Marsz deprawacji
„Przywróćmy wiarę w miłość” – pod tym hasłem w ostatnią sobotę w Zielonej Górze maszerowali uczestnicy Marszu Równości zorganizowanego pod patronatem marszałek województwa lubuskiego Elżbiety Polak z Platformy Obywatelskiej.
„Przywróćmy wiarę w miłość” – pod tym hasłem w ostatnią sobotę w Zielonej Górze maszerowali uczestnicy Marszu Równości zorganizowanego pod patronatem marszałek województwa lubuskiego Elżbiety Polak z Platformy Obywatelskiej.
„Reset” po premierowym odcinku wywołał lawinę reakcji – jedni chwalą film Michała Rachonia i Sławomira Cenckiewicza, drudzy mówią o oszczerstwach i insynuacjach. A gdzie konkrety?
Mimo że protokół wykonania kary śmierci mówi o plutonie egzekucyjnym, zabijał jeden etatowy morderca – starszy sierżant Piotr Śmietański.
Czy to możliwe, że jeden marsz zmienił dynamikę kampanijną i dodał Koalicji Obywatelskiej punktów w sondażach? Wątpliwe. Marsz – osobisty sukces Donalda Tuska i nikogo więcej, ze względu na zneutralizowanie konkurentów – omawiany był kilka dni i zniknął z agendy mediów. A KO, choć lekko zyskuje w sondażach (oprócz jednego wątpliwego badania), nie prześcignęła PiS.
„Jestem niewinnym człowiekiem. Administracja Bidena jest całkowicie skorumpowana. To jest ingerencja w wybory i największe w historii polowanie na czarownice. Ale Ameryka będzie jeszcze wielka!” – napisał Donald Trump. Nieco później powiedział, że chociaż „Ameryka poszła spać ostatniej nocy ze łzami w oczach” po postawieniu go w stan oskarżenia, wkrótce sytuacja się poprawi. „Będzie w stanie otrzeć te łzy i pojawi się uśmiech większy niż kiedykolwiek wcześniej, ponieważ pokonamy radykalnych lewicowych marksistów, faszystów, komunistów, szaleńców i obłąkanych maniaków oraz oczyścimy drogę do postawienia Ameryki na pierwszym miejscu, a potem szybko uczynimy Amerykę znowu wielką!!!” – napisał były prezydent USA.
Powiedzieć, że reakcje na pierwszy odcinek serialu Michała Rachonia „Reset”, pokazany przez TVP Info, były nerwowe, to nic nie powiedzieć. Chyba tylko informacja o przyjęciu ustawy o komisji badającej rosyjskie wpływy i podpisie pod nią prezydenta wzbudziła taką wściekłość.
Nie ma pan prawa mówić o tym. (…) Wyjaśnimy to sobie, ponieważ ja spróbuję jakoś dojść do tego, w jakich okolicznościach ludzie z prasy próbują stawiać mi tego rodzaju pytania – tak sędzia Sądu Najwyższego zareagowała na pytanie dziennikarza o to, czy to jej syn wpadł z siekierą do sklepu, by dokonać rozboju. Normalna robota dziennikarska. Ile czytali Państwo artykułów o tym, że syn polityka dostał pracę tam czy gdzie indziej?
Śmierć Silvia Berlusconiego kończy pewną epokę w polityce kraju numer 3 w UE. Bogacz, potentat medialny i właściciel najlepszego swego czasu klubu piłkarskiego w Europie AC Milana, umiejętnie wykorzystał totalny brak zaufania mieszkańców Italii do ich klasy politycznej, tworząc trzecią siłę, która wypełniła miejsce na prawo od centrum.
Ach, pogniewa się car batiuszka, bo nie zauważyliśmy jednego z najważniejszych świąt naszego wschodniego sąsiada – obchodzonego 12 czerwca Dnia Rosji! Ustanowiony w 1992 r. przez Pierwszy (i ostatni) Zjazd Deputatów Ludowych Rosyjskiej Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Sowieckiej, choć od roku już istniało inne państwo – Federacja Rosyjska.
Tydzień po zorganizowanym przez Donalda Tuska marszu entuzjazm przetrwał już chyba tylko wśród zwolenników Platformy. Tylko oni też mają jak na razie powody do zadowolenia. Zeszłotygodniowe sondaże potwierdzają przypuszczenia, że cała impreza opozycji nie pomogła tak, jak chcieli to widzieć upojeni frekwencyjnym sukcesem maszerujący. Owszem, wzrosło poparcie dla Platformy, tyle że wyniki Prawa i Sprawiedliwości ani drgnęły. Ciekawie dzieje się jednak we wskaźnikach poparcia wszystkich innych sił politycznych, a także – w ich wzajemnych relacjach.
Przed kilkoma dniami Władimir Putin zapowiedział, że po zakończeniu prac inżynieryjnych, co ma nastąpić 7−8 lipca, rosyjska broń jądrowa zostanie przerzucona na Białoruś. Zarówno data, jak i okoliczności tego wydarzenia nie są przypadkowe.
Polska przeżywa zmasowany atak ze strony unijnych instytucji. Nie wydaje się to przypadkiem, szczególnie że niektórzy przedstawiciele unijni sugerowali lub wprost wskazywali, że chcą odsunięcia od władzy w Polsce Zjednoczonej Prawicy.
Jakkolwiek jedynym w pełni wiarygodnym sondażem jest wynik wyborczy, czerwiec przynosi niezłe wiadomości dla Prawa i Sprawiedliwości. Antypisowscy dreptacze, wbrew swojej propagandzie, 4 czerwca nie przerobili Polski na swoje. Sądzę, że ma to prostą przyczynę – milcząca większość w Polsce bardzo nie chce znów być zrobiona na szaro przez Donalda Tuska i jego kamarylę.
Sytuacja staje się poważna i przypomina przygotowania do puczu przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi. Jeżeli obserwuje się działania polskich sędziów, tych związanych z opozycją i tych, którzy na polecenie Niemiec podważają polski system prawny, to wniosek może być tylko jeden: chcą siłą odzyskać władzę.
Jaka będzie przyszłość wojny rosyjsko-ukraińskiej? Czy jest szansa na trwały pokój, czy też każde porozumienie będzie tylko tymczasowe, np. do czasu dozbrojenia się przez Rosję? Istnieje wiele scenariuszy rozwoju konfliktu, które kreślą zachodni analitycy, zdając sobie sprawę, że poruszają się w sferze prawdopodobieństwa.
Nagranie Andrzeja Seweryna, które ostatnio wypłynęło, nie jest czymś, co powinno nas cieszyć. Oczywiście zawsze dobrze, że opinia publiczna może się zapoznać z prawdziwą twarzą kolejnego „autorytetu” PO, niemniej zważywszy na dokonania tego człowieka, ciężko też nie poczuć przy okazji dojmującego smutku.
Sam siebie nazywa „największym koszmarem amerykańskiej lewicy”. Senator Timothy Eugene Scott z konserwatywnego stanu Karolina Południowa to zaprzeczenie stereotypu republikańskiego polityka: jest Murzynem i pochodzi z bardzo biednej rodziny, a na dodatek wychowała go samotna matka. Dwa tygodnie temu zgłosił swoją kandydaturę do prawyborów Partii Republikańskiej na urząd prezydenta USA.
Tylko jeden sondaż, Kantaru, daje KO jednopunktową przewagę nad PiS. Owszem, tendencja dla partii Donalda Tuska zaczyna być korzystna, bo według każdej pracowni zyskuje – nie na tyle jednak, by zagrozić liderowi. Tymczasem badanie Kantaru w TVN24 zostało ogłoszone jako przełom, „ratunek dla demokracji” i pewny krok ku zwycięstwu PO.