W sile kupa!
To zagadkowe zdanie wykrzyknął jeden z uczestników poznańskiego spotkania Oppositionsführera. Choć pokazano je w głównym programie informacyjnym, nikt nie zauważył absurdu tego zestawienia słów.
To zagadkowe zdanie wykrzyknął jeden z uczestników poznańskiego spotkania Oppositionsführera. Choć pokazano je w głównym programie informacyjnym, nikt nie zauważył absurdu tego zestawienia słów.
Czy dla chrześcijaństwa liczy się tylko wiara? A może jego istota jest tożsama z określoną, wzniosłą etyką? Pytania te sugerują dwie fałszywe odpowiedzi, dwie pokusy, przed jakimi stoją wyznawcy Jezusa Chrystusa, dwie błędne drogi egzystencji chrześcijańskiej.
Przed lipcowym szczytem Sojuszu Północnoatlantyckiego w Wilnie ustawiła się kolejka wyzwań. Chyba dotąd w historii Paktu nie trzeba było podjąć tylu ważnych decyzji jednocześnie. Oczywiście nie wszystkie muszą zapaść w Wilnie.
Do Polski po napaści Rosji na Ukrainę wjechało 7 mln uchodźców, z czego 1,5 mln zostało u nas na stałe. Przyjęliśmy ich ze wzruszającą gościnnością i z poświęceniem, zachowując w tej sprawie jako naród praktycznie jednomyślność.
Donald Tusk nauczył się czegoś w Europie. Ruszając na marsz 4 czerwca, dokonał prostego zabiegu – zmienił sztandary.
Na plakacie propagandowym z czasów Stalina zatytułowanym „Przebieg służby” u góry napisano: „My wroga przyjmujemy po prostemu”, a co to znaczy, wyjaśnia długi rząd nadzianych na karabinowe bagnety pokonanych wrogów sowieckiej armii, poczynając od ostatnich wówczas Hitlera, Mussoliniego, Finów i Japończyków, a sięgając w głąb znajdziemy „białych” generałów i… Piłsudskiego!
Koniec roku szkolnego zbliża się nieuchronnie, a więc także czas wakacji. Zawsze są one okazją do złapania oddechu, zregenerowania sił i przygotowania się do realizacji kolejnych wyzwań. Dzięki wielu patriotycznym środowiskom i wsparciu instytucji państwowych jak co roku będziemy mogli w Polsce gościć naszych małych rodaków z Wileńszczyzny. Z kibicami tradycyjnie organizujemy dla nich kolonie w ramach akcji „Kresowe wakacje”. Jest prowadzona regularnie od kilkanastu już lat. Udało nam się w tym czasie stworzyć środowisko ludzi, którzy tej idei poświęcają wiele swojego czasu i środków materialnych. Grupa sformalizowała ostatnio działalność, rejestrując Stowarzyszenie Pilscy Patrioci.
14 czerwca 1940 roku do nowo utworzonego obozu koncentracyjnego Auschwitz pod Katowicami przybył transport 728 Polaków – więźniów politycznych z więzienia w Tarnowie. Dziś – dzięki uchwale Sejmu RP z 2006 roku – obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady.
Takie wyroki jak ten w sprawie Turowa pokazują, że sędziów społeczeństwo nie obchodzi.
12 czerwca, a więc w dniu premiery „Resetu” Michała Rachonia i Sławomira Cenckiewicza minęło akurat 11 lat od pewnego zapomnianego chyba aspektu tego samego zjawiska, o którym opowiada ten znakomity telewizyjny serial. W 2012 roku w Warszawie tego dnia rozgrywany był mecz Polska-Rosja, uważany za jeden z najniebezpieczniejszych momentów całego Euro 2012, rozgrywanego, jak pamiętamy, równolegle w Polsce i na Ukrainie.
Strasburg, sesja Parlamentu Europejskiego i oczywiście n-ta debata o Polsce. To już jest tak nudne, że prawie nikogo nie było na sali. Zdecydowaną większość stanowili europosłowie z Polski, ale też nie było ich za dużo, bo zaledwie, w szczytowym momencie 19 na 51, a więc mniej więcej 37 proc. Debatę relacjonowano w Polsce, mogę więc tylko dodać, że w obronę naszego kraju poza oczywiście premier Beatą Szydło stanęli Francuz i Węgier. Ten drugi, przedstawiciel FIDESZ-u, przez część swojego wystąpienia mówił po polsku, co było wobec nas ładnym gestem. Jednak nie tylko ta rutynowa i niezakończona rezolucją, a tak naprawdę mało poważna debata była „clou” przedostatniej sesji PE przed wakacjami
W ubiegłym tygodniu w Operze i Filharmonii Podlaskiej – Europejskim Centrum Sztuki w Białymstoku odbyło się kolejne Forum Klubów „Gazety Polskiej”, tym razem województwa podlaskiego. To nowa i doceniana inicjatywa środowiska klubowiczów. Dość powiedzieć, że w poprzednich spotkaniach wzięło udział ponad 2 tys. klubowiczów i zaproszonych, znamienitych gości.
Nie, nie ten, co to „Niemcy, Niemcy ponad wszystko”, im wolno. Chodzi o ten ludożerczy przyśpiew raczej niż hymn, gdzie za wzór stawia się dwóch znanych ludobójców, Czarnieckiego i Napoleona, a zamiast dążenia do liberalnego konsensusu promuje się pochwałę nagiej przemocy z użyciem śmiertelnie niebezpiecznych narzędzi! Jakie tam „szablą odbierzemy”? To nie żadna wam, chamy, „obca przemoc wzięła”, a najjaśniejsza Unia „dała”, co z tego, że kijem po karku, ale dała! Nic dziwnego, że takie wywrotowe słowa nie przeszły tow. Budce i zgrai zwolenników partii proniemieckiej przez usta! Wydukane przezeń tylko „Jeszcze Polska” brzmi w tym kontekście nawet całkiem obiecująco – jeszcze Polska da się sprzedać...?
Wiedzieliśmy, że powołanie komisji do spraw zbadania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Polski oraz początek emisji serialu „Reset” poważnie zaniepokoiły znaczną część polskiej opozycji – nawet nietrudno się domyślić dlaczego. Wcale też nie dziwi, że od lat infiltrowana przez Rosję Komisja Europejska czy Parlament Europejski również niepokoją się tego typu działaniami podjętymi przez Polskę. Natomiast równolegle stała się rzecz, która jest swoistą demaskacją rosyjskich wpływów – mianowicie histeryczna wręcz reakcja tamtejszych mediów na decyzję o powołaniu wspomnianej komisji.
Pół miliona, milion… a bez kozery powiem, że i dwa – tak, parafrazując słynny dialog z prawdziwego kabaretu „Tey”, można podsumować szczytowanie przeróżnych, spragnionych najmniejszego nawet sukcesu, „dziennikarzy” po marszach, które miały miejsce 4 czerwca w kilku miastach Polski.
Wśród amerykańskiej lewicy zapanowała euforia, gdy we wtorek były prezydent USA Donald Trump został formalnie postawiony w stan oskarżenia w związku z zarzutami przetrzymywania tajnych dokumentów po opuszczeniu Białego Domu.
Kiedy wpadam do naszej najstarszej redakcji na Filtrowej (obecnie mamy dwanaście podmiotów o charakterze redakcji), zawsze zderzam się z widokiem archiwalnych numerów „Gazety Polskiej”, tych z XIX wieku i międzywojnia.
Ustawę o ujawnieniu putinowskich wpływów w Polsce od samego początku opozycja i jej medialni pomagierzy ochrzcili jako „lex Tusk”.