Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Jan Pospieszalski,
04.05.2021 17:08

Zdrowia życzę

Wyobraźmy sobie taką sytuację: trwa Powstanie Warszawskie, po pierwszych dniach euforii dowództwo zdaje sobie sprawę, że bez solidnego uzbrojenia powstańców sprawa jest przegrana. Z każdej strony docierają meldunki o rosnącej liczbie ofiar.

Dla wszystkich jest jasne: młodzież z butelkami z benzyną tej walki nie wygra. Sztab śle meldunki o wsparcie do aliantów, lecz sojusznicy, choć obiecali zrzuty, nie kwapią się z pomocą. Nagle powstańczy patrol odkrywa magazyn z bronią. Tysiące karabinów, model wprawdzie sprzed 35 lat, ale wytrawnym żołnierzom znany, a celność i bezpieczeństwo można przecież sprawdzić w warunkach bojowych. Jednocześnie roznosi się wiadomość, że jakiś major, Przemysław Bondar, od początku wojny używa dokładnie tego modelu i wie, jak go obsługiwać. Ale sztabowcy zamiast wezwać Bondara i sprawdzić karabin, mówią, że znaleziona broń jest niepewna, przestarzała, plombują magazyny z karabinami i coraz głośniej opowiadają, że naloty aliantów na pozycje wroga ruszą niebawem, a zrzuty to pewnie będą już dziś w nocy… W szeregach rośnie frustracja. Część wojska jest zdania, że tylko alianci nas wybawią, a jedyne, co można zrobić, to czekać na zrzuty; inni zaś, i jest ich coraz więcej, napierają, aby otworzyć magazyny, rozdać broń i walczyć.

Po stronie powstańców rosną straty, a dowództwo zwleka z otwarciem magazynów. W końcu, pod naciskiem wojska i warszawiaków, sztab ogłasza, że owszem, karabiny może okażą się przydatne, lecz należy je poddać testom na strzelnicy, nadać certyfikat bezpieczeństwa i ostrzelać na poligonie. Rusza procedura wyboru strzelnicy, ogłaszany jest nabór na dyplomowanych rusznikarzy, wybierana jest komisja. Upływają dni, trup ściele się gęsto, szpitale przepełnione, a główny dowódca od spraw uzbrojenia, zanim uruchomiono testy broni, kolportuje szyfrogram, że karabinki są niebezpieczne, siła odrzutu urywa rękę, a celność – żadna. Równocześnie co bardziej zdesperowani dowódcy wykradają z magazynów poszczególne karabinki, rozdają żołnierzom i skutecznie walczą. Mijają tygodnie, przybywa ofiar, a testy na strzelnicy kolejny raz są przekładane. Co nam przypomina ta opowieść? To historia amantadyny.
 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE