Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Grzegorz Wszołek
17.08.2026 15:00

Z dużej chmury mały deszcz. Zgliszcza rozliczeń

Umorzenie śledztwa wymierzonego w Karola Nawrockiego w sprawie apartamentu Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku pokazuje nie tylko fiasko prób szukania przez obecną władzę haków na przeciwników politycznych przy użyciu aparatu służb i prokuratury. To także symbol klęski rozliczeń rozpętanych blisko trzy lata temu.

Modus operandi niemal wszystkich śledztw umorzonych z hukiem był bardzo podobny. Najpierw media usłużne albo – w najlepszym razie – po cichu kibicujące Donaldowi Tuskowi ujawniały w tonie oskarżycielskim nieprawidłowości, szermując nazwiskami, datami i miejscami wydarzeń. W reakcji, najczęściej kilkadziesiąt godzin po artykułach w Onecie, „Gazecie Wyborczej” i reportażach TVN24, prokuratura z automatu wszczynała postępowania. 

Wszystko brzmiało nadzwyczaj poważnie, a politycy w wywiadach – powtarzając za komunikatami śledczych – operowali liczbami, dodając frazesy o „złodziejstwie” i „aferach”. 

Zawsze gdy wszczynane są śledztwa wokół polityków prawicy, ogrom miejsca w mediach poświęca się harcownikom, którzy nie przebierają w słowach, wcielając się w rolę prokuratorów i sędziów. O Zbigniewie Ziobrze czy Marcinie Romanowskim niemal od początku po zmianie władzy mówi się jako o „przestępcach”, choć nie zostali skazani. 

Nic nie przebije jednak słów pogardy i chamskich inwektyw, które padły pod adresem Karola Nawrockiego w ubiegłorocznej kampanii prezydenckiej. Spójrzmy zatem na listę najbardziej głośnych umorzeń, o których liberalne media praktycznie nie mówią, by nie wprowadzać swoich widzów w niepotrzebny dysonans. 

Apartament i kawalerka Nawrockich

Rzekomą aferę z apartamentem w Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, która miała polegać na korzystaniu z pomieszczenia wbrew wewnętrznym regulacjom w latach 2018–2021, opisywała „Gazeta Wyborcza”, bazując najpewniej na informacjach od nowego zarządu placówki. Na wstępie kampanii wyborczej zarzucano Karolowi Nawrockiemu, że korzystał ze 116-metrowego pokoju na specjalnych zasadach i bezpłatnie – w przeciwieństwie do innych pracowników gdańskiego muzeum. 

Wojciech Czuchnowski i Roman Giertych – cóż za przypadkowa koincydencja – nazywali nieruchomość „statkiem miłości”, nie tylko wyśmiewając kandydata popieranego przez PiS w wyborach prezydenckich, lecz także sugerując, że historyk posuwał się do zdradzania żony. Koronnym dowodem miały być wyliczenia, jakoby Nawrocki spędził w apartamencie ponad 200 dni. 

Bohater serii artykułów tłumaczył co prawda, że nie złamał regulaminu, spędził w apartamencie zdecydowanie mniej czasu i odbywał kwarantannę w trakcie pandemii koronawirusa – ale prawie nikogo to nie obchodziło. Trzeba było walić w Nawrockiego jak w bęben do czasu, aż wyciekły dokumenty z jego sprawdzenia przez służby i uruchomiono operację kawalerki Jerzego Ż. 

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku – mimo ogromnych starań – nie znalazła cienia dowodu na złamanie prawa. Mało tego, uznała wersję Nawrockiego w wątku kwarantanny odbywanej w apartamencie za prawdziwą. 

Z kolei z ośmiu śledztw wokół kawalerki przekazanej notarialnie Nawrockim umorzono siedem. Pozostaje w toku jeszcze jedno, dotyczące rzekomego wprowadzenia w błąd Jerzego Ż. „co do zamiaru uiszczenia całej ceny za sprzedaż oraz co do zapewnienia mu opieki i pomocy w życiu codziennym w zamian za przeniesienie jej własności”. A i to śledztwo nieuchronnie zmierza do umorzenia. 

W toku pozostaje proces Nawrockiego z Onetem o naruszenie dóbr osobistych po głośnym artykule na temat pracy prezydenta w latach młodości w sopockim Grand Hotelu. Jacek Harłukowicz i Andrzej Stankiewicz tuż przed drugą turą wyborów wytoczyli najcięższe działa, oskarżając kandydata o udział w sutenerstwie. Redaktorzy zapowiadali dalszy ciąg historii, ale nie dotrzymali słowa. 

Po wyborach prezydenckich Onet dążył do ugody z nowo wybraną głową państwa – bezskutecznie. Rozprawy zostały wyznaczone na wrzesień. 

Korupcja przy SMR-ach 

Daniel Obajtek, były prezes PKN Orlen, usłyszał zarzuty m.in. za wynajęcie firmy ochroniarskiej do śledzenia polityków opozycji oraz wycofanie ze sprzedaży numeru szmatławca „Nie”, które szkalowało na okładce Jana Pawła II. Mało mówiło się o tym, że rządzący chcieli go przygwoździć za korupcję przy orlenowskim przetargu na małe reaktory jądrowe SMR. 

Ogłaszał to sam Donald Tusk w exposé z grudnia 2023 r. „Nie spodziewałem się, że będziemy świadkami konfliktu na szczytach władzy. Że w ostatniej chwili minister rządu, »nierządu« – nie wiem, jak nazwać ten dwutygodniowy eksperyment pana Morawieckiego – podejmie decyzję wbrew opinii, jednoznacznej opinii ABW w sprawie, która dotyczy przyszłości energetyki polskiej, bezpieczeństwa energetycznego naszych relacji z sojusznikami. Być może korupcji na dużą skalę” – opowiadał premier. 

Prokuratura Okręgowa w Lublinie umorzyła postępowanie po analizie dokumentacji i przesłuchaniu wielu świadków. Nie stwierdziła korupcji ani zagrożenia dla bezpieczeństwa energetycznego kraju. 

Olefiny III – największy w Europie projekt petrochemiczny – zablokował nowy zarząd Orlenu. Prokuratura Okręgowa w Płocku sprawdzała nieprawidłowości przy realizacji inwestycji, w tym wątek handlu imigrantami zatrudnianymi do pracy. – Śledztwo nie potwierdziło, że doszło do zdarzeń opisanych kodeksowo jako handel ludźmi. Postępowanie zostało umorzone z powodu braku znamion czynu zabronionego – przekazał w ubiegłym roku rzecznik płockiej prokuratury Bartosz Maliszewski. 

Rozliczającym Orlen pozostała kwestia nieodprowadzanych składek za zatrudnionych.

Laptopy dla uczniów. Dwie wieże 

Jeden z najważniejszych programów skierowanych do uczniów klas IV szkół podstawowych w końcówce rządów PiS został wstrzymany przez nową władzę w obliczu podejrzeń o korupcję. Minister edukacji Barbara Nowacka i szef resortu cyfryzacji Krzysztof Gawkowski zarzucali poprzednikom, że nie zabezpieczyli środków na sfinansowanie projektu i nie przygotowali szczegółowej dokumentacji. 
Prokuratura Okręgowa w Warszawie w marcu 2025 r. poinformowała o umorzeniu śledztwa z braku znamion popełnienia czynu zabronionego. Wszyscy usłyszeli o wydumanej aferze, nieliczni – o efektach postępowania.

Z kolei afera dwóch wież to jeden z najbardziej charakterystycznych momentów, gdy rzeczywistość weryfikuje polityczne oskarżenia. Wojciech Czuchnowski, Roman Giertych i Ewa Wrzosek, która prowadziła przez długi czas śledztwo, przekonywali opinię publiczną, że to jest właśnie ta afera, która pogrąży PiS. Złodziejstwo, koperta, korupcja, poszkodowany austriacki biznesmen Gerald Birgfellner i Jarosław Kaczyński z planem budowy dwóch drapaczy chmur. 

Ostatecznie, choć śledztwo się przeciągało, a jako ostatni zeznawał prezes PiS, Prokuratura Okręgowa w Warszawie musiała je umorzyć. Teraz to Giertych może mieć teoretycznie kłopoty z powodu wycieku nagrania z przesłuchania Kaczyńskiego do redakcji Gońca.pl. 

Upadło najgłośniejsze śledztwo spośród zapowiadanych „rozliczeń”. I tylko szkoda życia śp. Barbary Skrzypek – starsza pani zmarła zaledwie kilka dni po przesłuchaniu przez Wrzosek bez obecności adwokata.

Działka Morawieckich. Afera maseczkowa

„Gazeta Wyborcza” po wyborach z 2023 r. wracała w serii artykułów do transakcji z 2002 r., kiedy to Mateusz i Iwona Morawieccy kupili od Parafii św. Elżbiety we Wrocławiu trzy działki rolne na wrocławskim Oporowie – dwie z nich miały łącznie ok. 14,8 ha, a trzecia 1924 mkw. Cena wyniosła 700 tys. zł, choć grunty wyceniono na 4 mln zł. Ton oskarżycielski był jasny – były premier obłowił się dzięki układowi z Kościołem. 

W grudniu 2023 r., jeszcze przed siłowym przejęciem prokuratury, odmówiono wszczęcia śledztwa. We wrześniu ub.r. Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu zakomunikowała, iż nie znaleziono danych pozwalających stwierdzić, że ktoś celowo i świadomie działał na szkodę parafii, a działka została zakupiona legalnie. 

Na koniec tzw. afera maseczkowa. To hit Platformy Obywatelskiej (dziś KO) z czasów pandemii, którym superśledczy Michał Szczerba i Dariusz Joński raz po raz uderzali w ówczesnych rządzących. Padały nawet tak niewiarygodne oskarżenia, jak to, że PiS… miało zamordować handlarza respiratorami w Albanii. Opozycja twierdziła, że rząd naraził życie i zdrowie obywateli, kupując „lewe” maseczki.

Sąd Okręgowy w Warszawie prawomocnie umorzył śledztwo, uznawszy, że podejrzani nie popełnili przestępstwa, a maseczki zakupione za ok. 5 mln zł spełniały podstawowe normy ochronne. Co gorsza dla KO, wymiar sprawiedliwości podkreślił nawet „działanie w dobrej wierze” na rzecz pacjentów. 

 

NAJNOWSZE