Obawiam się, że to wszystko, co dzieje się wokół Trybunału Konstytucyjnego – bitwa o bastion prawa i wolności – nie będzie się przebijać w kwestii medialnej, społecznej do „drugiej bańki”. Czasem pisze się, że obie informacyjno-światopoglądowe bańki są tak silnie tkwiące w okopach, że nie da się do nich przebić. I chociaż „prawa strona”, choćby to było okazjonalnie, sięga do Onetu, czy obejrzy TVN, to strona prorządowa - tak ją ogólnie nazwijmy – jest tak „urobiona”, że przekaz mediów prawicowych (w tym TV Republika), odrzuci. To stała, konsekwentna robota ekipy Donalda Tuska i jego samego: polega ona na tym, żeby przekonać swoich wyznawców, że Republika, czy inne prawicowe stacje, gazety, tygodniki - to w ogóle nie są media. To dlatego z buta, w sposób niekonstytucyjny niedemokratyczny, wyrzuca się dziennikarzy Republiki z ważnych miejsc, konferencji, nie udziela się odpowiedzi, szydzi, atakuje, poddaje represjom.
A „wyznawcy” będą klaskać. I to nawet wtedy, gdy przeciwko mediom użyje się siły – gdy do mieszkań dziennikarzy będą wysyłane patrole policji, dokonywane przeszukania, czy zatrzymania. „Wyznawcy” krzykną: „Brawo! Świetnie!”.
Dobrym zwyczajem ludzi pragnących wyrabiać sobie zdanie na jakiś temat było zawsze sięganie po różne źródła informacji. To jednak zwyczaj jest już chyba jedynie reliktem dawnych czasów, a po oba „skrzydła” medialne sięgają już raczej tylko idealiści żyjący na wykreowanych przez siebie intelektualnych wysepkach. Zresztą, wymaga to obecnie wysiłku, by odsączać to, co jest polityczną walką medialną od tego, co jest przekazem prawdziwym. Ta uwaga dotyczy wszystkich mediów – i prawej, i lewej strony.
Problem polega na tym, że mamy obecnie do czynienia w Polsce z sytuacją, w której władza sięga po metody totalitarne – używa brutalnej siły, pałki, przemocy, a nawet więzienia, aresztu dla stłumienia demokratycznych ruchów sprzeciwu. I trzeba o tym pisać, trzeba krzyczeć, protestować – na cały świat!
Przekaz będzie jednak duszony, zakłamywany i chowany pod korcem milczenia portali i wszystkich mediów mainstreamu. A wokół Republiki wybudowany już taki mur wrogości, że prawdziwy przekaz o tym, co się dzieje z Trybunałem Konstytucyjnym, wokół i pod Trybunałem Konstytucyjnym, do wielu ludzi nie dotrze. Tusk może zacierać ręce i robić to co chce. Niestety.