We wtorek prokuratura poinformowała o skierowaniu przez Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka wniosku o uchylenie immunitetu europosłowi PiS Patrykowi Jakiemu. Minister sprawiedliwości chce również uzyskać zgodę na zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie polityka opozycji.
Prokuratura zarzuca Jakiemu przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków. Chodzi o nadzorowaną przez niego jako wiceministra w resorcie sprawiedliwości Służbę Więzienną i "podpisywania decyzji i postanowień administracyjnych" związanych z formacją.
Do działań Jaki odniósł się na konferencji prasowej. Jak stwierdził, jest to "jeden z najśmieszniejszych, jeden z najgłupszych wniosków w historii III Rzeczpospolitej". Wykazał m.in., że skoro prokuratura ściga go za to, że mianował jednego z funkcjonariuszy na inne stanowisko, to również "Donald Tusk, który mianował Waldemara Żurka na ministra sprawiedliwości, popełnił przestępstwo mianowania".
"Dalej czytamy, cytuję: "przy czym decyzje awansowe dotyczące funkcjonariusza podejmowane były podczas prowadzonego wobec niego postępowania dyscyplinarnego" [...] Ja sprawdziłem, o jakiego to funkcjonariusza chodzi. Wiecie państwo, że akurat jeżeli chodzi o postępowanie dyscyplinarne wobec tego funkcjonariusza, to ono zakończyło się prawomocnie, prawomocnie z kontrolą sądową dla niego w sposób korzystny. Jak sądzicie, czy instytucja państwowa pisząc o tym, powinna zawrzeć taką informację w oficjalnym komunikacie, czy nie? Przecież to jest szczyt bezczelności"
– powiedział.
Przytoczył jeszcze jeden zapis z komunikatu, "z ustaleń śledztwa wynika, że decyzje kadrowe podejmowane przez kierownictwo Centralnego Zarządu Służby Więziennej na polecenie Sekretarza Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Patryka Jakiego wobec ustalonego funkcjonariusza Służby Więziennej zostały wydane bez spełnienia ustawowych przesłanek warunkujących zarówno zastosowanie rozwiązań kadrowych przewidzianych dla przypadków uzasadnionych ważnymi potrzebami służby, jak i przyznanie awansu".
"Czyli tak naprawdę cały ten zarzut sprowadza się do tego, że jeden funkcjonariusz został przeniesiony z miejsca "a" do miejsca "b" i ich zdaniem nie było to ważne dla służby i dlatego chcą postawić zarzuty i zatrzymać jednego z liderów konkurencyjnej partii. No proszę państwa, czy to nie jest żałosne? Pracując w ministerstwie, minister każdy, nie tylko ja, codziennie podejmuje jakieś decyzje kadrowe, każdego dnia. Idąc tym tokiem rozumowania, to taki zarzut będzie można postawić każdemu, bo to kryterium jest bardzo subiektywne"
– wskazał.
Jak wskazał, "idąc tym tokiem tego rozumowania", skoro decyzja dotycząca tego funkcjonariusza była niesłuszna i odpowiedzialnego za nią trzeba zakłuć w kajdanki". - A czy decyzja o przyznaniu funkcji żonie ministra Kierwińskiego za pół miliona już była słuszna? - pytał.