Portal Niezalezna.pl jako pierwszy ujawnił, że Dawid Kacprzyk znalazł zatrudnienie w przychodni w Jaktorowie. Naszym tropem podążyły inne media. Kanał Zero opublikował rozmowę nagraną z ukrycia. Pokazuje ona zamieszanego w aferę Szpitala Południowego lekarza, który pytany o tamte wydarzenia w przypływie szczerości odparł, że ma to w...
Środowisko lekarskie nie kryje oburzenia tą sytuacją. Sprawę komentują także politycy związani z tym zawodem.
Jestem porażony butą, bezwzględnością tego młodego aroganta
- powiedział Stanisław Karczewski w rozmowie z RMF FM.
Afera zamieciona pod dywan
Lekarz i senator PiS skrytykował także opieszałe działania Naczelnej Izby Lekarskiej, która od trzech miesięcy nie podjęła zdecydowanych działań. Ocenił nawet, że "parasol polityczny" nad Kacprzykiem sięga też NIL.
Izba lekarska zapowiadała, że będzie zawieszone prawo wykonywania zawodu, a po jakimś czasie prezes zmienił zdanie. To jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe
- dodał.
Podkreślił, że sytuacja jest karygodna i "afera została zamieciona pod dywan". - Problem służby zdrowia jest nierozwiązywany przez KO, a sprawa pana Kacprzyka również została zawieszona w próżni. Takich ludzi w środowisku lekarskim nie powinno być - zaznaczył Karczewski.
Jestem zniesmaczony i zbulwersowany jako stary lekarz z 45-letnim stażem zachowaniem tego młodego aroganta i tym, że Naczelna Izba Lekarska nie interweniuje. Czy wczoraj jakiekolwiek stanowisko Naczelnej Izby Lekarskiej się ukazało? Nie. Cisza
- podsumował.