowy był jasny komunikat - nie może być tak, że ktoś będąc w rządzie, uderza w rząd, bo rodzą się różne pytania" - dodał.