Debaty za horyzontem
Dyskusja o wystawie w Gdańsku i słowach Brauna zdominowała debatę publiczną. Gdzieś na dalszy plan zostały zepchnięte problemy Donalda Tuska. A na jeszcze dalszym dzieją się rzeczy kluczowe dla przyszłości państwa.
Dyskusja o wystawie w Gdańsku i słowach Brauna zdominowała debatę publiczną. Gdzieś na dalszy plan zostały zepchnięte problemy Donalda Tuska. A na jeszcze dalszym dzieją się rzeczy kluczowe dla przyszłości państwa.
We Wrocławiu nastąpiło usunięcie polskiego Orła Białego z uniwersyteckiej auli i zastąpienie go pruskim – „bo kiedyś tak było”.
Wczoraj Wirtualna Polska ujawniła, jak adwokat Roman Giertych, poseł PO, próbował wejść do sprawy youtubera „Buddy”. Występujący w sprawie obrońca jednej z podejrzanych twierdzi, że polityk miał mu grozić, chcąc, aby wycofał się ze sprawy. Za takie działania powinien wylecieć z zawodu. Jednak pewnie po raz kolejny włos mu z głowy nie spadnie.
Od wielu miesięcy Polska jest celem wojny hybrydowej realizowanej przez Rosję i Białoruś. Wpisuje się w nią szereg działań, od prowokacji militarnych po cyberprzestępczość i operacje hakerów wymierzone w infrastrukturę krytyczną. Kolejne raporty i analizy jasno wskazują, że ostatnie miesiące są pod tym względem rekordowe.
Fala oburzenia z powodu wystawy o żołnierzach III Rzeszy z terenów Pomorza Gdańskiego, jaką zaprezentowano w Muzeum Gdańska, jest uzasadniona. Rzecz pod nazwą „Nasi chłopcy” jest wstępem do relatywizowania historii, ale także kolejnym widocznym znakiem, że władze Gdańska prowadzą taką politykę celowo i świadomie. Już sam tytuł wystawy jest oburzający. Jacy oni „nasi”?
Była pierwsza dama Michelle Obama prowadzi podcast. Zaprosiła do jednego z odcinków aktorkę Julię Louis-Dreyfus. Obie narzekały, jak ciężkie jest życie kobiet w dzisiejszej Ameryce.
Donald Trump zamierza nałożyć na Brazylię zaporowe cła w wysokości aż 50 proc. i jako przyczynę podaje proces oraz aresztowanie byłego prezydenta Jaira Bolsonaro pod zarzutem przygotowywania zamachu stanu przeciwko swojemu następcy Luizowi Inácio Luli da Silvie.
Liberałom znowu wszystko się pomyliło. Funkcjonariusze systemu wymyślili, że jedna godzina religii w szkole to szczyt ich tolerancji dla katolicyzmu. Przepchnęli to, nie zważając na Trybunał Konstytucyjny, protesty rodziców, perswazje episkopatu. I dodatkowo, jako antidotum na zredukowaną religię, wpakowali do szkół edukację zdrowotną, czyli instytucjonalną deprawację dzieci.
Czytam słowa homilii bp. Antoniego Długosza, za które zaatakował go ustami usłużnego duchownego portal Gazeta.pl, i nie widzę ani jednego przesadnego zdania.
Ale się porobiło.
Ostatnie tygodnie nie były dla Bodnara łaskawe.
Koalicja rządowa po klęsce w kampanii prezydenckiej odważnie podeszła do rekonstrukcji. Wprawdzie nie wiadomo, czemu chce robić te zmiany, bo kandydat koalicji rządowej tak naprawdę wygrał te wybory, a PiS je sfałszowało przy pomocy „braci kamraci”.
Jedne z najgłupszych słów, które usłyszałem po tym, jak prezydent elekt Karol Nawrocki ogłosił, że szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego zostanie prof. Sławomir Cenckiewicz, był komentarz, który padł z ust marszałka Szymona Hołowni. Hołownia stwierdził bowiem: „Potrzebujemy wybitnego specjalisty od przyszłości, a nie specjalisty od przeszłości” i zaczął się zastanawiać nad kompetencjami prof. Cenckiewicza, potrzebnymi do sprawowania funkcji szefa BBN.
Krzysztof Gawkowski, wicepremier i minister cyfryzacji, po raz kolejny zagroził możliwością wyłączenia platformy X w Polsce. Zapowiedział też, że będzie składał skargi do Komisji Europejskiej w sprawie „mowy nienawiści” sianej przez Groka, sztuczną inteligencję, stworzoną przez Elona Muska.
Osiłki z Gromdy w akcji. Goście z federacji promującej bijatyki na gołe pięści zapozowali z nagimi torsami i w kominiarkach na potrzeby filmiku, w którym obiecują obronę zachodniej granicy. Kiepski żart? Być może. Akurat wtedy, kiedy rząd nasila akcję propagandową przeciw Ruchowi Obrony Granic.
Panuje uzasadnione powszechne przekonanie, że ochrona zdrowia jest ciężko chora. Aby ją uzdrowić, należy spełnić kilka warunków.
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte w wywiadzie dla „New York Timesa” stwierdził, że trzecia wojna światowa rozpocznie się od wspólnych ataków Chin i Rosji, przy czym to Pekin będzie dominujący.
Niemieckie media rozpisują się o „fali antyniemieckich nastrojów” w Polsce, zarzucając nam szowinizm. I, jak zwykle, zakłamują rzeczywistość.