Poncyljusz wytłumaczył nam, że tam obowiązuje doktryna Marty Lempart: wk…sz Niemców, sąd wali cię pałką po łbie. Ale jeszcze ważniejszą rzecz ogłosił nam Jacek Żakowski. Pisząc o Platformie, stwierdził mimochodem (uwaga, długie zdanie!): „Wkroczenie Hołowni i upodmiotowienie lewicy sprawia, że KO nie może już skutecznie maskować neoliberalnego myślenia społecznego obroną praworządności i kulturowym umiarem”. Maskowanie! A więc było tak, że skoro PO przegrała niegdyś wybory przez podział na Polskę liberalną i solidarną, to teraz postanowiła nas oszukać: ogłosić się obrońcą praworządności, wartości powszechnie akceptowanej. I po to były marsze światła, brednie o zamachu na praworządność, by ukryć prawdę o tym, co elity chcą z nami zrobić. Brawa za szczerość dla Poncyljusza, a jeszcze większe brawa dla Żakowskiego!
Wielka wsypa Żakowskiego
„Trzeba było nas nie wk…ć” – brzmiało hasło „strajku kobiet” Marty Lempart. Przypomniało mi się ono, gdy usłyszałem w Telewizji Republika komentarz Pawła Poncyljusza o wyroku TSUE w sprawie Turowa: „Mówiłem, że naciąganie struny zemści się na Polsce”, a „pohukiwanie na instytucje europejskie” ma „swoje konsekwencje”. Tak padł mit europejskiej świątyni sprawiedliwości!