Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Bezkarność medialna Tuska. Ewenement w skali III RP

Liberalno-postkomunistyczna władza nie jest do końca przekonana, że konflikty na prawicy i wsparcie mainstreamowych mediów zagwarantują jej wyborcze zwycięstwo w 2027 r. Stąd narastające ataki na Telewizję Republika: tzw. elity zrobią wszystko, by uchronić wizerunek i pozycję Donalda Tuska.

Określenie „chleb nienawiści” może wydawać się nieoczywiste. Nie sposób jednak zaprzeczyć, że tam, gdzie coraz mniej chleba, zastępują go igrzyska. A igrzyska we współczesnej, zwyrodniałej liberalnej demokracji to przede wszystkim nienawiść. Co ciekawsze, o ile w latach 2015–2023 Zjednoczona Prawica stawiała na realizację programu modernizacji Polski, o tyle jej oponenci po odzyskaniu władzy potrafią niemal jedynie grać na złych emocjach. 

Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”

Rząd pustych obietnic

Społeczno-gospodarczy program obecnej władzy rozpadł się, zanim właściwie powstał. Gdyby duże media w Polsce traktowały równo wszystkich politycznych graczy, dawno zniszczyłyby Koalicję Obywatelską szyderstwami z powodu niespełnionych niemal zupełnie stu konkretów. Ministerstwo Przemysłu okazało się wydmuszką, Donald Tusk jeździ po Polsce i choć przecina wstęgi, to tak naprawdę odcina kupony od PiS-owskich osiągnięć. O stanie usług publicznych nie ma co mówić: i w tej sprawie rządzących ratuje fakt, że elita III sektora to w większości lewackie środowiska – dobrze widzę, jak oszczędni są lewicowi aktywiści w krytyce rządów obecnej koalicji, nawet jeśli prywatnie nie zostawiają na niej suchej nitki czy bez ogródek mówią, że za PiS było lepiej.

Co bardziej szczerzy wielkomiejscy lewicowi aktywiści, którzy popierają obecną władzę, przyznają po cichu, że ludzie KO kompletnie nie znają się na tematach społecznych, gospodarka to dla nich bardzo niskie podatki dla najbogatszych, minister finansów Andrzej Domański jest tylko facetem od coraz gorzej wyglądających tabelek Excela, a Donald Tusk to człowiek bez właściwości. 

Dlaczego więc dają mu się nabrać? Odpowiedź brzmi wciąż tak samo: „bo prawica to faszyści”. Wśród tzw. left-libu słychać również, że politycy KO mówią w kuluarach, że tylko kryzys na prawicy może uratować ich władzę: bo żadnych dużych sukcesów Donald Tusk nie ma, a tematy takie jak lot Polaków w kosmos żyją z pięć minut, a później giną śmiercią naturalną. Nawet jeśli weźmiemy poprawkę na to, że to paplanina rozgoryczonych KO-wskich polityków, którzy czasem coś chlapną „na kawie” swoim kolegom i koleżankom z wielkomiejskiej, aktywistycznej lewicy, to najwyraźniej coś musi być na rzeczy. 

Strach i nienawiść

Coraz wyraźniejsza niepewność o dalsze polityczne losy nurtuje mniej i bardziej znanych trzynastogrudniowców. Wystarczy zresztą przejrzeć teksty w „Gazecie Wyborczej”, by spostrzec, że nawet rozłam w PiS postrzegany jest jako wielka niewiadoma: ludzie związani z Tuskiem nie są pewni, jakie emocje wśród elektoratu wywołają obecne przeobrażenia sceny ideowo-politycznej. Tym bardziej że liberalny projekt jest coraz bardziej jałowy i przestał być naczelną ideą spajającą społeczny ład – to wcale nie jest myśl oderwana od realiów. Polityczne przemiany w III RP pokazały, że idee naprawdę mają konsekwencje: wszak okrągłostołowa Polska w swoich początkach była niemal zupełnie zdominowana przez narrację narzuconą przez ludzi Adama Michnika i Czesława Kiszczaka. A dziś mamy prezydenta RP, który był szefem Instytutu Pamięci Narodowej.

Za strachem idzie nienawiść. I wola zemsty i szkodzenia przeciwnikowi. Powtórzę: po 13 grudnia 2023 r. obecna władza nie zbudowała żadnego pozytywnego, przynoszącego realne, dobre skutki programu społeczno-gospodarczego. Władza obecnie jako powód do radości przedstawia to, że chwilowo przestało rosnąć bezrobocie! Rząd Tuska i tworzące go formacje chcą przeczekać każde duże wyzwanie, na czele z aferą szpitalną. W tej sytuacji pozostają coraz bardziej złowroga propaganda i akcje odwetowe, uderzające w resztki medialnej swobody i niezależności w naszym kraju. 

Kolejne uderzenia w Telewizję Republika, łącznie z niedawnym zajęciem konta Fundacji Niezależne Media, pokazują, że obecna władza doskonale zdaje sobie sprawę, że musi zniszczyć informacyjny krwiobieg funkcjonujący poza kontrolą protuskowego układu. Gra toczy się o najwyższą stawkę: liberałowie i postkomuniści zrozumieli po 2015 r., że mogą w Polsce na długo stracić władzę. Zrozumieli z tego tyle, że przeciwników trzeba bezwzględnie niszczyć. Nie przychodzi im bowiem do głowy, że mogliby po prostu lepiej rządzić: bardziej merytorycznie, bardziej prorozwojowo, rzeczywiście dla dobra Polski. Ich polityczne DNA uniemożliwia im taką refleksję.

Niestety powyższe obrazy układają się w mało krzepiącą całość. Nie lubię kasandrycznego tonu, ale obawiam się, że obecny czas pozostawi trwałe blizny na naszym życiu społecznym, gospodarczym, politycznym. Odpowiada za to rząd Donalda Tuska, który na niespotykaną dotąd skalę połączył medialną hipokryzję, polityczną brutalność i ekonomiczne szkodnictwo. Tego w III RP nie było, może poza krwawymi początkami III RP, bo tak wprost trzeba nazwać czasy, gdy zginęli dziennikarz Jarosław Ziętara, inspektor NIK Michał Falzmann, generał policji Marek Papała. Na marginesie: gdy mówię moim left-libkowym znajomym, że to „kierownik” Donald Tusk jest politykiem autorytarnym, bo ustawia pod siebie prywatne i publiczne media i aparat państwa, a do tego może bezkarnie demolować ochronę zdrowia, to albo błyskawicznie zmieniają temat, albo śmieszkują, albo się śmiertelnie obrażają. 

Bezkarny „kierownik”

Każda z tych reakcji pokazuje, że co bystrzejsi sympatycy Tuska doskonale wyczuwają realny problem: III RP w swoich patologiach doszła do punktu, w którym premier polskiego państwa jest równocześnie niemal wszechmocny i kompletnie za nic nie odpowiada. Gdy pojawiają się kryzysy, liberalno-lewicowe media bardzo pilnują strategii „dobry car i źli bojarzy”. A przecież gdyby PiS rządziło tak, jak rządzi KO, każdy liczący się polityk tej formacji, na czele z Jarosławem Kaczyńskim, byłby nieustannie pod pręgierzem opinii publicznej, bombardowanej coraz bardziej histerycznym przekazem. Widzieliśmy to przecież przez długie lata. 

Żaden polityk po 1989 r. nie miał tak rozbudowanego parasola ochronnego jak Donald Tusk. Mówią o tym nawet politycy Koalicji Obywatelskiej. Przesadzam? Jak inaczej interpretować wypowiedź jednego z polityków KO z bardzo przecież życzliwej Tuskowi książki „Kierownik” Kamila Dziubki? Zacytuję: „Polityk KO: Wie pan, na czym polega fenomen Donalda? Nigdy nikt nie rozliczył go za to, że on de facto swoimi decyzjami oddał Polskę PiS-owi aż na osiem lat bardzo radykalnych rządów. Prawda jest taka, że Tusk bardzo skutecznie odciął się od naszych porażek”. Warto jednak dodać, że lider trzynastogrudniowców „skutecznie odciął się od porażek”, bo umożliwiły mu to tzw. elity III RP. To one usilnie pracowały, pracują i będą pracować na bezkarność szefa KO.

Jedynym sędzią Donalda Tuska – podobnie jak w 2015 r. – może być polskie społeczeństwo. Nic też dziwnego, że obecna władza zrobi wszystko, by chronić jego pozycję i wizerunek, kosztem najpodlejszych nawet działań wobec tych, którzy nie ulegli liberalno-postkomunistycznej pokusie. Rok przed wyborami możemy spodziewać się wyłącznie kolejnych prowokacji, skierowanych przeciwko antytuskowemu ruchowi polityczno-medialnego oporu.
 

 

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

NAJNOWSZE Polityka