Wielu Włochów zwiedza Polskę, jeździ do nas na wyjazdy turystyczno-wakacyjne. Ciągle słyszymy: byliśmy w Krakowie, Warszawie, Gdańsku i wszędzie tam jest wspaniale. Macie świetny kraj, czysty, uporządkowany, bezpieczny. Czasem dodają – nie widać u was imigrantów. Tu akurat rzecz się powoli zmienia, przynajmniej w dużych miastach. Ale i tak to nieporównywalna skala do Włoch. I faktycznie, na przykład jeśli chodzi o czystość ulic, porządek, zasady ruchu ulicznego – tu pod wieloma względami możemy być naprawdę dumni ze swego kraju. A Włosi to doceniają. Za to są też rzeczy, dotyczące życia codziennego, które są tu zorganizowane o wiele lepiej. Jak choćby wywóz śmieci i ich segregacja. W naszym miasteczku śmieci są zabierane codziennie, według schematu rozpisanego na cały tydzień. Trzy razy w tygodniu wywożone są śmieci „wilgotne”, raz w tygodniu papier, szkło czy plastik. A do tego zmieszane. Tymczasem w Polsce musimy naprawdę zmagać się z tą sprawą. Bo jeśli śmieciarka na przykład papier zabiera raz na miesiąc (powtórzę wielkimi literami – RAZ NA MIESIĄC), to jest pytanie zasadnicze: czy przypadkiem nie dajemy się wszyscy robić w balona? Bo oto na mieszkańca przerzucony jest ciężar składowania śmieci w dużych ilościach i przez długi czas. To jeden z tych obszarów, w których obywatel dostaje, ukradkiem, po uszach od państwa, w którym żyje. Od państwa, bo to państwo reguluje prawem takie sprawy, które dotyczą samorządów i wywożenia śmieci.
Kończę więc apelem – zróbmy coś z tym! To jeden z tych tematów prostych, życiowych, w których daliśmy się stłamsić unijnym regulacjom (segregujcie śmieci!), nie wymagając przy tym, aby za taką polityką szły rozwiązania – dla ludzi. To są wszystko elementy składowe cywilizacji, którą tworzymy. Gospodarka odpadami też jest w tym obszarze!