W grudniu 2023 roku Najwyższa Izba Kontroli skierowała do prokuratury „zawiadomienia o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa w związku z organizacją szpitala tymczasowego w hali Netto Arena w Szczecinie”. Na celowniku ludzi Mariana Banasia znaleźli się byli wojewodowie zachodniopomorscy odpowiedzialni za trudne decyzje podejmowane w dobie pandemii COVID-19: Tomasz Hinc oraz Zbigniew Bogucki.
Sprawa natychmiast stała się pożywką dla prorządowych mediów. O wszczęciu śledztwa i rzekomych aferach z wielkim entuzjazmem informowały m.in. TVN24, Onet czy „Gazeta Wyborcza”.
Absurdalne zarzuty NIK
Powołując się na ustalenia NIK, informowano wówczas, że w Zachodniopomorskim Urzędzie Wojewódzkim zawarto umowę na utworzenie szpitala tymczasowego w Netto Arenie, podczas gdy równolegle tworzono miejsca dla pacjentów z COVID-19 w budynku „M” Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 2 Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego. Zdaniem kontrolerów Banasia, liczba dostępnych łóżek w regionie była wystarczająca, a uruchamianie drugiej placówki miało doprowadzić do niecelowego i niegospodarnego wydania blisko 30 milionów złotych.
Do tych oskarżeń stanowczo odniósł się sam Zbigniew Bogucki. W kwietniu 2024 roku polityk punktował ustalenia kontrolerów, nazywając zarzuty NIK absurdalnymi. Jak tłumaczył, szpital w Szczecinie nie był przeznaczony wyłącznie dla województwa zachodniopomorskiego, ale stanowił niezbędne zabezpieczenie również dla województw ościennych.
Co więcej, NIK w swoich wyliczeniach rzekomych „strat” pominął kluczowy fakt: zakupiony sprzęt medyczny nie przepadł, lecz od wielu miesięcy służy pacjentom i działa w zachodniopomorskich szpitalach. Bogucki stanowczo rozprawił się również z kłamliwą narracją, jakoby politycy prawicy zrobili sobie na tym interes. Jak przypomniał, środki za wynajem hali trafiły bezpośrednio do budżetu samorządu – miasta Szczecin.
Prokuratura nie ma wątpliwości
Ostatecznie sprawę rozstrzygnęli śledczy. Jak poinformował nas prokurator Łukasz Wawrzyniak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, śledztwo w tej sprawie zostało umorzone. Powodem takiej decyzji jest „brak znamion czynu zabronionego”.
Decyzja poznańskiej prokuratury nie jest jeszcze prawomocna, ponieważ Najwyższa Izba Kontroli złożyła na nią zażalenie.