Baśniowa konwencja pozwala na porównanie Donalda Tuska do smoka – stwora doświadczonego, zgryźliwego, a jednocześnie rzucającego wyzwanie śmiałkom. Wystarczy posłuchać premiera: „Pan mnie pyta, czy nie oddałbym teraz władzy przed wyborami komuś lepszemu ode mnie, w tym moim obozie politycznym. Tylko zrozumcie mnie dobrze: jakby był ktoś lepszy, to by tę władzę wziął”. Smok jak malowany! Z drugiej strony pojawia się prezydent Karol Nawrocki; nie tylko uprawia sporty walki, lecz także jeździ konno. Pochyla się z troską nad dzieckiem, które zasłabło, i zwraca się do młodych wprost: „Tylko połączenie pokoleń daje nam siłę, rozwój i świadomość, że idziemy do przyszłości”. Młodzi odpowiadają mu zaś poparciem (ponad dwie trzecie wyborców do 30. roku życia). Oto jest Święty Jerzy na naszego smoka.