Rosja wyniszcza też siebie
Według szacunkowych danych zeszłotygodniowy zmasowany atak Rosji na Ukrainę z ponad 100 rakietami i dronami kamikadze kosztował Kreml blisko 1,3 mld dol. A są to szacunki najprawdopodobniej ostrożne i zaniżone.
Według szacunkowych danych zeszłotygodniowy zmasowany atak Rosji na Ukrainę z ponad 100 rakietami i dronami kamikadze kosztował Kreml blisko 1,3 mld dol. A są to szacunki najprawdopodobniej ostrożne i zaniżone.
Kolejna rosyjska rakieta naruszyła rodzimą przestrzeń powietrzną. Nie da się ukryć: zaskoczyła bardzo słaba komunikacja i reakcja na incydent Ministerstwa Obrony Narodowej pod wodzą wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza.
Od trzech lat Partia Demokratyczna, lewica, marksiści i „progresywiści” obwiniają Donalda Trumpa o próbę zamachu stanu i sprowokowanie wydarzeń z 6 stycznia 2021 r., czyli słynnego szturmu na Kapitol.
W Etiopii, podobnie jak w wielu krajach Czarnego Kontynentu, można zaobserwować próby poszerzania rosyjskich wpływów. Niestety, często są one skuteczne.
Jedną z głównych zasad zorganizowania społeczeństwa na sposób demokratyczny jest sprawiedliwość. A ponieważ jednym z filarów tego ustroju są media, również i one powinny być ufundowane na tej arcyważnej wartości. Czy tak się stało po 1989 r.? Niestety, nastąpił proces zawłaszczenia mediów przez środowiska liberalne i postkomunistyczne, a konserwatywna większość społeczeństwa została w zasadzie pozbawiona swoich mediów.
Każdego roku o północy z 31 grudnia na 1 stycznia większość z nas życzy sobie, by wszystkie problemy, te mniejsze i większe, wystrzeliły w kosmos niczym korki od szampana. Jak to przekłada się na rzeczywistość? Niestety, zazwyczaj nie tak, jak byśmy tego chcieli.
Klaruje się system Tuska, nazywany przez niektórych Polityką Miłości 2.0. Z jednej strony mamy do czynienia ze skrajną instrumentalizacją prawa i prywatyzacją przemocy (prywatne agencje ochrony skierowane przeciw instytucjom publicznym). Z drugiej – przekazem w stylu TVN soft, bo tak w tym momencie wygląda narracja przejętych mediów publicznych. Co dalej?
W ciągu ostatnich dni Ukraińcy zestrzelili kilka rosyjskich bombowców i myśliwców Su-34 i Su-30. Dokładna liczba nie jest znana, ale działania te są pewne. Na tyle, że ustały ataki bombowe na obwód chersoński. Ponadto ukraińska rakieta zniszczyła okręt desantowy „Nowoczerkask” na Krymie, daleko od linii frontu. Eksperci do dziś nie mają pojęcia, jak Ukraińcy tego dokonali.
W Internecie krąży parę memów celnie komentujących aktualną sytuację, czyli pełzający przewrót w wykonaniu partii antypolskich, jak ten z Orwellem, który zdumiony powiada, że jego „1984” miał być ostrzeżeniem, a nie instrukcją i inne w tym duchu, ale to jest spojrzenie przestarzałe – bo to już nie Orwell nawet, a Kafka i jego „Proces”. Przypomnijmy – pewnego dnia do mieszkania Józefa K. wkraczają rankiem funkcjonariusze informując go, że został oskarżony, a resztę powieści zajmują wysiłki nieszczęśnika, usiłującego się dowiedzieć, co mu zarzucono, kto i gdzie go osądził, czym to grozi.
Zmarły przed 107 laty na obczyźnie, w małym szwajcarskim miasteczku Vevey, położonym przy jednym z dwóch największych jezior w Europie – Genewskim ( Lemańskim) , pierwszy Polak – laureat Literackiej Nagrody Nobla Henryk Sienkiewicz musi mieć w niebiosach gorzką satysfakcję. Oto dzisiejsze władze w Warszawie wzorują się na jednym z jego literackich bohaterów.
21 grudnia 1950 roku w szpitalu polskim w Penley (Wielka Brytania) zmarł na zawał serca Jan Piłsudski, prawnik, polityk, wicemarszałek Sejmu i minister skarbu II RP, brat marszałka Józefa Piłsudskiego.
Polska po nieco ponad dwóch tygodniach rządów Donalda Tuska skręciła ostro w kierunku bantustanu.
Decyzja o likwidacji mediów publicznych jest nie tylko całkowicie bezprawna, ale też rodzi wiele pewnie trudnych do przewidzenia dla „zamachowców” konsekwencji.
Mało kto przewidział to, co się teraz dzieje w polskiej polityce. Najbliższy prawdy był zdecydowanie prof. Klaus Bachmann, mieszkający w Polsce niemiecki dziennikarz i politolog.
W ostatnim czasie Rosja przerzuciła kolejną grupę żołnierzy na Białoruś. Część z nich – w bezpośrednie sąsiedztwo granicy z Polską. Tam od dawna są już żołdacy Alaksandra Łukaszenki, którzy prowadzą niekończące się manewry.
Rząd Donalda Tuska próbował przedstawić nielegalny atak na media publiczne jako reformę. W tę bajkę nie wierzy już nawet zagranica.
Przyszły rok to czas kluczowych dla polityki międzynarodowej wyborów. Wiadomo, kto wygra wybory prezydenckie w Rosji, zatem pytanie z nimi związane nie dotyczy personaliów, lecz skali powszechnej mobilizacji do armii, którą na pewno ogłosi Putin.
Rządzący rozumieją zapewne argument siły, gorzej jednak ze zrozumieniem tego, jak działają dziś media. Widać to w sprawach niby małych, a jednak kluczowych – potrafią wprowadzić ochroniarzy do budynków, ale nie umieją przejąć kilku kont TVP na Twitterze.