Zbiorowy gwałt na logice (dla prawników)
Nie wiem, czy przyszli prawnicy uczą się jeszcze na pierwszym roku studiów przedmiotu, który nazywa się „logika dla prawników”.
Nie wiem, czy przyszli prawnicy uczą się jeszcze na pierwszym roku studiów przedmiotu, który nazywa się „logika dla prawników”.
Celem Platformy jest maksymalizacja szans swojego kandydata, ale nie poprzez uczciwą kampanię wyborczą, lecz poprzez wprowadzenie chaosu, wzniecanie permanentnych kryzysów i tym samym pogarszanie sytuacji w kraju.
...to dałaby rozum opozycji totalnej. Ostatnie oświadczenia kandydata Trzaskowskiego o konieczności zaniechania wielkich inwestycji, w tym przekopu Mierzei Wiślanej, stanowią twórcze rozwinięcie bzdur wygłaszanych przez jego nieszczęsną poprzedniczkę.
Charles Bukowski, artysta, którego powinni kojarzyć lewacy (zresztą cholera ich wie, co oni teraz kojarzą), napisał kiedyś, cytuję z ułomnej pamięci: niektórzy są starzy i nic poza tym, a inni są młodzi i… nic poza tym. Mieć 83 lata i wciąż budzić tak silne emocje, że ktoś ci robi zadymę przed koncertem – chyba każdy artysta o tym marzy…
Dzień ten rządowa koalicja PO-PSL, razem z prezydentem Komorowskim, kazała nam obchodzić jako najważniejsze polskie święto.
Przełożenie wyborów okazało się nie mieć żadnego znaczenia z perspektywy zwykłego Polaka. Kampania wyborcza nie zmądrzała, a jedynie wydłużyła się. Nic nie wskazuje na to, żeby przeniosła się na tory merytoryczne.
To, co dzieje się w Stanach Zjednoczonych, to nie tylko i nie przede wszystkim lewacka rewolta (choć niewątpliwie zamieszki i protesty rozgrywane są przez skrajną lewicę), ale także autentyczny (nie wszędzie i nie zawsze) protest przeciwko rasizmowi. Rasizmowi, który nie jest tylko bajką, a faktem.
Prosta i ludzka reakcja premiera Jarosława Kaczyńskiego na zachowanie opozycji w Sejmie wywołała w mediach sprzyjających opozycji istne pandemonium.
Kto śledzi debatę publiczną i aktywność osób publicznych w internecie, ten już wie, o czym będzie mowa. Kto nie wie, temu pośpiesznie wyjaśniam. Jeden z żartownisiów opublikował na portalu Twitter szereg przepisów, które rzekomo złamał prezydent Andrzej Duda, powołując I prezes Sądu Najwyższego Małgorzatę Manowską.
Rafał Trzaskowski postanowił wziąć na celownik prezesów państwowych spółek. Dokładniej zaś atakuje rząd za to, że prezesi kontrolowanych przez nie podmiotów zarabiają za dużo. To ciekawe, że akurat teraz zaczęły mu przeszkadzać ich zarobki. Czy wcześniej zarabiali wyraźnie mniej, a może za rządów PO – PSL w zarządach zasiadały tuzy managementu, którym dobre pensje zwyczajnie się należały?
Jeśli ktoś jeszcze ufał kompetencjom polityków PO, to ostatnie dni nawet ten najbardziej wierny elektorat tej partii pozbawiły wszystkich złudzeń.
Ta najkrótsza w historii kampania wyborcza będzie najbrutalniejszym plebiscytem. To, z czym mieliśmy do czynienia w ostatnich tygodniach, będzie wielokrotnie spotęgowane – będą mnożyły się fake newsy, a nim zostaną zdementowane, pojawią się nowe.
Rafał Trzaskowski, kandydat PO na prezydenta – o ile się zarejestruje – w ramach kampanii wyborczej zaczął głosić hasła przeciwko przekopowi Mierzei Wiślanej. Podobnie było podczas kampanii do wyborów samorządowych w 2018 r., kiedy niektórzy kandydaci grali tym tematem.
Od paru tygodni prof. Łukasz Szumowski, bohater polskiej drogi walki z pandemią, który uratował przed śmiercią tysiące Polaków, jest atakowany w sposób obrzydliwy. Dlaczego? Dla obserwatorów sceny politycznej jest oczywiste, że sprawcy tego liczą, iż będzie to skutkować utratą kilku punktów przez obóz Zjednoczonej Prawicy, a tym samym osłabi jej kandydata w wyborach prezydenckich.
W marcu i sierpniu 2019 r. otrzymałem zaskakujące wiadomości zatytułowane „Dam koszty – sprzedam faktury”. Nadawca przekonywał, że oferowane faktury są… legalne. Sprawa od początku wyglądała jak zwykły przekręt.
Od kilku lat z większości publicystyki politycznej znika problem lobby rosyjskiego w Polsce. Bycie prorosyjskim jest na tyle niepopularne, że nawet politycy, którzy jakieś swoje nadzieje wiążą z Moskwą, muszą udawać, że chodzi im o coś innego. Na przykład przekonują nas do „gry na wielu fortepianach”, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo państwa. Brzmi dobrze, ale faktycznie jest absurdalne i bardzo groźne.
Gdyby wybory prezydenckie odbyły się 10 maja, zgodnie z pierwotnie przyjętymi i początkowo powszechnie zaakceptowanymi planami, klęska Małgorzaty Kidawy-Błońskiej byłaby znaczna. Nawet jeśli elektorat Platformy Obywatelskiej zmobilizowałby się w pierwszej turze, to Szymon Hołownia najpewniej zająłby drugie miejsce na podium. „Prawdziwa prezydent”, czyli Kidawa-Błońska, radziła sobie z kampanią i sondażami coraz gorzej – jeszcze przed wybuchem pandemii. Wśród polityków Platformy budziło to narastającą irytację. Ale koronawirus zadziałał jak deus ex machina i wydarzenia potoczyły się nieprzewidzianym torem.
Burza po filmie Sylwestra Latkowskiego „Nic się nie stało” pokazała, że na temat pedofilii, także homoseksualnej, wśród celebrytów panowała zmowa milczenia. Dziennikarze badający sprawę byli zastraszani, a śledztwa umarzano.