O włos od tragedii
Rzadko jestem w takiej sytuacji, że informuję: „coś wiem, ale nie wszystko powiem”. Tym razem tak zrobię, bo sytuacja jest szczególna. Byliśmy o krok od tragedii.
Rzadko jestem w takiej sytuacji, że informuję: „coś wiem, ale nie wszystko powiem”. Tym razem tak zrobię, bo sytuacja jest szczególna. Byliśmy o krok od tragedii.
Zanim Sąd Najwyższy podjął decyzję o ważności wyboru Karola Nawrockiego na prezydenta, poznaliśmy wyniki dwóch ciekawie uzupełniających się sondaży. Według sondażu IBRiS dla Onetu poparcie dla Koalicji Obywatelskiej spadło do 25,8 proc. Dwa dni później CBOS podał, że wyniki wyborów prezydenckich nie budzą wątpliwości u 75 proc. Polaków. Zatem 25 proc. dla odmętów szaleństwa KO, Tuska i Giertycha, 75 proc. dla ludzi normalnych.
Czasami ludzie, którzy się boją, nie okazują strachu. Natomiast rzadko się zdarza, by panikę okazywał ktoś, kto nie czuje zagrożenia. A trudno czymkolwiek innym tłumaczyć wściekłość Romana Giertycha po zatwierdzeniu przez SN wyboru na prezydenta Karola Nawrockiego, a zarazem odesłania na wysypisko śmieci, może z krótkim epizodem komediowym wcześniej, epistoł pisanych przez psychopatyczną trzódkę mecenasa na temat sfałszowanych wyborów.
Wystarczyły dwa lata panowania u władzy Donalda Tuska, a do naszego kraju płynie morze uchodźców zza zachodniej granicy, którzy dokonują najgorszych przestępstw. Nie lepiej jest w gospodarce.
Choć taśmy, które usłyszeliśmy dzięki Telewizji Republika, pokazały nam, że wielki konflikt między Romanem Giertychem a Adamem Bodnarem jest w dużym stopniu pozorowany, nie znaczy to wcale, że Bodnar może być pewien swojego stanowiska. To zresztą wyjątkowo ciekawy zwrot akcji. Gdy coraz głośniej mówi się, że ministra sprawiedliwości mógłby zastąpić szef NRA, Przemysław Rosati, Roman Giertych, wcześniej też typowany na to stanowisko, ma swoje własne kłopoty.
Minął dopiero tydzień od szczytu NATO w Hadze, a już niektóre kraje stosują polityczne pląsy wokół głównego założenia, czyli zwiększenia wydatków na obronność z 2 do 5 proc. PKB. Hiszpania, której ten pomysł od początku był nie w smak, twierdzi, że to wyłącznie polityczna deklaracja i jej nie zrealizuje.
Aktorka i piosenkarka Barbra Streisand mówi, że każdego dnia jest przerażona „chaosem, korupcją i okrucieństwem” Donalda Trumpa. Słabiutka w porównaniu z nią aktorka Rosie O’Donnell oznajmiła z kolei, że już pierwsza kadencja Trumpa odbiła się na jej zdrowiu psychicznym, co skutkowało w jej przypadku obżarstwem i alkoholizmem.
Trudno uznać zakończoną polską prezydencję w UE za sukces. Politycznie nie wydarzyło się za wiele – dla Polski rząd nic nie ugrał, biernie podporządkowując się najsilniejszym unijnym graczom.
Jesienią 2023 r. zbyt duża część polskiego społeczeństwa zdecydowała się na eksperyment, który nie miał żadnych szans powodzenia. Myślę o próbie reaktywacji liberalno-postkomunistycznego układu sił. Dziś widać jak na dłoni, jak dysfunkcyjna, niebezpieczna dla przyszłości Polski to sitwa.
To, co dzieje się na naszej zachodniej granicy, jest zwyczajnie niedopuszczalne i świadczy o indolencji rządu Donalda Tuska. To oczywista prawda, a nie atak na funkcjonariuszy Straży Granicznej, jak chcą wmówić premier czy jego ministrowie.
Jest wreszcie data zapowiadanej od dawna rekonstrukcji rządu. Premier Donald Tusk ogłosił, że dojdzie do niej w okolicach 15 lipca. Wiele wskazuje jednak, że ze względu na utrzymanie koalicji zmiany mogą wcale nie być zbyt gruntowne.
Lepiej zamieniać zdjęcie profilowe w mediach społecznościowych z takiego z piorunem na takie bez niż na odwrót.
Zakończony szczyt Sojuszu Północnoatlantyckiego w Hadze nie przyniósł przełomowych decyzji. Decyzja o zwiększeniu wydatków na obronność do 5 proc. PKB, w tym 3,5 proc. na zbrojenia i w pozostałej części na infrastrukturę i cyberbezpieczeństwo, jest słuszna. Jednak jej wdrażanie ma potrwać aż do 2035 r., a w takim przedziale czasowym dużo się może zmienić.
Roman Giertych pragnie przekonać nas, że w Polsce Donalda Tuska zawiązał się największy spisek w 1000-letniej historii Polski.
Można dyskutować w nieskończoność, czy bombardowanie ze strony Amerykanów w Iranie było słuszne, czy nie. Można rozmawiać, czy rzeczywiście zniszczono zasoby nuklearne.
Pamiętamy sączone do głów strachy, że PiS nie zaakceptuje wyniku wyborczego, nie odda władzy, czołgi wyjadą na ulice. Liberalne redakcje nie miały żadnych skrupułów, by suflować bzdury, które wylęgły się w mózgach platformerskiej szurii.
Istnieje w literaturze pewien topos. Obserwujemy jakąś społeczność i od początku wiemy, że nie dzieje się w niej dobrze. Ludzie kłamią, zdradzają i kradną. Młodzi szydzą cynicznie. Przywódcy są starymi idiotami, którym zależy tylko na własnej wygodzie. Niby nic specjalnego, ale prawdziwy obraz moralnego i intelektualnego rozkładu staje się dla nas widoczny dopiero, kiedy ta społeczność zderza się z cynicznym oszustem, który bez skrupułów i do cna wykorzysta wszystkie jej wady.
Polacy podjęli w wyborach decyzję, która w demokracji zobowiązuje – nie chcemy nielegalnych imigrantów w Polsce. Wybrali Karola Nawrockiego, który zapowiedział, że ich nie wpuści i jednostronnie wypowie pakt migracyjny.