Niedoceniona troska
Pandemia uruchamia w ludziach heroizm i ofiarność, ale niestety u niektórych budzi wyjątkowe pokłady złych emocji. Skoro nie można wyładować złości na niewidocznym wirusie, celem ataku stają się rządzący.
Pandemia uruchamia w ludziach heroizm i ofiarność, ale niestety u niektórych budzi wyjątkowe pokłady złych emocji. Skoro nie można wyładować złości na niewidocznym wirusie, celem ataku stają się rządzący.
Za wskazanie do eutanazji holenderskie prawo uznaje m.in. „dolegliwości psychiczne i psychospołeczne”.
Jednym z żądań posłów Koalicji Obywatelskiej próbujących zablokować ratyfikację ustawy o zasobach własnych UE było przekazanie środków do polskich samorządów. Jak mówił Borys Budka podczas debaty nad ustawą, KO domagała się transparentności, uczciwości, ale przede wszystkim tego, by 40 proc. środków z Funduszu Odbudowy otrzymały do dyspozycji polskie samorządy.
W polskiej tradycji dość często jedzenie stawało się symbolem. Chyba najbardziej popularnym jest czarna polewka – kawalerowi, któremu była podawana, chciano dać sygnał, że nie jest mile widziany jako przyszły zięć.
Początkowo wydawało się, że pomysł blokowania Funduszu Odbudowy ma służyć obaleniu rządu. Rzeczywiście, taki pomysł na poziomie Sejmu, kiedy rząd nie był w stanie spośród własnych głosów uzyskać większości dla funduszu, mógł wyglądać racjonalnie.
Nie wiem, czy zauważyli Państwo, że od pewnego czasu dużo mniej żartów z „bab płacących na Rydzyka”, czyli – nie używając „języka miłości i tolerancji” – starszych kobiet, znajdujących w swych skromnych, emerytalnych funduszach trochę pieniędzy na działalność Radia Maryja.
Zmiana władzy jest tak samo ważnym elementem życia demokracji jak zmiany pokoleń czy nawet pór roku. Gdyby władze się nie wymieniały, to demokracja byłaby fikcją. Ale mamy przykłady krajów demokratycznych o bardzo długich rządach. Są to na przykład Węgry, choć jeszcze dłużej rządzi kanclerz Niemiec Angela Merkel.
W ostatnich tygodniach otrzymaliśmy lekcję, czym są polityczny pragmatyzm i działanie w poczuciu odpowiedzialności za Polskę, ale też polityczna buta i pogarda dla swoich oponentów. Zapowiedzią dzisiejszego konfliktu pomiędzy partiami opozycyjnymi było ogłoszenie projektu, nieco już zapomnianego, Koalicji 276, która miała odsunąć PiS od władzy.
Komisja Europejska zapowiada walkę z „mową nienawiści”. Cóż, nienawiść to bardzo zła rzecz, zatem można by się ucieszyć. Jednak diabeł tkwi w szczegółach. KE powołuje się na dwa artykuły z Traktatu o UE (art. 2 i 83). Oba są na tyle ogólne, że pewnie wszyscy się z nimi zgodzą. Problem jednak w interpretacji.
Platforma Obywatelska nadal tkwi w histerii dotyczącej Krajowego Planu Odbudowy. Borys Budka i spółka nie chcą przyjąć do wiadomości, że źle zareagowali w tej sprawie i że generalnie jest już po jabłkach. Mówiąc obrazowo, pociąg odjechał, a stojąc na peronie, politycy PO nie dość, że krzyczą, żeby zawrócił, to wygrażają maszyniście, a przysłuchującym się im zdumionym podróżnym klarują, jakie to miejsca i w którym przedziale zajmą. Czysta groteska.
„Kto szybko daje, dwa razy daje” – to powiedzenie nie jest raczej ulubionym porzekadłem marszałka Tomasza Grodzkiego. Zapewne bliższe są mu słowa: „Gdzie się człowiek spieszy, tam się diabeł cieszy”.
Wraz z Old Shatterhandem rozumiałem szlachetność wodza Apaczów, z Kmicicem wsuwałem kiszkę w szwedzką armatę, ze szwoleżerami galopowałem pod cesarskim orłem…
Starzy postkomuniści z Nowej Lewicy ograli koncertowo oddelegowanych przez Donalda Tuska na odcinek walki z kaczystowskim reżimem młodych gniewnych z Platformy.
Prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas przełożył szykowane na maj wybory do palestyńskiego parlamentu. Oficjalnym powodem ich odroczenia jest kwestia lokali wyborczych w Jerozolimie. Izrael nie zezwala na powstawanie palestyńskich komisji wyborczych na obszarze miasta, bo według władz byłoby to podważeniem obecnego statusu Jerozolimy. Jednak zdaniem komentatorów spory wokół lokali wyborczych w Świętym Mieście są tylko pretekstem do przełożenia pierwszych od 2005 r. palestyńskich wyborów.
Osobiście nie przejmuję się pomówieniami, znoszę je cierpliwie, jako swoisty dowód uznania, miarę własnego sukcesu.
To pytanie pojawia się po obejrzeniu hucznych obchodów 230. rocznicy Konstytucji 3 maja, po raz pierwszy świętowanej z udziałem głów kilku sąsiedzkich państw wchodzących niegdyś w skład I Rzeczypospolitej. Tych, którzy nie uważali w szkole na historii, może dziwić obecność prezydentów Łotwy i Estonii, więc przypomnijmy, że to były nasze ówczesne Inflanty, a związki z Polską są widoczne do dziś choćby w mieście słynnego estońskiego uniwersytetu w Tartu (podówczas Dorpat), który rozwinął się z uczelni założonej przez polskiego króla Stefana Batorego, nadającego też temu grodowi biało-czerwoną flagę miejską. „Vivat król, vivat naród, vivat wszystkie stany!” – wołano w uniesieniu 3 maja 1791 r. na ulicach Warszawy po uchwaleniu konstytucji. Czy dzisiejsze Ukraina, Litwa, Łotwa, Estonia i Mołdawia mogą i powinny także się poczuwać do pełnoprawnego dziedzictwa republikańskiego dorobku Rzeczypospolitej?
3 maja 1948 roku wyrok śmierci na rotmistrza Witolda Pileckiego, Tadeusza Płużańskiego (mojego Ojca) i Marię Szelągowską zatwierdził Najwyższy Sąd Wojskowy w składzie: Kazimierz Drohomirecki, Leo (Lew) Hochberg i Roman Kryże.
Nigdzie nie ma mowy o przymusowym szczepieniu, lecz jedynie o tym, że ci, którzy się nie zaszczepią, nie będą mogli w równym stopniu co zaszczepieni korzystać z pewnych usług.