Podobne wnioski płyną z najnowszego, dorocznego raportu szwedzkiego wywiadu wojskowego (MUST). Podkreślono w nim, że Rosja intensyfikuje działania hybrydowe wokół Szwecji i wykazuje coraz większą gotowość do podejmowania ryzyka. Apogeum neoimperialnych działań ma nastąpić właśnie w okolicach wspomnianego 2030 r. Hybrydowe działania, na które zwrócili uwagę Szwedzi, można odnieść do wszystkich państw w regionie, w tym Polski, Litwy, Łotwy czy Estonii. Morze Bałtyckie już dawno stało się areną podprogowej wojny, z niezliczoną liczbą prowokacji, naruszania przestrzeni powietrznej czy zakłócania sygnału GPS. Polska? Wystarczy wspomnieć incydenty z dronami czy najnowszą odsłonę wojny hybrydowej realizowanej rękami satelickiej Białorusi, czyli wlot tzw. balonów przemytniczych. Z podobnymi problemami borykają się też Bałtowie. Wniosek z kolejnych analiz, a przede wszystkim z obserwacji rzeczywistości, jest jeden: w swoim neoimperializmie Rosja się nie zatrzyma, a przebieg dalszych negocjacji i sytuacji na Ukrainie będzie miał w tym aspekcie niewielkie znaczenie.
Rosja się nie zatrzyma
Wiele analiz ekspertów jasno wskazuje, że konflikt Rosji z Zachodem to niezbyt odległa perspektywa, sięgająca maksymalnie 2030 r.