Obecny był Jose Mas, który z bratem Jose posiada 90 proc. udziałów klubu; pozostałe 10 proc. należy do Davida Beckhama. Bracia Mas mają kubańskie korzenie. W ceremonii uczestni czył urodzony w Miami sekretarz stanu Marco Rubio, też mający kubańskie pochodzenie. Miami jest zresztą największym skupiskiem emigracji politycznej z Kuby. Prezydent powiedział Masowi, że wkrótce będzie mógł swobodnie i bez obaw odwiedzać wyspę. „Chciałem poczekać kilka tygodni, ale podejrzewam, że wkrótce znów będziemy razem, świętując to, co dzieje się na Kubie” – oświadczył. Na skutek twardej polityki Trumpa niedługo może paść komunistyczna dyktatura. Oby jak najszybciej.
Widoki na wolność
Lionel Messi i piłkarze Interu Miami odwiedzili Biały Dom. Zwyczajem jest, że drużyny zdobywające mistrzostwo swoich lig spotykają się z prezydentem, aby celebrować sukces.