W poniedziałek ponad 800 działaczy Polski 2050 miało wybrać nowego lidera w drugiej turze głosowania. O schedę po Szymonie Hołowni ubiegały się dwie minister jego ugrupowania: szefowa resortu funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz oraz ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska. Jednak proces wyborczy, prowadzony przez internet, zakończył się spektakularną klapą, a głosowanie zostało unieważnione.
Wiceminister cyfryzacji kontra firma informatyczna
Głównym krytykiem sytuacji stał się, o ironio, wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka (Polska 2050). Dziś na platformie X skomentował stanowisko firmy Interankieta, odpowiedzialnej za system do głosowania, słowami: „nic się nie trzyma kupy”. Jak twierdzi, firma poinformowała partię o wyłączeniu systemu "ze względów bezpieczeństwa" z powodu gwałtownego wzrostu zapytań do bazy danych, rejestrując zaledwie 656 "prawidłowo oddanych głosów".
Tymczasem, jak ujawnia Gramatyka, chaos był znacznie większy. Polityk stwierdził: "Mam przed oczami systemowe maile potwierdzające oddanie 750, 900, a potem 1000 głosów. Mam też zrzut ekranu z liczbą głosów przekraczającą 26 tys.". Dodał, że cały proces ingerencji został opisany w zawiadomieniu do prokuratury.
Czytam w @Int_Wydarzenia oświadczenie #Interankiet na temat wyborów w @PL_2050
— Michał Gramatyka 🇵🇱🇪🇺 #Polska2050 💛 (@McGramat) January 14, 2026
Z maila który dostaliśmy od Interankiet wynika, że:
1. Firma wyłączyła nam głosowanie „ze względów bezpieczeństwa” w związku z lawinowym wzrostem wywołań do bazy danych.
2. Firma zarejestrowała 656… pic.twitter.com/gLqqeS7W3e
Zakłócenie działalności systemu informatycznego jest w Polsce przestepstwem. Podobnie jak samo uzyskanie dostępu do tego systemu bez stosownych uprawnień. Obie sytuację potwierdza w mailu do nas firma przeprowadzająca głosowanie.
— Michał Gramatyka 🇵🇱🇪🇺 #Polska2050 💛 (@McGramat) January 14, 2026
Pisałem już wczoraj że jako @PL_2050 jesteśmy… pic.twitter.com/TxeUGTVdA7
Firma Interankieta przedstawia zupełnie inną wersję wydarzeń. W jej stanowisku czytamy, że nie doszło do „żadnego ataku ani wpływu osób trzecich”, a system działał prawidłowo. Przyczyną problemów miało być "udostępnienia linku do głosowania w mediach społecznościowych, co spowodowało gwałtowny wzrost ruchu”. Firma zaznaczyła, że konto zostało zablokowane automatycznie ze względów bezpieczeństwa. Co więcej, Interankieta podkreśliła, że Polska 2050 korzystała ze „standardowego planu zakupionego samodzielnie”, a nie z "dedykowanej usługi do przeprowadzania głosowań online", która jest przystosowana do większej skali i podwyższonych wymagań.
Partia zawiadamia służby i nie wie, co dalej
Po kompromitacji zarząd partii zdecydował o zgłoszeniu „zakłócenia wewnętrznych partyjnych wyborów” do Prokuratury Krajowej. Co więcej, ugrupowanie zapowiedziało, że zwróci się również do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w sprawie unieważnionej tury.
Sytuacja pogłębiła chaos decyzyjny w ugrupowaniu. Szymon Hołownia we wtorek przekazał, że widzi dwie możliwości: powtórzenie wyłącznie drugiej tury lub powtórzenie całego procesu wyborczego od początku. Co ciekawe, dodał, że jeśli wybory zostaną powtórzone w całości, to nie wyklucza swojego startu.
Odmiennego zdania są jednak kandydatki, które przeszły do feralnej drugiej tury. Zarówno Paulina Hennig-Kloska, jak i Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz twierdzą, że "obecnie stan prawny jest taki, że I tura wyborów jest ważna".