Dlaczego Magadan nie będzie San Francisco?
Dlaczego Rosja przy swej rozległości i zasobach nie stała się drugą Ameryką? Dlaczego w USA ludzie rwali się na Dziki Zachód, a w Rosji na Dziki Wschód udawali się jedynie katorżnicy?
Dlaczego Rosja przy swej rozległości i zasobach nie stała się drugą Ameryką? Dlaczego w USA ludzie rwali się na Dziki Zachód, a w Rosji na Dziki Wschód udawali się jedynie katorżnicy?
W dniu wyborów włoska scena polityczna w niemal niczym nie przypomina tej sprzed czterech lat. Ostatnie sondaże, ogłoszone na kilka dni przed głosowaniem, dawały prowadzenie partii Bracia Włosi (Fratelli d’Italia). Czy nową włoską premier, zarazem jako pierwsza kobieta, zostanie założycielka i szefowa ugrupowania – Giorgia Meloni?
Indonezja – największe muzułmańskie państwo świata, a jednocześnie jedna z największych demokracji na globie. Kraj, który w listopadzie organizuje szczyt G20, najważniejszych i najsilniejszych gospodarczo państw świata. Aby uzgodnić obecność tam Putina, prezydent Indonezji Joko Widodo udał się do Moskwy. Zanim potępimy Dżakartę, przypomnę, że to przewodnicząca Komisji Europejskiej broniła obecności lokatora Kremla na listopadowym indonezyjskim szczycie.
W programie „Śledczym okiem” TVP Info ujawniłem materiały ze sprawy przeciwko oskarżonemu o korupcję Arturowi W., b. burmistrzowi dzielnicy Warszawa-Włochy, ekspolitykowi PO (jego proces trwa). Miał on przyjąć 200 tys. zł od biznesmena Sabriego B.
W sobotę do Dżuddy w Arabii Saudyjskiej przyleciał kanclerz Niemiec Olaf Scholz. Przyjął go saudyjski następca tronu Muhammad ibn Salman, po czym kanclerz RFN udał się do Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz do Kataru. Po spotkaniu z saudyjskimi elitami niemiecki kanclerz przyznał, że „rozmowy… nie są łatwe, ale bardzo ważne”.
Szefowa Komisji Europejskiej pogroziła Włochom, że jeśli nie zagłosują tak, jak trzeba, to KE „ma narzędzia”, by Włochy ukarać. Tak jak Węgry i Polskę. Można być wdzięcznym Ursuli von der Leyen za te słowa szczerości – podobnie jak wcześniej kanclerz Scholz wygadał się, o co chodzi w europejskiej polityce prowadzonej przez niemieckich polityków.
„W Polsce nie ma żadnego innego systemu wartości, powszechnie znanego, niż ten, który wyrasta z chrześcijaństwa (…) równie dobrze mogą go przyjmować, już bez tej podstawy religijnej, niewierzący” – powiedział Jarosław Kaczyński.
Kiedy w 2018 r. nawiązałem stałą współpracę z „Gazetą Polską Codziennie”, rozpocząłem od przybliżenia Czytelnikom krajów rodzącego się wówczas Trójmorza, o których wciąż wiemy zdecydowanie za mało. Przez te cztery lata próbowałem też wykazać, że ta inicjatywa, nawiązująca do geopolitycznych idei marszałka Józefa Piłsudskiego, znanych jako prometeizm i Międzymorze, ma ogromną przyszłość i stanowi dobry fundament dla stworzenia sojuszu zdolnego skutecznie oprzeć się odbudowującej imperium Rosji. Wie o tym polska piąta kolumna Kremla i dlatego na wszelkie sposoby zwalcza ideę rozwoju Trójmorza, głównie usiłując ją wyszydzić i zdyskredytować.
Przekop Mierzei Wiślanej to pierwszy od dawna tak duży wizerunkowo sukces PiS. Tak, jak w przypadku 500+, rządzący pokazali, że coś, co było przez lata niewykonalne (choć, inaczej, niż w przypadku najbardziej znanego rządowego świadczenia wcześniej nikt też potrzeby zbudowania przekopu nie kwestionował), zostało zrobione. Coś, co zostało obiecane, zostało dotrzymane.
To niebywałe - i smutne - jak my, Polacy, z nabożną czcią wsłuchujemy się w ataki na Polskę, o ile pochodzą ze strony znanych osobistości. Analizujemy, rozbieramy na części, często przyjmujemy wraże pseudoargumenty. Skłonność do brania za dobrą monetę napaści wrogów - to żenujący objaw słabości. Przecież owym „autorytetom” nie chodzi o prawdę obiektywną. Częstokroć atakują, aby odwrócić uwagę od swoich szalbierstw, zdrad, podłości.
Ciężko o większe horrendum niż ostatnia próba Platformy zrobienia z PiS-u przyjaciół Putina. Przecież fakty w tej kwestii są oczywiste. Polskie dostawy broni na Ukrainę, gigantyczna pomoc dla uchodźców, wsparcie w krytycznym momencie wojny, które, najprawdopodobniej, pozwoliło Ukrainie przetrwać.
Zawsze gdy wybory wygrywa prawica, świat załamuje ręce nad upadkiem demokracji. Żeby tak się stało, ta prawica nie musi być nawet jakoś przesadnie radykalna, wystarczy przypomnieć, jak Europa przyjęła w swoim czasie wygraną Sarkozy’ego.
Z przekopem Mierzei Wiślanej też było olbrzymie larum, a tymczasem w miniony weekend inwestycja została spokojnie otwarta.
Szczęście, które zależy od nas samych, ma paradoksalną naturę: gdy go namiętnie poszukujemy, umyka nam; natomiast przychodzi do nas wówczas, gdy nasza troska i aktywność jest skoncentrowana na jego fundamentach. „Tu, na ziemi – pisze André Comte-Sponville – mniej się mamy zajmować tym, co może nas uszczęśliwić, a bardziej tym, co czyni nas godnymi szczęścia”.
Ubiegły tydzień w mojej części świata obfitował w wiele ważnych wydarzeń, podczas których spotkać się mogłem z ludźmi młodymi. Wszystkie związane były z historią. W Wielkopolsce gościł prezes IPN dr Karol Nawrocki. Odwiedził także Piłę. Instytut promował Mobilny Showroom prezentujący „Grę szyfrów”, która dostępna jest na VR i PC.
Siódme – nie kradnij, to wie każdy porządny człowiek, ale co oznacza siódmy punkt w decyzji Putina o mobilizacji, który w wersji opublikowanej w rosyjskich mediach w ogóle nie istnieje? Rosyjska dziennikarka Masza Makarowa stwierdziła, że ów punkt został w tym rozporządzeniu utajniony: „Wczoraj wyjaśniono w Ministerstwie Obrony, że właśnie chodzi o liczbę powołanych.[…] Putin mobilizację nazywa częściową, a ona nie jest częściowa, ona jest totalnie niedookreślona i właściwie każdy może zostać do tego wojska po kolei powołany”.
Putin ogłasza częściową mobilizację i grozi bombą atomową. Orbán - dzień później - oznajmia, że trzeba znieść sankcje wobec Rosji, bo ceny są za wysokie, a jakby tego było mało, dodaje, że zacznie przeprowadzać „narodowe konsultacje” w sprawie sankcji unijnych na Rosję. Jednym słowem robi wszystko, by pomóc Putinowi i zaszkodzić Ukraińcom. I nie ma co ukrywać, że ani to konserwatyzm, ani chrześcijaństwo, ani prawicowość.
Donald Tusk nie tyle powinien szukać i eliminować z polskiego życia publicznego tych, co mają na czole literę „Z”, ile tych, którzy nie istnieliby bez wsparcia potęg groźnych dla Polski, szczególnie Rosji.