Fałszywe alarmy. Wniosek o odwołanie Kierwińskiego
Seria fałszywych alarmów i anonimowych zgłoszeń dotyczących osób związanych z obozem prawicy wywołała polityczną burzę. W ostatnich tygodniach tego typu interwencje miały miejsce m.in. w domach dziennikarzy Telewizji Republika, byłego szefa BBN Sławomira Cenckiewicza, a także rodziny prezydenta Karola Nawrockiego. Politycy Prawa i Sprawiedliwości twierdzą, że skala takich zdarzeń jest niepokojąca i domagają się wyjaśnienia ich okoliczności.
W związku z tymi zdarzeniami politycy opozycji przeprowadzili szereg kontroli poselskich w siedzibach służb.
- Wszędzie, gdzie nie byliśmy, tam słychać pogłos chaosu
- mówił niedawno wiceprezes PiS Przemysław Czarnek.
- Mamy wielki szacunek do funkcjonariuszy służb mundurowych [...] i wiemy, że to, co się dzieje od dwóch tygodni jest nienormalne. To chowanie głowy w piasek, udawanie Greka przez pana Tuska przez pana Kierwińskiego musi się skończyć
- kontynuował.
Partia żąda odwołania Marcina Kierwińskiego z funkcji szefa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, zarzucając kierownictwu resortu brak skutecznej reakcji na falę fałszywych zgłoszeń oraz niewystarczający nadzór nad działaniami służb.
"Pan musi odejść!"
Na profilu Prawa i Sprawiedliwości na portalu X zamieszczono nagranie, na którym szef klubu Mariusz Błaszczak podkreślił, iż Kierwiński to "fatalny minister".
Panie Kierwiński, to wniosek o pana odwołanie. Jest pan fatalnym ministrem. Nie radzi pan sobie. Zamiast zajmować się bezpieczeństwem Polaków, nie wiem, czy pan się zajmuje - może mediami społecznościowymi
– powiedział.
Błaszczak dodał, iż za rządów Kierwińskiego "dywersanci wjechali do Polski, wysadzili tory kolejowe i sobie wyjechali, pomoc dla powodzian to był jeden wielki dramat".
A Polska za pana rządów jest terroryzowana alarmami. To musi się skończyć. Pan musi odejść!
– wskazał Błaszczak.