Rozsadnik zarazy
Minister Edukacji prof. Przemysław Czarnek zapowiedział parę dni temu, że wyciągane będą konsekwencje wobec nauczycieli, którzy zachęcali swoich uczniów do udziałów w nielegalnych protestach tzw. strajku kobiet.
Minister Edukacji prof. Przemysław Czarnek zapowiedział parę dni temu, że wyciągane będą konsekwencje wobec nauczycieli, którzy zachęcali swoich uczniów do udziałów w nielegalnych protestach tzw. strajku kobiet.
We Włoszech wprowadzana godzina policyjna określana jest słowem „coprifuoco”. Pochodzi ono z wieków średnich, gdy wieczorem strażnicy miejscy krzyczeli, by „zakryć ogień” („copri fuoco”).
Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji eugenicznej nie mogło być inne. Wykładnia trybunału począwszy od 1997 r. była jasna i stała po stronie życia poczętego. Ktoś, kto tej wartości nie uznaje, kontestuje orzeczenie. Niestety, protest kobiet – choć wielu jego uczestników wyraża w sposób pokojowy swój sprzeciw – bardziej szkodzi, niż pomaga. Nakręca złe emocje, wprowadza wulgarność i grozi paraliżem na oddziałach covidowych. Czy ktoś powstrzyma to szaleństwo na ulicach?
Spadająca cena ropy i wartość koncernów ją przerabiających to dziś ogólnoświatowy trend. Pandemia go pogłębiła. Najwięksi światowi giganci są dziś o wiele tańsi niż jeszcze w 2019 r. Niektórzy nawet o 80 proc.!
Kilkadziesiąt tysięcy ludzi prowadzonych przez panią Martę, lesbijkę z Wrocławia, która otwarcie przyznaje, że nie chce mieć dzieci, protestowało, bo chce mieć prawo wyboru: zabijać albo nie zabijać. Nazywa się ten marsz „piekło kobiet”, czy jakoś tak, bo innych haseł, pod jakimi manifestowano, składających się głównie z wulgarnych słów, nie chcę tu przytaczać. Istny teatr absurdu.
Gdyby ktoś nie pamiętał, to były prezes Trybunału Konstytucyjnego Andrzej Rzepliński jako idol oporu sędziów wobec reformy w wywiadzie dla pewnej gazety chwalił się, że od młodości miał u kolegów ksywę „Orzeł”.
Zastanawiam się, co zrobiłbym, gdybym był kobietą w wieku rozrodczym, o dość liberalnych poglądach. Czy poleciałbym demonstrować z czarną parasolką pod dom Jarosława Kaczyńskiego przeciw decyzji Trybunału Konstytucyjnego, który zdecydował, że aborcja eugeniczna jest sprzeczna z Konstytucją? Otóż nie poszedłbym. I to nie ze strachu przed spałowaniem. Tylko ze wstydu.
W czasach proaborcyjnych protestów parlamentarna lewica przekonuje, że chciałaby przychylić nieba opiekunom osób z niepełnosprawnościami. Kłopot w tym, że jest to nie do zweryfikowania. A raczej – możliwe do zweryfikowania negatywnie na podstawie historii III RP.
Listopad to miesiąc szczególny – w Polsce wspominamy tych, który odeszli, a których jesteśmy dłużnikami, bo pracowali lub walczyli dla naszej ojczyzny.
Trybunał Konstytucyjny orzekł, że tzw. przesłanka eugeniczna, czyli prawo zezwalające na zabicie dziecka w łonie matki ze względu na jego chorobę, jest niezgodne z polską konstytucją.
Nikt nie ma prawa manifestować swoich poglądów poprzez pogardę dla innych. Demonstracje będące nową odsłoną tzw. czarnych marszy są niebywałym strumieniem nienawiści wobec osób niepełnosprawnych, ich rodziców, rodzeństwa.
Nie wiem, czy decyzja Trybunału Konstytucyjnego uratuje chociażby jedno życie. Możliwe, że konflikt światopoglądowy, który wybuchł w Polsce, będzie miał swoje głębokie konsekwencje i spowoduje w ostateczności liberalizację prawa aborcyjnego. To możliwe i dlatego zawsze byłem przeciwko ruszaniu tego tematu.
Temat aborcji emocje społeczne rozpala co najmniej od końca PRL. Choć więc po decyzji Trybunału Konstytucyjnego wojna już nie tyle ideologiczna, co cywilizacyjna, wybuchła ze zdwojoną mocą, nie znaczy to, że mamy do czynienia ze zjawiskiem nowym. Zmieniają się jednak akcenty, a niekiedy odnieść można wrażenie, że z samej logiki przemian, nazywanych mocno na wyrost „postępem”, wynika znalezienie się przeciwników przerywania ciąży na straconej pozycji.
„Orzeczenie Trybunału nie jest troską, jest chwytem politycznym. Tak to oceniam. Zmieni się władza, aborcja będzie na życzenie. Troska o starców, dorosłych niepełnosprawnych, dzieci nie tylko niepełnosprawne, lecz z trudnych warunków, chore psychicznie, chore na raka – to także działalność pro-life. Tu, jako państwo, dajemy ciała. Kruchy kompromis właśnie runął. Cynicznie – w momencie epidemii. To w skrócie. Jestem smutna. Kolejna wojna i podziały, kiedy wróg-wirus – siedzi w chałupie”. Przywołuję cały wpis siostry Chmielewskiej opublikowany na jej profilu, ponieważ trudno mi uwierzyć, że osoba, która każdego dnia czynem potwierdza szacunek wobec niezbywalnej godności ludzkiego życia, tak bardzo może rozmijać się z prawdą i logiką.
W 1996 roku lewica wprowadziła aborcję z przyczyn społecznych, co zaakceptował prezydent i co zablokował wyrok TK z 1997 roku.
Zdolność niektórych mediów do kłamania, manipulowania i oczerniania jest nieograniczona. Obserwując eksplozję negatywnych emocji, wyrażanych na marszach za pomocą wulgaryzmów, media te nie zająknęły się ani słowem o mowie nienawiści.
Prof. Krzysztof Simon znany jest z ciętego języka i bezpardonowych komentarzy na temat antymaseczkowców i tych, którzy łamią obostrzenia. Niestety, poglądy polityczne lekarza czasami biorą górę nad zdrowym rozsądkiem.
Codziennie jesteśmy świadkami ataków na Kościół bolszewicko-faszystowskich bojówek, widzimy agresję opętanego, oszalałego tłumu skierowaną na świątynie, na pomniki, które są dewastowane i profanowane. Jak poinformował szef MSWiA Mariusz Kamiński, tylko w miniony weekend odnotowano 22 wtargnięcia na msze św. i 79 uszkodzeń elewacji.