Pomysł taki sobie, ale lepszy niż liczenie na tych gamoni w Warszawie. Po przestawieniu wajchy z 2014 r., po napaści na Krym, Tomasz Lis w sekundę zamienił chwalenie pojednania z Rosją na straszenie jej potęgą. Teraz narrację „PiS pcha nas w objęcia Rosji” trzeba zmienić na „PiS prowadzi do wojny z Rosją”. Najgorzej na szkalowaniu przez Putlerka polskiej historii wyjdzie Konfederacja, bo jak na dłoni pokaże się, czym jest: odwrotnością o 180 stopni, żałosną karykaturą tradycji AK i NSZ. Ale i Nowa Lewica miło się odsłoniła: Maciej Gdula powiedział, że zajmując Zaolzie, współpracowaliśmy z Hitlerem jak Sowieci, i zaapelował, by nie eskalować kłótni z Putlerkiem. Przemówiła Nowa Lewica? Raczej „stary Gdula”, ojciec pana Macieja, zastępca płaszczącego się przed Moskwą Czesława Kiszczaka. Szarpanie wajchy jest pożyteczne, bo od nagłych szarpnięć wielu spadają maski.
Putlerek wajchuje
Z ambasady Rosji w Warszawie wysłano Putinowi analizę szans opozycyjnych kandydatów na prezydenta. Putlerek zaklął pod nosem nad nieudacznictwem „naszych ludzi w Warszawie” i przestawił wajchę. Skoro w Polsce władzy przejąć się nie da, trzeba uderzyć w związki Polski z Ameryką, nagłaśniając polski antysemityzm.