We wczorajszym komunikacie Kancelarii Prezydenta, odnoszącym się do tzw. sejmowej zamrażarki, wskazano, że prezydent Karol Nawrocki zaapelował do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, ugrupowań rządzących i wszystkich parlamentarzystów o rzetelną, merytoryczną debatę nad przedstawianymi regulacjami.
Czarzasty wraz z m.in. wicepremierem, ministrem cyfryzacji Krzysztofem Gawkowskim przyjechał w sobotę do Wrocławia na wybory władz wojewódzkich Nowej Lewicy. Podczas konferencji prasowej marszałek Sejmu wyraził zdziwienie stwierdzeniem, że „istnieje zamrażarka sejmowa”. – Jak przejmowałem urząd, to słyszałem, że nie ma żadnej zamrażarki w Sejmie, a ja nie podjąłem jeszcze żadnej decyzji – mówił Czarzasty, udając, że nie wie o co chodzi - choć sam zapowiadał "marszałkowskie weto", a jego koleżanka z Nowej Lewicy Anna Maria Żukowska sugerowała wprost, że oznacza to blokowanie prezydenckich projektów.
Czarzasty poszedł krok dalej - zasugerował, że prezydent powinien... konsultować swoje projekty z Sejmem. Dodał, że skoro prezydent zawetował niektóre ustawy, uznając, że zaproponowane przez rząd rozwiązania mogą być odłożone na czas nieokreślony, to...
- To ja do pana wczorajszego apelu do mnie odniosę się wtedy, kiedy przyjdzie właściwy czas – dodał.
Czarzasty powiedział również, że będzie przyglądał się dwóm licznikom. - Temu licznikowi, na którym będą się wyświetlały ustawy zawetowane przez pana prezydenta i temu licznikowi, który będzie pokazywał ustawy podpisane. W naszej współpracy będę to brał pod uwagę, panie prezydencie – powiedział.
Przypomnijmy, że na 100 dni rządów licznik ten wynosił 70 ustaw podpisanych i 13 zawetowanych. W ostatnim czasie Karol Nawrocki podpisał kolejne 11 ustaw, zawetował 2. Mimo to zwolennicy rządu Donalda Tuska obrażają prezydenta, nazywając go "wetomatem" - najwyraźniej są rozczarowani tym, że Nawrocki nie zachowuje się, jak Bronisław Komorowski, który przez całe 5 lat kadencji (2010-2015) tylko cztery razy użył prawa weta, podpisując niemal wszystko, co podsuwał mu rząd PO-PSL.