Zajmująca 47. miejsce w światowym rankingu Olijnykowa była od początku spotkania tłem dla 25. w tym zestawieniu Polki. Ukrainka popełniała błąd za błędem (łącznie 33 niewymuszone), brakowało jej dokładności i cierpliwości, co w całym meczu przełożyło się na ledwie 20 zdobytych punktów.
Chwalińska grała natomiast spokojnie, swobodnie i pewnie wykorzystywała nadarzające się okazje do kończenia wymian.
- Znamy się od dawna, miałyśmy okazję wspólnie trenować. Wiedziałam, czego się spodziewać, ale też, że może być ciężko. Byłam cierpliwa, wybierałam dobre momenty do ataku. Myślę, że to był klucz do zwycięstwa. Jestem bardzo szczęśliwa z tego awansu
– zaznaczyła Polka w krótkiej rozmowie na korcie.
Into the quarterfinals 🔥
— wta (@WTA) September 23, 2026
Maja Chwalinska goes through in Singapore, taking it out in her match against Oliynkova.#SgTennisOpen pic.twitter.com/n9GWTyYXdJ
Był to drugi pojedynek tych zawodniczek - w 2024 roku zmierzyły się w imprezie rangi WTA 125 w brazylijskim Florianopolis i Chwalińska wygrała 7:6 (7-1), 6:1.
O półfinał finalistka tegorocznego French Open, która jest w imprezie rozstawiona z numerem piątym, powalczy z grającą z „czwórką” Elise Mertens. Belgijka w środę w swoim pierwszym meczu w turnieju miała się zmierzyć z Barborą Krejcikovą. Utytułowana Czeszka, która jednak często zmaga się z kłopotami zdrowotnymi, oddała to spotkanie walkowerem.
Chwalińska z Mertens rywalizowała tylko raz - w maju wyeliminowała sześć lat starszą i plasującą się obecnie sześć lokat wyżej na liście WTA tenisistkę w 2. rundzie zmagań na paryskich kortach im. Rolanda Garrosa 6:4, 6:0.
Krejcikova wycofała się również z debla, w którym miała być partnerką... Chwalińskiej. Także w środę w 1. rundzie miały zagrać z Nowozelandką Erin Routliffe i Aldilą Sutjiadi z Indonezji, ale i ta potyczka nie dojdzie do skutku.
Wynik meczu 2. rundy (1/8 finału):
Maja Chwalińska (Polska, 5) - Ołeksandra Olijnykowa (Ukraina) 6:0, 6:1.