Tajemnicza rozmowa w Białym Domu
2 marca w Białym Domu - podczas uroczystości pośmiertnego odznaczenia Medalem Honoru st. sierż. Michaela Ollisa - miało dojść do rozmowy szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Z informacji, do których dotarła Telewizja Republika wynika, że w jej trakcie miały pojawić się sugestie świadczące o tym, że strona amerykańska jest zainteresowana zmianą na stanowisku premiera w Polsce.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”
Zapytany o to premier Tusk przyznał, że otrzymał od Kosiniaka-Kamysza informację o przebiegu tej rozmowy i - jak stwierdził - "dotyczyła raczej sytuacji wewnętrznej w Polsce".
Trump wie, co się dzieje w Polsce
Były wiceszef MSZ, obecnie poseł do Parlamentu Europejskiego Arkadiusz Mularczyk (PiS) w rozmowie z portalem Niezależna.pl zastrzegł, że nie ma wiedzy, “czy taka rozmowa rzeczywiście miała miejsce”, ale przyznał, że “jest rzeczą oczywistą, że prezydent Donald Trump i obecna amerykańska administracja ma wiedzę na temat tego, co się dzieje w Polsce i tego w jaki sposób Donald Tusk sprawuje swoje rządy”.
- Te rządy są w całości ulegle establishmentowi w Brukseli, który realizuje politykę konfrontacyjną wobec Stanów Zjednoczonych i odbywa się to na bardzo wielu płaszczyznach. Niewątpliwie więc Donald Trump ma rozeznanie na temat tego, co się dzieje w Unii Europejskiej, w Polsce. I na pewno wzmocnienie sytuacji wewnętrznej w Polsce, czy w ogóle w całej wschodniej flance NATO w kontekście budowy stałych baz wiąże się z tym, że Donald Trump musi mieć wiarygodnego i odpowiedzialnego sojusznika - powiedział.
Mularczyk podkreślił, że budowa w Polsce stałej bazy wojsk amerykańskich musi się odbywać w ścisłej współpracy z polskim rządem.
- Ale od pewnego czasu widzimy, że pojawiają się próby sabotażu czy braku jasnej komunikacji, nie tylko w kwestii budowy stałej bazy, ale też nuclear sharing. Administracja amerykańska z pewnością wyłapuje ten dwugłos
- przekonywał.
Rozdźwięk w koalicji 13 grudnia?
Pytany, czy na tym tle może dojść w rządzącej koalicji do czegoś w rodzaju rozłamu, europoseł Mularczyk przyznał, że “nie można tego wykluczyć”. - Wydaje się, że polityka PSL-u i Kosiniaka-Kamysza troszeczkę się odcina w pewnych aspektach od polityki rządu, czy samego Tuska. Natomiast, biorąc pod uwagę, że poparcie dla PSL-u oscyluje obecnie w granicach 1,5 – 3 procent, to ta partia jest zakładnikiem Tuska - ocenił polityk.
- Obserwując całokształt polityki PSL-u i Władysława Kosiniaka-Kamysza, jestem sceptyczny, co do tego, że on w jakikolwiek sposób jest się w stanie Tuskowi postawić. Uważam, że są na to małe szanse, choć w polityce nigdy nie można powiedzieć “nigdy”. Ale nie spodziewałbym się tutaj jakichś zmian
- podsumował Arkadiusz Mularczyk.