Chwytające za gardło
Zaproponuję wejście w świat filmu, i to filmu niesamowitego, takiego, który stawia pytania fundamentalne i zostaje w człowieku na długo. Mowa o filmie „Ojciec” Floriana Zellera, z oscarową rolą Anthony’ego Hopkinsa.
Zaproponuję wejście w świat filmu, i to filmu niesamowitego, takiego, który stawia pytania fundamentalne i zostaje w człowieku na długo. Mowa o filmie „Ojciec” Floriana Zellera, z oscarową rolą Anthony’ego Hopkinsa.
Dawno, dawno temu, choć już w bieżącym tysiącleciu, miałem okazję uczęszczać na zajęcia z antropologii. Prowadził je dziś trochę zapomniany, a wtedy będący gwiazdą wielkiego formatu prof. Kurczewski – były wicemarszałek Senatu z Unii Wolności, felietonista, medialny ekspert.
Największa porażka wizerunkowa Stanów Zjednoczonych od dekad w Afganistanie i defensywna postawa gabinetu Joego Bidena wobec Rosji stawiają pod znakiem zapytania wiarygodność gwarancji bezpieczeństwa USA wobec naszego regionu. Chociaż tego typu narracja uważana jest za podkopywanie fundamentów Sojuszu Północnoatlantyckiego i sprzyjanie dezinformacyjnym działaniom Moskwy, z punktu widzenia polskiej racji stanu pytanie jest jak najbardziej zasadne.
Białoruski tyran sprowadza z Iraku migrantów, a potem jego służby specjalne starają się przepchnąć ich przez granicę z Litwą, Polską i Łotwą. W reżimowej telewizji występują podstawieni świadkowie, którzy opowiadają o rzekomych okrucieństwach litewskich pograniczników. Służby Łukaszenki kręcą fejkowe filmy o rzekomej brutalności litewskich służb, a pewnie niedługo podobne będą o polskich.
W Krakowie odsłonięto pomnik Pála Telekiego, premiera Węgier, który w czasie wojny polsko-bolszewickiej wysłał do Polski 55 wagonów z 22 mln pocisków, amunicją artyleryjską, 30 tys. karabinów, a nawet kuchnie polowe.
Upadek wielkich imperiów często wiązał się z wędrówkami ludów, czyli tym, co dziś nazywamy migracją. I dzisiaj kultura obca, często wroga chrześcijańskiej, szturmuje bramy postchrześcijańskiej Europy i zdominowanej przez lewicę, przynajmniej we władzach, Ameryki.
W opublikowanej przed tygodniem pierwszej części tego tekstu pochyliłem się nad wpływem braku jednoznacznego określenia się Platformy Obywatelskiej na kolejne siły opozycji parlamentarnej – Polskie Stronnictwo Ludowe i Koalicję Polską, Nową Lewicę i Konfederację. Swoje rozważania zakończyłem na przywołaniu postaci Szymona Hołowni i jego niemal programowej odmowie określenia się, zastępowanej deklaracjami, że jego ewentualny rząd zrobi po prostu to, co trzeba. To jednak zbyt skrótowe potraktowanie tematu, dlatego należy rozwinąć również ten wątek, wracając do samych początków aktywności politycznej byłego gwiazdora TVN.
W poprzednich artykułach w „Gazecie Polskiej Codziennie” („Nasi złoci” oraz „Nasze tokijskie srebra rodowe”) przypominałem złotych i srebrnych medalistów w biało-czerwonych barwach. Teraz czas na tych brązowych. Trzy polskie brązowe medale w Tokio były dziełem lekkoatletów, po jednym dostarczyły zapasy i kajakarstwo. Wywalczyło je w sumie jednak aż ośmioro zawodników, bo jeden z nich był udziałem naszej czwórki kajakarek.
Dowiedziałem się, że wolność słowa zależy od tego, czy TVN będzie miał inne prawa niż telewizje w całej Europie.
W walce o dusze młodych ludzi konserwatyzm, który mniej obiecuje niż wszelkiej maści „postępowcy”, wcale nie stoi na przegranych pozycjach. Konserwatyści bowiem dysponują potężną bronią. Jest nią tradycyjna wizja rodziny. To, co proponuje młodym lewica, to stawianie na piedestale indywidualnej satysfakcji.
Dymisja Jarosława Gowina nie oznacza pozbycia się „hamulcowego”, dzięki czemu teraz pójdzie z górki. Prawo i Sprawiedliwość wciąż musi szukać choćby pięciu szabel do zapewnienia sobie większości parlamentarnej. Ta powtarzająca się od miesięcy rozrywka zaczyna nużyć nie tylko kierownictwo partii rządzącej, lecz także wyborców. Mało tego, gdy Zjednoczona Prawica znów uzyska większość – trudno podejrzewać, by premier Morawiecki dymisjonował Gowina, gdyby nie miał poważnych przesłanek, że to realne – pojawią się kolejne problemy.
Historycy Barbara Engelking i Jan Grabowski, którzy pomylili w swojej pracy biogramy dwóch różnych osób o nazwisku Malinowski, nie muszą przepraszać za nieprawdziwe stwierdzenia zawarte w książce „Dalej jest noc”. Sąd apelacyjny zmienił decyzję sądu okręgowego w sprawie, którą wytoczyła im Filomena Leszczyńska, bratanica sołtysa wsi Malinowo. Jej krewny został przez historyków pomówiony m.in. o wydawanie Żydów Niemcom.
Nie było niespodzianki. Nowym szefem Polskiego Związku Piłki Nożnej został Cezary Kulesza. Ten podlaski biznesmen, twórca sukcesów Jagiellonii Białystok, nie będzie miał łatwego zadania w nowym miejscu pracy. Przejmuje bowiem związek, w którym przez dziewięć lat rządził i dzielił Zbigniew Boniek.
Prezydent Joe Biden, usprawiedliwiając kompromitację USA w Afganistanie, powiedział, że Afgańczycy nie mają woli walki. Brzmi to dziwnie w odniesieniu do narodu, który od niemal pół wieku nie zajmuje się niemal niczym innym, tylko walką. Amerykanie powinni raczej zadać sobie pytanie, co się takiego stało, że nagle stracili wolę walki. Może uznali, że nie ma za co, a może ktoś ich oszukał?
To, co dzieje się w Afganistanie, jest spektakularną porażką USA i szerzej: Zachodu. Waszyngton wysyła sygnał światu, że porzuca swych sojuszników. Nie po raz pierwszy – pamiętam, jak uczestniczyłem w nadzwyczajnej komisji europarlamentu zajmującej się więzieniami CIA w Europie.
W przeglądzie tygodnia w Klubie Ronina redaktor Stanisław Janecki stwierdził, że Unia Europejska, czyli związek opresyjny, posługując się dyktaturą prawników w postaci TSUE, przekształci Polskę w swoją dzielnicę. Również pandemia jest dla Unii czynnikiem represyjnym, gdyż umożliwia szantaż: jak zrobicie, co chcemy, dostaniecie fundusze odbudowy.
W polityce polskiej, a może raczej w polityce kreowanej nad Wisłą, Odrą, Wartą i Bugiem (dostrzegacie Państwo różnicę między tymi dwiema definicjami?), jest sporo szaleńców. Prawdę mówiąc: zawsze tak było.
Gdybym kiedyś wystartował w konkursie Miss Polonia, to na pytanie o marzenia odpowiedziałbym, że chciałbym pokoju na świecie i rozwiązania problemów polskich rolników. Obie kwestie wydają mi się równie skomplikowane. Obserwuję dyskusję o rolnictwie od wielu lat i jeszcze nie widziałem eksperta, ministra, związkowca czy naukowca, który miałby cień pomysłu na to, jak poprawić sytuację.